Catégories
Analyses géopolitiques

Le plan de destruction de l’Humanité par l’injection ARN et le passeport sanitaire numérique était prêt dès mars 2019

Article très important du magazine Nexus de mars -avril 2019 qui montre comment tout était prêt.

Il n’y manquait que la France, qui est devenue la cible du plan diabolique en juin 2019 lors de la dernière réunion du Global Health Security Initiative à Paris parce que la super class mondiale voulait mater les Gilets Jaunes.

Catégories
Analyses géopolitiques

Drugi szpital « kowidowy » łamie Prawa Człowieka: list Wikijustice do p. Beaty Kostrzewy, Dyrektor szpitala w Szczytnie

Un autre hôpital « covid » viole les Droits de l’Homme en Pologne: lettre de Wikijustice WJJA à Madame Beata Kostrzewa, Directrice de l’hôpital à Szczytno au sujet des violations des droits de l’Homme que subit M. Marian Kurmel, patient depuis le 28 novembre dernier.

En Pologne les maltraitances les hôpitaux « covid » continuent : séquestrations, privations de soins, refus de communiquer avec la famille et surtout violation du droit au consentement aux soins des patients. Dans l’hôpital local de Szczytno, en Mazurie, un patient est mis dans le coma sans son consentement et sans que sa famille soit avertie. Sa fille, Anna Kohnke, lutte pour le sortir de ce qui est un autre « mouroir covidien » à côté de l’hôpital Praski ou était détenue la militante Alicja Tysiac.

 Grace à la pression internationale l’hôpital praski a accepté le transfert d’Alicja Tysiac dans un hôpital public spécialisé dans les maladies respiratoires de Varsovie.

Dominik Gorski, vice-directeur de l’hôpital « covid » de Szczytno, est soupçonné de refuser les soins aux malades non vaccinés. Les malades covid subissent des violations des droits de l’Homme dans son établissement.

Il faut dire que le directeur adjoint de l’hôpital de Szczytno, Dominik Gorski a appelé dans la presse à la discrimination des non-vaccinés… De forts soupçons existe que l’hôpital de Szczytno a décidé délibérément de faire mourir les patients non vaccinés ou considérés comme inutiles…

Szpital Powiatowy w Szczytnie

En France des témoignages nous arrivent sur des fait similaires, le protocole « covid » est encore plus liberticides que l’année dernière, les proches ne sont pas informés de ce que devient le malade une fois qu’il a franchi la porte de l’hôpital… Allons nous retrouver enfin le contrôle de nos hôpitaux que nous payons et la confiance en nos médecins ?!

Voici la lettre que Wikijustice a écrit à Beata Kostrzewa, Directrice de l’hôpital « covidien » de la ville de Szczytno, pour protester contre les violations des Droits de l’Homme de M. Marian Kurmel hospitalisé depuis le 28 novembre.

M. Kurmel n’a reçu aucun soins depuis, aucun médicament, ni antibiotiques, ni même vitamines. On a pratiqué sur lui 5 ( !) tests PCR jusqu’à ce qu’un test soit positif , puis il a été placé à l’isolement sans autre soins que l’oxygène. Les médecins ont refusé de répondre au téléphone quand la fille de M. Kurmel appelait. Ils l’ont placé de force le 4 décembre en réanimation dans un coma artificiel SANS EN INFORMER sa fille ! Et n’ont consenti à parler à Madame Kohnke qu’une fois son père placé dans le coma ! Le coma artificiel, une méthode pour empêcher les gens de parler et de témoigner des violations et des maltraitances subies !

De plus, comble de la perversion, les médecins de l’hôpital de Szczytno ont prétendu qu’ils ne pouvaient pas joindre la fille de M. Kurmel alors qu’ils ont tout fait pour ne pas lui parler avant le 4 décembre fatidique !

Nous protestons énergiquement contre les violations des Droits Humains actuels en Europe dans les hôpitaux : le refus de soin, la mise au secret et à l’isolement, le refus de donner des informations à la famille, les tests médicaux pratiqués sur le patients sans son avis et son consentement ! Nous protestons contre la mise dans le coma artificielle et l’intubation systématique des malades « covid » qui en réalité ont surtout des pneumopathies non soignées car beaucoup trop de médecins en Europe ne donnent toujours aucun traitement précoce ambulatoire alors que les informations sur les soins existent et son accessibles sur internet !

https://reinfocovid.fr/science/prise-en-charge-ambulatoire-du-covid-19/

Nous allons porter plainte pour tentative d’assassinat si ces pratiques ne cessent pas immédiatement !

Paryż, dnia 7 grudnia 2021

Stowarzyszenie Wikijustice Julian Assange WJJA, 2 rue Frédéric Schneider, 75018 Paris, Francja

Do

Pani Beata Kostrzewa

Dyrektor Szpitala Powiatowego w Szczytnie

Ul. Marii Sklodowskiej 12

12-100 Szczytno

Szanowna Pani Dyrektor,

Jesteśmy Stowarzyszeniem Obrony Praw Człowieka « Wikijustice Julian Assange » zerejestrowanym według prawa francuskiego przez Prefektura Paryska pod numerem N°W751254170.

W niedziele 5 grudnia 2021 otrzymaliśmy prośbę o pomoc od Pani Anny Kohnke w sprawie jej ojca pana Mariana Kurmel ktory jest pacjentem szpitala ZOZ w Szczytnie od  dnia 28 listopada 2021.

Pan Kurmel był chory od okolo 20 listopada. Nie otrzymał żadnych leków od tego dnia. Od  momentu gdy został zawieziony przez osobę bliską dnia dnia 28 listopada do szpitala ZOZ w Szczytnie pod Pani odpowiedzialność, nie otrzymał ani leków, ani witaminy C i D, ani oligoelementów, ani żadnych innych srodków wzmacniających odporność organizmu.

Otrzymał jedynie tlen i nawodnienie, Odkąd znalazł sie pod Pani nadzorem jego córka jego Pani Kohnke nie miała nigdy rzetelnych i dokadnych informacji o jego stanie zdrowia ani o stosowanym leczeniu ze strony pracowników szpitala w Szczytnie. Nie wiedziała także jaka ilość tlenu jest jemu podawana ani jak jest jego saturacja. Pracownicy szpitala pod Pani Dyrekcja nie informowali jej o stanie zdrowia ojca i leczeniu stosowanym, gdyż pomimo że wielokrotnie dzwoniła do szpitala nie odbierali w ogóle telefonu.

Dopiero gdy pan Marian Kurmel zostal wprowadzony w spiączke i podłączony pod respirator dnia 4 grudnia, wtedy lekarze oddziału intensywnej terapii odpowiedzili na telefon rodziny. Twierdzili, że nie mieli numeru telefonu do rodziny pacjenta. Nie mieli tego numeru gdyżo ten numer nie zapytali. Nie podali Panu Kurmelowi formularza z upoważnieniem osoby bliskiej do dostępu do informacji medycznej a to  stanowi pogwałcenie Karty Praw Pacjenta.  

Panu Kurmel nie postawiono rzetelnej diagnozy, ale wykonano prawdopodobnie na nim pod Pani nadzorem az 5 (!) testów PCR na wykrycie wirusa SARS Cov2. Według slow Pana Mariana Kurmel, gdy test wychodził negatywny, był ponawiany przez pracowników szpitala w Szczytnie aż wynik wyszedł dotatni i wtedy pan Kurmel został zamkniety w izolatce i bliscy zostali pozbawieni z nim kontaktu.

A przecież gdy córka Pani Anna Kohnke przyjechała by odwiedzic ojca, więdzac o tym, że jest ona blisko Pan Marian Kurmel od razu poczuł się lepiej i to powiedział corce przez telefon.

Gdy 3 grudnia 2021 Pani Kohnke zadzwoniła do ojca, Pan Marian Kurmel mógł tylko powiedzieć że « nie może rozmawiać» tak jakby bał sie osób ktore są jego pokoju. Tego dnia został przeniesiony na oddział wentylacyjny intensywnej terapii.

Od tamtej pory rodzina nie ma z nim ZADNEGO kontaktu. Dopiero po kilku dniach rodzinie udało sie przez znajomych ustalić ze Pan Kurmel jest pod respiratorem w spiączce farmakologicznej od 4 grudnia 2021.

Czyli Pan Kurmel został podlaczony pod respirator i wprowadzony w spiaczke BEZ JEGO ZGODY i ZAWIADOMIENIA RODZINY.

Dopiero po tym jak szpital wprowadził Pana Kurmela w spiączke lekarze odpowiedzieli na telefony rodziny. To niedopuszczalne.

Praktycznie poza tlenem nie podano mu żadnych lekow, pomimo że według międynarodowych standartów leczenia SARS COV2 istnieją terapie o których informacja sa szeroko dostępne na wyspecjalizowanych stronach internetowych.

Załączam informacje o międzynarodowym standarcie leczenia choroby wywołanej przez SARS-Cov2, (Covid19) zgodnie z najnowszymi osiągnieciami medycyny.

https://reinfocovid.fr/science/prise-en-charge-ambulatoire-du-covid-19/

W przypadku powikłań po chorobie wywolanej SARS COV2 według miedynarodowych standartów lecznia stosuje sie także terapie antybiotykową zanim stan pacjenta pogorszy sie.

Według tego co Pan Marian Kurmel powiedział swojej córce Pani Annie Kohnke oraz żonie, szpital w Sczytnie nie podał mu żadnych antybiotyków. Jest to niedopuszczalne, zakrawa na umyślne spowodowanie pogorszenia stanu pacjenta.

Jako stowarzyszenie obrony Praw Człowieka stwierdzamy że prawa pana Kurmel zostały pogławcone w szpitalu za którego pracę Pani odpowiada.

Zostały złamane nastepujace teksty prawne :

Artykul Artykuł 68 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej ktory stanowi : 1. « Każdy ma prawo do ochrony zdrowia »

Artykul 2. « Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku ».

Pan Marian Kurmel jest osoba w podeszyłym wieku. Należy mu sie z tego powodu szczególna opieka.

Zostały złamane przez pracownikow szpitala w Szczytnie wobec Pana Mariusza Kurmel : Konstytucja RP, Karta Praw Pacjenta, Uniwersalną Deklaracja Praw Człowieka, Miedzynarodowy Pakt Praw Politycznych i Obywatelskich, Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Godnośćci Ludzkiej wobec zastosowań Biologii i Medycyny oraz Konwencja ONZ w sprawie zakazu stosowania Tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

Zostala złamana Konstytucja Polski : artykuł 30 (« Przyrodzona i niezbywalna godność Człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka », artykuł 31 («1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej »), artykul 32 (« Wszyscy są równi wobec prawa »), artykuł 38 (« Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu czlowiekowi prawną ochronę życia »), artykuł 40 (« Nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu »), artykuł 41 « każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą ».

Utrzymywanie osoby w zamknięciu i izolacji pod pretekstem choroby, uniemożliwiając jej kontakt z bliskimi i nie udzielając informacji o jej stanie zdrowia jej ani jej bliskim, jest bezprawnym więzieniem człowieka oraz poddawaniem go torturom i poniżającemu traktowaniu oraz deptaniem jego godności.

Nie przeprowadzenie wlaściwiej diagnozy, nie podanie własciwych leków zgodnie z najnowszymi osiągnięciami medycyny jest równoznaczne z odmową udzielenia pomocy osobie w śmiertelnym niebezpieczeństwie a wiec równoznaczne z próbą zabójstwa.

Przeprowadzenie na człowieku chorym i w podeszłym wieku, zamknietym w izolacji bez kontaku z bliskimi, testów farmakologicznych bez jego zgody, bez informowania rodziny w celu utrzymywania jego w izolacji pod pretekstem choroby zakaźnej jest równoznaczne ze stosowaniem tortur, bezprawnym pozbawieniem wolności oraz bezprawnym poddawaniem osoby eksperymentom medycznym.

Tym samym pracownicy szpitala w Szczytnie, pod Pani nadzorem, w przypadku Pana Mariana Kurmel złamali artykuł 41 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej « Każdemu zapewnia sie nietykalność osobista i wolność osobistą » oraz artykul 39 « Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym bez dobrowolnie wyrażonej zgody » ;

Złamali także artykuł 189.1 kodeksu karnego : « § 1. Kto pozbawia człowieka wolności, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 »

Nie udzielenie informacji o stanie zdrowia, o diagnozie i przeprowadzonym leczeniu osobie chorej oraz jej bliskim jest pogwałceniem Karty Praw Pacjenta :

Artykuł 1

« 1. Pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej. 2. Pacjent ma prawo, w sytuacji ograniczonych możliwości udzielenia odpowiednich świadczeń zdrowotnych, do przejrzystej, obiektywnej, opartej na kryteriach medycznych, procedury ustalającej kolejność dostępu do tych świadczeń. 3. Pacjent ma prawo żądać, aby udzielający mu świadczeń zdrowotnych:

1) lekarz zasięgnął opinii innego lekarza lub zwołał konsylium lekarskie,

2) pielęgniarka (położna) zasięgnęła opinii innej pielęgniarki (położnej).

 4. Lekarz/pielęgniarka może odmówić zwołania konsylium lekarskiego lub zasięgnięcia opinii innego lekarza/pielęgniarki, jeżeli uzna żądanie pacjenta za bezzasadne.

 5. Żądanie pacjenta oraz jego odmowę odnotowuje się w dokumentacji medycznej ».

Artykuł 2

  1. « Pacjent ma prawo do natychmiastowego udzielenia świadczeń zdrowotnych ze względu na zagrożenie zdrowia lub życia ».

Artykuł 3

« Pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością przez podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych w warunkach odpowiadających określonym w odrębnych przepisach wymaganiom fachowym i sanitarnym. Przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych osoby wykonujące zawód medyczny kierują się zasadami etyki zawodowej określonymi przez właściwe samorządy zawodów medycznych ».

Artykul 4

  1. « Pacjent ma prawo do informacji o swoim stanie zdrowia. »

Artykuł 10

« Pacjent ma prawo do wyrażenia zgody na udzielenie określonych świadczeń zdrowotnych lub odmowy takiej zgody, po uzyskaniu informacji w zakresie określonym w §4. »

Artykuł 14

  1. « Pacjent ma prawo do poszanowania intymności i godności, w szczególności w czasie udzielania mu świadczeń zdrowotnych. »

Artykuł 15

« Przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych może być obecna osoba bliska. »

Artykuł 17

« Pacjent ma prawo do dostępu do dokumentacji medycznej dotyczącej jego stanu zdrowia oraz udzielonych mu świadczeń zdrowotnych“ »

Artykuł 19

« Szpital udostępnia dokumentację medyczną pacjentowi lub jego przedstawicielowi ustawowemu, bądź osobie upoważnionej przez pacjenta »

Artykuł 23

« Pacjent w Szpitalu ma prawo do kontaktu osobistego, telefonicznego lub korespondencyjnego z innymi osobami. »

W przypadku wprowadzenia Pana Mariana Kurmel w stan spiaczki farmakologicznej  pod respiratorem nie powiadamiajac rodziny i nie dajac mu mozliwosci rozmawiania z rodzina przed zabiegiem jest pogwalceniem artykulow 23, 19, 17, 15, 4 Karty Prawn Pacjenta.

W przypadku złego traktowania Pana Marian Kurmel w szpitalu pod Pani nadzorem została także złamana Uniwersalna Deklaracja Praw Człowieka : Artykuł 1 (« Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw. Są oni obdarzeni rozumem i sumieniem i powinni postępować wobec innych w duchu braterstwa. »), artykuł 3 (Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby »), oraz artykuł 5 (« Nie wolno nikogo torturować ani karać lub traktować w sposób okrutny, nieludzki lub poniazający »).

Został także złamany Międzynarodowy Pakt Praw Politycznych i Obywatelskich, artykuł 6 . « Każda istota ludzka ma przyrodzone prawo do życia. Prawo to powinno być chronione przez ustawę. Nikt nie może być samowolnie pozbawiony życia ») ; artykuł 7, (« Nikt nie będzie poddawany torturom lub okrutnemu, nieludzkiemu albo poniżającemu traktowaniu lub karaniu. W szczególności nikt nie będzie poddawany, bez swej zgody swobodnie wyrażonej, doświadczeniom lekarskim lub naukowym »), artykuł 9 («  Każdy ma prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Nikt nie może być samowolnie aresztowany lub zatrzymany. Nikt nie może być pozbawiony wolności inaczej, jak tylko na zasadach i w trybie ustalonym przez ustawę »).

Została złamana także Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Godności Ludzkiej wobec zastosowań Biologii i Medycyny z 1997 roku, w szczególności :

« Artykuł 1

« Strony niniejszej Konwencji chronią godność i tożsamość istoty ludzkiej i gwarantują każdej osobie, bez dyskryminacji, poszanowanie dla jej integralności oraz innych podstawowych praw i wolności wobec zastosowań biologii i medycyny »

Artyku 3

« Uwzględniając potrzeby zdrowotne oraz dostępne środki, Strony podejmą w ramach swoich właściwości, stosowne działania w celu zapewnienia sprawiedliwego dostępu do opieki zdrowotnej o właściwej jakości. »

Artykuł 4

« Jakakolwiek interwencja w dziedzinie zdrowia, w tym badania naukowe, musi być przeprowadzona przy poszanowaniu norm i obowiązków wynikających z zasad postępowania zawodowego, jak również reguł postępowania, które mają zastosowanie w konkretnym przypadku ».

Artykuł 5

« Nie można przeprowadzić interwencji medycznej bez swobodnej i świadomej zgody osoby jej poddanej. Przed dokonaniem interwencji osoba jej poddana otrzyma odpowiednie informacje o celu i naturze interwencji, jak również jej konsekwencjach i ryzyku. Osoba poddana interwencji może w każdej chwili swobodnie wycofać zgodę. »

Artykul 10

 « Każdy ma prawo zapoznania się z wszelkimi informacjami zebranymi o jego zdrowiu » ».

Została także złamana Konwencja ONZ w sprawie zakazu stosowania Tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub ponizajacego traktowania albo karania, w szczególności zostały złamane :

Artykuł 1

« 1. W rozumieniu niniejszej konwencji określenie « tortury » oznacza każde działanie, którym jakiejkolwiek osobie umyślnie zadaje się ostry ból lub cierpienie, fizyczne bądź psychiczne, w celu uzyskania od niej lub od osoby trzeciej informacji lub wyznania, w celu ukarania jej za czyn popełniony przez nią lub osobę trzecią albo o którego dokonanie jest ona podejrzana, a także w celu zastraszenia lub wywarcia nacisku na nią lub trzecią osobę albo w jakimkolwiek innym celu wynikającym z wszelkiej formy dyskryminacji, gdy taki ból lub cierpienie powodowane są przez funkcjonariusza państwowego lub inną osobę występującą w charakterze urzędowym lub z ich polecenia albo za wyraźną lub milczącą zgodą. Określenie to nie obejmuje bólu lub cierpienia wynikających jedynie ze zgodnych z prawem sankcji, nieodłącznie związanych z tymi sankcjami lub wywołanych przez nie przypadkowo ».

Przypominamy Pani odpowiedzialność funkcjonariuszy państwa w zabopieganiu torturom zgodnie z artykułem 16 :

« 1. Każde Państwo Strona zobowiązuje się do zapobiegania na całym terytorium podlegającym jego jurysdykcji stosowania innych aktów okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, nie określonych w definicji tortur zawartej w artykule 1, gdy akty takie dokonywane są przez funkcjonariusza państwowego lub inną osobę występującą w charakterze urzędowym, na skutek ich polecenia lub za ich wyraźną lub milczącą zgodą.

W szczególności zobowiązania zawarte w artykułach 10, 11, 12 i 13 stosowane są z zastąpieniem wzmianki o torturze wzmiankami o innych formach okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania ».

Utrzmywanie starszej osoby bez kontaktu z rodzina w izolacji i poddawanie jej zabiegom medzycznym bez jej zgody i wiedzy i zgody rodziny lub osob bliskich równoznaczne jest ze stosowaniem tortur.

W zwiazku z tym, prosimy aby Pani jako Dyrektor zobowiaząła pracowników Szpitala w Szczytnie do natychmiastowj zmiany postępowania wobec Pana Kurmel i jego rodziny, do respektowania jego Praw jako człowieka, obywatela i pacjenta i do rozpoczęnia wlaściwego leczenia jego. Prosimy także o poszanowanie Praw Człowieka wszystkich innych pacjentów w Szpitalu w Szczytnie. W przypadku łamania praw innych pacjentów w szpitalu w Szczytnie będziemy także interweniować w ich sprawie.

Prosimy o wysłanie nam informacji pisemnej jaka była diagnoza choroby którą przechodzi Pan Kurmel, zwłaszcza następującej informacji :

  • Jeśli był chory na Covid19 przesłanie dowodu że miał tę chorobę
  • Informacji jakie powikłania wynikły z choroby Covid19 jesli przechodził tę chorobę. Prosimy o dokładny opis tych powiklań.
  • Informacji jakie leczenie zostało zastosowane od przyjęcia Pana Kurmel do szpitala w Szczytnie aby zapobiec powikłaniom po chorobie Covid19, jeśli taką chorobę przechodził
  • Jaki jest stan obecny Pana Kurmel i jaka terapia jest stosowana obecnie.
  • Prosimy o wyjaśnienie stowarszyszeniu Wikijustice Julian Assange oraz corce pana Mariana Kurmel Pani Annie Kohnke dlaczego pracownicy szpitala w Szczytnie złamali prawo i podłączyli pana Kurmel dnia 4 grudnia 2021 pod respirator NIE ZAWIADAMIAJAC o tym jego rodziny. Jakie parametry medyczne skłoniły zespół lekarski Szpitala w Szczytnie do podjęcia takiej samowolnej decyzji bez zgody osób zainteresowanyc?

Prosimy niezwłocznie o umożliwienie córce Pana Kurmel, zlożenia wizyty ojcu, tak jak przewiduje prawo pacjenta zwarte w Karcie Praw Pacjenta. Jeśli choroba ktorą przechodził Pan Kurmel była Covid19, kwarantanna została zakończona i rodzina ma prawo odwiedzic i rozmawiac z chorym.

W zwiazku z łamaniem Praw Człowieka Pana Mariana Kurmel w szpitalu w Szczytnie pod Pani nadzorem, prosimy o umozliwienie wyjścia Pana Kurmel z Pani placówki i przeniesienia jego w odpowiednim transporcie o szpitala wyspecjalizowanego w chorobach dróg oddechowych.

Przypominamy, że szczepienie badź brak szczepienia przeciw Kowid19 w przypadku Pana Mariana Kurmel nie może stanowić uzadanienia dla łamania jego Praw.

Niestety istnieje obawa ze tego typu dyskryminacja ze strony pracownikow szpitala w Szczytnie mogla miec miejsce gdyz wice-dyrektor Szpitala w Szczytnie, Pan Dominik Górski, wedlug doniesień w prasie wypowiadał poglądy dyskryminujące osoby nie zaszczepione.

Powołanie się na brak jakichkolwiek szczepień aby usprawiedliwiać łamanie Praw Człowieka przez Szpital w Szczytnie. o jest poważną dyskryminacją, jest łamaniem natępujących praw :

  • Konstytucji Reczpospolitej Polskiej (artykuł 32 « Wszyscy są równi wobec prawa »),
  • Uniwersalnaej Deklaracji Praw Człowieka (Artykuł 1 « Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw »),
  • Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Godności Ludzkiej wobec zastosowań Biologii i Medycyny (« Artykuł 1 « Strony niniejszej Konwencji chronią godność i tożsamość istoty ludzkiej i gwarantują każdej osobie, bez dyskryminacji, poszanowanie dla jej integralności oraz innych podstawowych praw i wolności wobec zastosowań biologii i medycyny »),
  • Międzynarodowego Paktu Praw Politycznych i Obywatelskich, (Artykuł 26 : « Wszyscy są równi wobec prawa i są uprawnieni bez żadnej dyskryminacji do jednakowej ochrony prawnej. Jakakolwiek dyskryminacja w tym zakresie powinna być ustawowo zakazana oraz powinna być zagwarantowana przez ustawę równa dla wszystkich i skuteczna ochrona przed dyskryminacją z takich względów, jak: rasa, kolor skóry, płeć, język, religia, poglądy polityczne lub inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, sytuacja majątkowa, urodzenie lub jakiekolwiek inne okoliczności »

Wszelka dyskryminacja jest przestepstwem. Jeśli miało to miejsce w tym przypadku, zostanie o tym złożone zawiadomienie na prokuraturze.

Prosimy o niezwłoczne zaprzestanie łamania Praw Człowieka Pana Kurmel i jego rodziny przez pracowników Szpitala w Szczytnie, którego prawidłowe funkcjonowanie należy do Pani odpowiedzialności.

W przeciwnym razie zmuszeni będziemy do złożenia na prokuraturze zawiadomienia o przestepstwie które jest w trakcie dokonania w Szpitalu w Szczytnie.

Łączę wyrazy szacunku

Monika Karbowska

Członek Zarządu Stowarzyszenia Wikijustice Julian Assange WJJA

WJJA  
Sans liberté d’informer, toute autre forme de liberté est illusoire

WikiJustice Julian Assange

W751254170

2RueFrédéricSchneider
75018 Paris

Catégories
Luttes en Europe

Drugi list o lamaniu praw czlowieka w « kowidowym » szpitalu Praskim Andrzeja Golimonta

Drugi list w sprawie lamaniu praw Alicji Tysiac w Szpitalu Praskim spolka Andrzeja Golimonta

Alicja Tysiac wola o pomoc. Alicja a appelé à l’aide sur Facebook.

Deuxième rapport de Wikijustice sur les violations des Droits de l’Homme dans l’hôpital privée Szpital Praski – la situation terrible d’Alicja Tysiac

Andrzej Golimont

Paryż, dnia 6 grudnia 2021

Stowarzyszenie Wikijustice Julian Assange WJJA, 2 Frédéric Schneider, 75018 Paris, Francja

Do

Pana Andrzeja Golimonta

Prezesa Zarzadu Szpitala Praskiego im. Przemienienia Panskiego Spółka Z.o.o

Aleja Solidarnosci 67, 03 -401 Warszawa

Szanowny Panie Dyrektorze

Dnia 1 grudnia 2021 nasze Stowarzyszenie Obrony Praw Człowieka « Wikijustice Julian Assange », zerejestrowanym według prawa francuskiego przez Prefekturę Paryska pod numerem N°W75125417, wystosowało do Pana Dyrektora list w prawie łamania praw pacjentki Alicji Tysiac w pańskiej placówce.

W zawiazku ze zmianami jakie zaszły na dzie dzisiejszy prosimy Pana Dyrektora o :

  • Natychmiastowe udostępnienie pełnej dokumentacji medycznej Pani Alicji Tysiąc na rece jej córki Patrycji Pietrzak. Nie wystarczające jest pokazanie dokumentów z odległości czy ustne przeczytanie fragmentów pełnomocniczce Alicji Tysiąc. Karta Praw Pacjenta oraz Prawa Człowieka dają osobie upoważnionej prawo do pełnego posiadania kopii tych dokumentów tak aby mogła ona przeanalizować je dokładnie i zrozumieć oraz zasiągnać opinii innych specjalistów.
  • W szczególności prosimy o udostępnienie pani Patrycji Pietrzak kopii dokumentacji medycznej matki, tak aby mogła zasięgnąć opinii innego lekarza, zgodnie z artykułem 1 oraz 10 Karty Praw Pacjenta oraz artykulem 38 Konstytucji RP.
  • Pracownicy szpitala nie mają prawa zasłaniać sie pretekstem nie podpisania przez Alicją Tysiac pełnego formularza: Alicja Tysiąc jest osoba niepełnosprawną, niewidomą, o czym pracownicy szpitala wiedzą. To Szpital jest odpowiedzialny za to, czy Alicja Tysiąc jako osoba niepełnosprawna otoczona jest wlaściwą opieką, to znacz czy jest stanie widzieć, przeczytać, zrozumieć wspomniane dokumenty, będąc zresztą w totalnej izolacji w jakiej trzymał ja szpital. Pracownicy szpitala muszą sie o to upewnić, jest to ich obowiązek, nie mogą tego obowiązku zrzucać na chorego niepełnosprawnego (artykuł 7 Konstytucji RP)
  • Prosimy o jak najszybsze umożliwienie wyjścia Pani Alicji Tysiąc ze Szpitala Praskiego i przekazanie jej pod specjalistyczną opiekę Oddziału Chorób Płuc Szpitala MSWiA. Pacjent i jego pełnomocnik mają prawo do wyboru szpitala i do zmiany sposobu leczenia w każdej chwili.
  • Prosimy o wyjaśnienie stowarszyszeniu Wikijustice Julian Assange oraz córkom Pani Alicji Tysiac dlaczego pracownicy szpitala praskiego złamali prawo i podłączyli panią Alicję Tysiąc w niedziele 5 grudnia 2021 pod respirator NIE ZAWIADAMIAJAC o tym jej córek ani naszego stowarzyszenia. Jakie parametry medyczne skłoniły zespół lekarski Szpitala Praskiego do podjęcia takiej samowolnej decyzji bez zgody osób zainteresowanyc?
  • Rozmawiałam przez telefon i przez Video Messenger z panią Alicją Tysiąc miedzy godziną 15.53 a 16.03 w sobotę 4 grudnia 2021. Mówiła mi że czuje się lepiej. Głos Alicji Tysiąc był jasny i zrozumiały, oczy jej byly żywe. Oddychała normalnie z dotlenieniem przez maskę jakie tego dnia jej dostarczono. Nie wyglądała na osobe nieprzytomną. To co mówiła świaczyło o pełnej przytomności. Nie istniało według lekarzy naszego stowarzyszenia Wikijustice WJJA żadne uzasadnienie medyczne by Alicja Tysiac musiała poddana być sztucznej wentylacji przez respirator.
  • Dlaczego pracownicy szpitala podjęli decyzję o podłączeniu Alicji Tysiąc pod respirator wbrew prawu nie konsultując tej decyzji z pełnomocniczką jej córką Patrycją Pietrzak ? Albo Alicja Tysiac była w pelni świadoma, w związku z czym nie było powodu by została wprowadzona w spiączkę i podłączona pod sztuczną wentylacje, albo była nieprzytomna, w takim razie córka jej powinna zostać zawczasu powiadomiona telefonicznie przez szpital i mieć mozliwość wypowiedzenia swojej opinii w tej sprawie po zapoznaniu sie z pełna dokumentacją medyczna matki, zgodnie z Prawem. Szpital złamał Prawo nie powiadamiając Pani Patrycji Pietrzak o decyzji medycznej tak kluczowej dla życia jej matki.

Przypominamy, że szczepienie badź brak szczepienia przeciw Kowid19 ze strony Alicji Tysiąc nie może stanowić do uzasadnienia łamania jej Praw.

Powołanie się na brak jakichkolwiek szczepień aby usprawiedliwiać łamanie Praw Człowieka przez Szpital Praski Spółka Z.o. o jest poważną dyskryminacją, jest łamaniem natępujących praw :

  • Konstytucji Reczpospolitej Polskiej (artykuł 32 « Wszyscy są równi wobec prawa »),
  • Uniwersalnaej Deklaracji Praw Człowieka (Artykuł 1 « Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw »),
  • Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Godności Ludzkiej wobec zastosowań Biologii i Medycyny (« Artykuł 1 « Strony niniejszej Konwencji chronią godność i tożsamość istoty ludzkiej i gwarantują każdej osobie, bez dyskryminacji, poszanowanie dla jej integralności oraz innych podstawowych praw i wolności wobec zastosowań biologii i medycyny »),
  • Międzynarodowego Paktu Praw Politycznych i Obywatelskich, (Artykuł 26 : « Wszyscy są równi wobec prawa i są uprawnieni bez żadnej dyskryminacji do jednakowej ochrony prawnej. Jakakolwiek dyskryminacja w tym zakresie powinna być ustawowo zakazana oraz powinna być zagwarantowana przez ustawę równa dla wszystkich i skuteczna ochrona przed dyskryminacją z takich względów, jak: rasa, kolor skóry, płeć, język, religia, poglądy polityczne lub inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, sytuacja majątkowa, urodzenie lub jakiekolwiek inne okoliczności »

Wszelka dyskryminacja jest przestepstwem. Jeśli miało to miejsce w tym przypadku, zostanie o tym złożone zawiadomienie na prokuraturze.

Prosimy o niezwłoczne zaprzestanie łamania Praw Człowieka Pani Alicji Tysiac i jej rodziny przez pracowników Szpitala Praskiego, którego prawidłowe funkcjonowanie należy do Pana odpowiedzialności.

Z poważaniem,

Monika Karbowska

Członek Zarządu Stowarzyszenia Wikijustice Julian Assange WJJA

WJJA  
Sans liberté d’informer, toute autre forme de liberté est illusoire

WikiJustice Julian Assange

W751254170

2 rue Frédéric Schneider

75018 Paris

Pobrac plik PDF

Catégories
Luttes en Europe

List od stowarzyszenia Wikijustice do Andrzeja Golimonta, prezesa Spolki Z.o.o « Szpital Praski » w sprawie lamania praw czlowieka pani Alicji Tysiac w jego placowce

Lettre de Wikijustice à Andrzej Golimont, PDG de l’entreprise privée « Hôpital Praski » au sujet des violations des droits humains de Madame Alicja Tysiac dans son établissement

L’hôpital Praski de la « Transmutation Divine » (Przemienia Panskiego) ne donne toujours pas avec certitude à Alicja Tysiac les antibiotiques promis. Voici la lettre que Wikijustice Julian Assange a envoyé à Andrzej Golimont, homme d’affaires et propriétaire de cette entreprise privée. Cet établissement privé n’a pas de service de maladies infectieuses, ni de pneumologie. Il est scandaleux qu’ils fassent croire aux citoyens qu’il a les compétences pour de soigner des pneumonies ou des malades Covid avec des complications, alors que sur sa page Facebook M. Golimont se targue d’avoir obtenu du gouvernement polonais il y  a un mois « l’exclusivité du secteur covid » comme s’il s’agissait d’un marché à prendre! Nous comprenons qu’une entreprise privée ne peut pas être efficace dans les VRAIS soins qui consistent à vraiment soigner les gens! Nous appelons  donc à ce que M.Andrzej Golimont transfert, à ses frais, Alicja Tysiac dans un vrai hôpital public doté d’un vrais services de soins pour sa pneumonie!

Appel au secours d’Alicja Tysiac qui m’a écrit qu’ils veulent la tuer dans l’hôpital

Spolka Z.o. o pana Andrzeja Golimonta, pod nazwa « Szpital Praski » nie ma kompetencji by leczyc ludzi chorych na powiklane zapalenie pluc ani na covid 19! Nie ma nawet oddzialu choro oddechowych ani chorob zakaznych! Apelujemy by Pan Golimont jak najszybciej przeniosl Alicje Tysiac na wyspecjalizowany oddzial Szpitala Publicznego!

Apel o pomoc Alicji Tysiac wyraznie mowiacy ze boi sie ze ja zabija w szpitalu praskim

Paryż, dnia 1 grudnia 2021

Stowarzyszenie Wikijustice Julian Assange WJJA; 2 rue Frédéric Schneider; 75018 Paris; Francja

Pan Andrzej Golimont

Prezes Zarzadu

Szpitala Praskiego im. Przemienienia Panskiego Spółka Z.o.o

Aleja Solidarnosci 67

03 -401 Warszawa

Szanowny Panie Prezesie,

Jesteśmy Stowarzyszeniem Obrony Praw Człowieka « Wikijustice Julian Assange » zerejestrowanym według prawa francuskiego przez Prefektura Paryska pod numerem N°W751254170

W poniedziałek 29 listopada 2021 otrzymaliśmy prośbę o pomoc od Pani Alicji Tysiąc. Alicja Tysiac jest obecnie pacjentką w Szpitalu Praskim im Przemienienia Pańskiego którego jest Pan Prezesem Zarzadu.

Pani Alicja Tysiąc była leczona na Oddziale Wewnętrznym, 1 grudnia została przeniesiona na oddział R4. Pani Alicja Tysiąc prosi o naszą pomoc mowiąc nam że jest źle traktowana przez pracowników szpitala i że nie ma pewności czy jest wlaściwie leczona, zgodnie z najnowszą wiedzą naukową i standartami medycyny, tak jak to zapewnia w Polsce artykuł 68 Polskiej Konstytucji : 1. « Każdy ma prawo do ochrony zdrowia » oraz 2. « Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku ». Pani Alicja Tysiąc jest osobą niepełnosprawną.

Pani Alicja Tysiąc poinformowała nasz stowarzyszenie, że :

  1. Nie są jej dostarczone informacje dotyczące leczenia, lekarze i pięlegniarki nie powiedzieli jej jakie leki jej podają, i w jakiej dawce. 1 grudnia rano nie otrzymała żadnego leku.
  2. Podano jej informacje, że jej choroba jest powikłaniem po « Kowidzie19 » czyli zapaleniem płuc, ale nie powiedziano jej jak lekarze zamierzają leczyć to zapalenie płuc.
  3. Nie podano jej witaminy C i D, oligoelementów, ani żadnych innych środków wzmacniających
  4. Kilkakrotnie nie podano jej posiłku (29 wieczorem, 30 wieczorem, 1 grudnia w południe). Wielkokrotnie pielęgniarki nie podały jej wody do picia pomimo że o nią prosiła
  5. Lekarze nie chcą udzielić informacji o jej stanie zdrowia jej córce Patrycji Tysiąc zasłaniając się brakiem upoważnienia. Alicja Tysiąc takie upoważnienie napisała
  6. Corki Alicji Tysiąc dzwonią codziennie do szpitala, ale są zbywane przez pracowników którzy twierdzą, że są« zbyt zajęci » by odpowiedzieć.
  7. Pani Alicja Tysiac jest ciągle zamknięta w izolacji choć chciałaby nie być sama w pokoju.
  8. Odmawia się odwiedzin córkom Alicji Tysiąc zaslaniając się rzekomą możliwoscią zakażenia kowid19 chociaż od 12 listopada, początku choroby, upłyneły 3 tygodnie i okres kwarantanny jest zakończony dla Alicji Tysiąc i jej rodziny.
  9. Wczoraj córka Alicji Tysiąc przyniosła jej ubrania i witaminy. Jednak pracownicy szpitala nie chcieli oddać Alicji Tysiąc jej rzeczy, twierdząc że nie ma miejsca w pokoju na ubrania oraz odmawiając podania jej własnych witamin. Zabranie Alicji Tysiac jej własnych rzeczy mozna uznać za kradzież prywatnego mienia w pańskim szpitalu.
  10. Wczoraj pracownicy nie pomogli Pani Alicji Tysiac umyć się i zmienić ubranie, choć o tę pomoc prosiła. Została pozostawiona cala noc w brudnym i mokrym ubraniu i pościeli. Było jej także zimno.

Jako stowarzyszenie obrony Praw Człowieka stwierdzamy że prawa pani Alicji Tysiąc zostały pogławcone w szpitalu za którego pracę Pan odpowiada. Zostały złamane szereg praw zapewnionych przez Konstytucję RP, Kartę Praw Pacjenta, Uniwersalną Deklarację Praw Człowieka, Miedzynarodowy Pakt Praw Politycznych i Obywatelskich, Konwencję o Ochronie Praw Człowieka i Godnośćci Ludzkiej wobec zastosowań Biologii i Medycyny oraz Konwencję ONZ w sprawie zakazu stosowania Tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

Zostala złamana Konstytucja Polski : artykuł 30 (« Przyrodzona i niezbywalna godność Człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka », artykuł 31 («1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej »), artykul 32 (« Wszyscy są równi wobec prawa »), artykuł 38 (« Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu czlowiekowi prawną ochronę życia »), artykuł 40 (« Nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu »), artykuł 41 « każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą ».

Utrzymywanie osoby w zamknięciu i izolacji pod pretekstem choroby, uniemożliwiając jej kontakt z bliskimi i nie udzielając informacji o jej stanie zdrowia jej ani jej bliskim, jest bezprawnym więzieniem człowieka oraz poddawaniem go torturom i poniżającemu traktowaniu oraz deptaniem jego godności.

Zabieranie rzeczy osbistych przez pracowników szpitala może być uważane za kradzież i stosowanie tortur.

Nie podanie posiłku, leków, wody, nie udzielenia pomocy w hiegienie osobistej pacjentowi w szpitalu jest równoznaczne ze stosowaniem tortur. Nie przeprowadzenie wlaściwiej diagnozy, nie podanie własciwych leków zgodnie z najnowszymi osiągnięciami medycyny jest równoznaczne z odmową udzieleniem pomocy osobie w śmiertelnym niebezpieczeństwie a wiec równozanczne z probą zabójstwa.

Nie udzielenie informacji o stanie zdrowia, o diagnozie i przeprowadzonym leczeniu osobie chorej oraz jej bliskim jest pogwałceniem Karty Praw Pacjenta :

Artykuł 1

« 1. Pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej. 2. Pacjent ma prawo, w sytuacji ograniczonych możliwości udzielenia odpowiednich świadczeń zdrowotnych, do przejrzystej, obiektywnej, opartej na kryteriach medycznych, procedury ustalającej kolejność dostępu do tych świadczeń. 3. Pacjent ma prawo żądać, aby udzielający mu świadczeń zdrowotnych: ą

1) lekarz zasięgnął opinii innego lekarza lub zwołał konsylium lekarskie,

2) pielęgniarka (położna) zasięgnęła opinii innej pielęgniarki (położnej).

 4. Lekarz/pielęgniarka może odmówić zwołania konsylium lekarskiego lub zasięgnięcia opinii innego lekarza/pielęgniarki, jeżeli uzna żądanie pacjenta za bezzasadne.

 5. Żądanie pacjenta oraz jego odmowę odnotowuje się w dokumentacji medycznej ».

Artykuł 2

  1. « Pacjent ma prawo do natychmiastowego udzielenia świadczeń zdrowotnych ze względu na zagrożenie zdrowia lub życia ».

Artykuł 3

« Pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych udzielanych z należytą starannością przez podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych w warunkach odpowiadających określonym w odrębnych przepisach wymaganiom fachowym i sanitarnym. Przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych osoby wykonujące zawód medyczny kierują się zasadami etyki zawodowej określonymi przez właściwe samorządy zawodów medycznych ».

Artykul 4

  1. « Pacjent ma prawo do informacji o swoim stanie zdrowia. »

Artykuł 10

« Pacjent ma prawo do wyrażenia zgody na udzielenie określonych świadczeń zdrowotnych lub odmowy takiej zgody, po uzyskaniu informacji w zakresie określonym w §4. »

Artykuł 14

  1. « Pacjent ma prawo do poszanowania intymności i godności, w szczególności w czasie udzielania mu świadczeń zdrowotnych. »

Artykuł 15

« Przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych może być obecna osoba bliska. »

Artykuł 17

« Pacjent ma prawo do dostępu do dokumentacji medycznej dotyczącej jego stanu zdrowia oraz udzielonych mu świadczeń zdrowotnych“ »

Artykuł 19

« Szpital udostępnia dokumentację medyczną pacjentowi lub jego przedstawicielowi ustawowemu, bądź osobie upoważnionej przez pacjenta »

Artykuł 23

« Pacjent w Szpitalu ma prawo do kontaktu osobistego, telefonicznego lub korespondencyjnego z innymi osobami. »

W przypadku złego traktowania Pani Alicji Tysiac w szpitalu pod Pana nadzorem została także złamana Uniwersalna Deklaracja Praw Człowieka : Artykuł 1 (« Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem swej godności i swych praw. Są oni obdarzeni rozumem i sumieniem i powinni postępować wobec innych w duchu braterstwa. »), artykuł 3 (Każdy człowiek ma prawo do życia, wolności i bezpieczeństwa swej osoby »), oraz artykuł 5 (« Nie wolno nikogo torturować ani karać lub traktować w sposób okrutny, nieludzki lub poniazający »).

Został także złamany Międzynarodowy Pakt Praw Politycznych i Obywatelskich, artykuł 6 . « Każda istota ludzka ma przyrodzone prawo do życia. Prawo to powinno być chronione przez ustawę. Nikt nie może być samowolnie pozbawiony życia ») ; artykuł 7, (« Nikt nie będzie poddawany torturom lub okrutnemu, nieludzkiemu albo poniżającemu traktowaniu lub karaniu. W szczególności nikt nie będzie poddawany, bez swej zgody swobodnie wyrażonej, doświadczeniom lekarskim lub naukowym »), artykuł 9 («  Każdy ma prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Nikt nie może być samowolnie aresztowany lub zatrzymany. Nikt nie może być pozbawiony wolności inaczej, jak tylko na zasadach i w trybie ustalonym przez ustawę »).

Została złamana także Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Godności Ludzkiej wobec zastosowań Biologii i Medycyny z 1997 roku, w szczególności :

« Artykuł 1

« Strony niniejszej Konwencji chronią godność i tożsamość istoty ludzkiej i gwarantują każdej osobie, bez dyskryminacji, poszanowanie dla jej integralności oraz innych podstawowych praw i wolności wobec zastosowań biologii i medycyny »

Artyku 3

« Uwzględniając potrzeby zdrowotne oraz dostępne środki, Strony podejmą w ramach swoich właściwości, stosowne działania w celu zapewnienia sprawiedliwego dostępu do opieki zdrowotnej o właściwej jakości. »

Artykuł 4

« Jakakolwiek interwencja w dziedzinie zdrowia, w tym badania naukowe, musi być przeprowadzona przy poszanowaniu norm i obowiązków wynikających z zasad postępowania zawodowego, jak również reguł postępowania, które mają zastosowanie w konkretnym przypadku ».

Artykuł 5

« Nie można przeprowadzić interwencji medycznej bez swobodnej i świadomej zgody osoby jej poddanej. Przed dokonaniem interwencji osoba jej poddana otrzyma odpowiednie informacje o celu i naturze interwencji, jak również jej konsekwencjach i ryzyku. Osoba poddana interwencji może w każdej chwili swobodnie wycofać zgodę. »

Artykul 10

 « Każdy ma prawo zapoznania się z wszelkimi informacjami zebranymi o jego zdrowiu » ».

Została także złamana Konwencja ONZ w sprawie zakazu stosowania Tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub ponizajacego traktowania albo karania, w szczególności zostały złamane :

Artykuł 1

« 1. W rozumieniu niniejszej konwencji określenie « tortury » oznacza każde działanie, którym jakiejkolwiek osobie umyślnie zadaje się ostry ból lub cierpienie, fizyczne bądź psychiczne, w celu uzyskania od niej lub od osoby trzeciej informacji lub wyznania, w celu ukarania jej za czyn popełniony przez nią lub osobę trzecią albo o którego dokonanie jest ona podejrzana, a także w celu zastraszenia lub wywarcia nacisku na nią lub trzecią osobę albo w jakimkolwiek innym celu wynikającym z wszelkiej formy dyskryminacji, gdy taki ból lub cierpienie powodowane są przez funkcjonariusza państwowego lub inną osobę występującą w charakterze urzędowym lub z ich polecenia albo za wyraźną lub milczącą zgodą. Określenie to nie obejmuje bólu lub cierpienia wynikających jedynie ze zgodnych z prawem sankcji, nieodłącznie związanych z tymi sankcjami lub wywołanych przez nie przypadkowo ».

Przypominamy takze Panu odpowiedzialność funkcjonariuszy państwa w zabopieganiu torturom zgodnie z artykułem 16 :

« 1. Każde Państwo Strona zobowiązuje się do zapobiegania na całym terytorium podlegającym jego jurysdykcji stosowania innych aktów okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, nie określonych w definicji tortur zawartej w artykule 1, gdy akty takie dokonywane są przez funkcjonariusza państwowego lub inną osobę występującą w charakterze urzędowym, na skutek ich polecenia lub za ich wyraźną lub milczącą zgodą.

W szczególności zobowiązania zawarte w artykułach 10, 11, 12 i 13 stosowane są z zastąpieniem wzmianki o torturze wzmiankami o innych formach okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania ».

W zwiazku z tym, prosimy aby Pan jako Dyrektor zobowiazął pracowników Szpitala Praskiego do natychmiastowj zmiany postępowania wobec Pani Alicji Tysiac, do respektowania jej Praw jako człowieka, obywatela i pacjentke i do rozpoczęnia wlaściwego leczenia jej. Prosimy także o poszanowanie Praw Człowieka wszystkich innych pacjentów w Szpitalu Praskim. W przypadku łamania praw innych pacjentów w szpitalu Praskim będziemy także interweniować w ich sprawie.

Prosimy o wysłanie nam informacji pisemnej jaka była diagnoza choroby którą przechodzi Pani Alicja Tysiąc, zwłaszcza następującej informacji :

  • Jeśli była chora na Covid19 przesłanie dowodu że miała tę chorobę
  • Informacji jakie powikłania wynikły z choroby Covid19 jesli przechodziła tę chorobę. Prosimy o dokładny opis tych powiklań.
  • Informacji jakie leczenie zostało zastosowane od przyjęcia Alicji Tysiąc do szpitakla Praskiego aby zapobiec powikłaniom po chorobie Covid19, jeśli taką chorobę przechodziła
  • Jaki jest stan obecny Pani Alicji Tysiąc i jaka terapia jest stosowana obecnie.

Prosimy niezwłocznie o umożliwienie córkom Pani Tysiac zlożenia wizyty matce, tak jak przewiduje prawo pacjenta zwarte w Karcie Praw Pacjenta. Jeśli choroba ktorą przechodziła Pani Alicja Tysiac była Covid19, kwarantanna została zakończona i córki Alicji Tysiac mają prawo odwiedzić ją.

Jeśli Pani Alicja Tysiąc chciałaby opuścić szpital, prosimy o umożliwienie jej tego.

W przeciwnym razie zmuszeni będziemy do złożenia na prokuraturze zawiadomienia o przestepstwie które jest w trakcie dokonania w Szpitalu Praskim Przemienienia Panskiego.

Załączam informacje o międzynarodowym standarcie leczenia choroby wywołanej przez SARS-Cov2, (Covid19) zgodnie z najnowszymi osiągnieciami medycyny.

https://reinfocovid.fr/science/prise-en-charge-ambulatoire-du-covid-19/

Łączę wyrazy szacunku

Monika Karbowska

Członek Zarządu Stowarzyszenia Wikijustice Julian Assange WJJA

WJJA  
Sans liberté d’informer, toute autre forme de liberté est illusoire

WikiJustice Julian Assange

W751254170

2 Rue Frédéric Schneider
75018 Paris

Pobierz plik PDF

Catégories
Analyses géopolitiques

El Kef, Tabarka, Sejnane – résister, lutter et créer pour la vie, la Liberté et la souveraineté 1-8 août 2021 + la dictature covidienne en Italie

Voyage en Tunisie au temps de la guerre psychologique, 3ème Partie

Le Kef dans la dernière terreur policière du Covid

Nous traversons une terre tunisienne brûlée par le soleil, des champs rouges fauchés et labourés, des villages et quelques petites villes comme Teboursouk. Sur le bord de la route à un embranchement se dresse un panneau indiquant le célèbre site archéologique, la ville romaine de Dougga. Quelques kilomètres plus loin le louage longe l’hôtel « Dougga » situé sur une colline dans une belle pinède. Le parking de l’hôtel est vide. Certes j’ai toujours été critique face aux nuisances causées par le tourisme de masse, mais l’ouest tunisien a souffert plutôt du sous-investissement touristique que du trop-plein de touristes. Il devient évident qu’il est criminel d’enfermer un petit pays entre le désert et la mer, d’interdire à ses habitants de sortir et aux visiteurs de venir. Le covid n’est pas une démondialisation souverainiste menant à un développement raisonnée, n’en déplaise à certains idéologues de gauche en Occident, mais bel et bien un mortel asservissement.

Dar Meziane de Dali

Lorsque nous arrivons au Kef, la belle cité historique juchée sur sa colline et dominée par la splendide casbah des Ottomans husseinites, je suis frappée par l’aspect endormi de la cité. Mon ami de Gafsa m’attend à la station de louage, nous trouvons vite un taxi pour monter jusqu’à la mosquée El Quaddryia en haut de la Médina. L’émotion m’étreint lorsque je rentre dans la cour de la maison Dar Meziene.

Dali, le propriétaire des lieux avait fait de sa la maison familiale un magnifique lieu de rencontres militantes et culturelles ou ont retentit tant de chants, de rires et de discussions politiques, de 2013 à 2020. Je sais déjà que Dali est mort en septembre du cancer et je lui rends un silencieux hommage devant sa photo qui orne la salle à manger si bien décorée de sa maison.

Dali, le créateur du lieu

Le calme est toujours aussi parfait dans les chambres sous les voûtes du 17 siècle autour d’une cour dont le pavement date probablement du temps romain, la cave descendant probablement au niveau de la ville du temps de Carthage ! Ainsi est bâtie El Kef, du temps de de Jugurtha, de Carthage et Rome en passant par un moyen âge islamique flamboyant jusqu’au temps colonial des Français qui détruisirent les remparts mais construisirent une très belle promenade autour de la Médina, à partir de laquelle la vue sur la campagne fertile, la mer verte du grenier à blé romain est tout simplement époustouflante[1].

chambres ottomanes, voûtes romaines et entrée de cave carthaginoise chez Dali

Les militants de la gauche keffoise et de l’Association pour la Sauvegarde de la Médina du Kef ont cherché à protéger cet ensemble urbain par une inscription au Patrimoine Mondiale de l’UNESCO mais pour l’instant le projet avait échoué quand le covid arriva et stoppa net les actions militantes et les visites de tourisme culturel.

Le Kef est aussi célèbre pour son théâtre militant et son festival de cinéma portés par les jeunes actifs, malheureusement souvent obligé de travailler ailleurs car la création d’emplois nécessaires au développement de la ville fait toujours défaut, 10 ans après la Révolution.

Pierres antiques de Dali

Malgré mon amour du Kef, je dois d’abord déchanter face à la réalité de l’oppression covidienne.

Vue sur la mer des champs de blé, ici fauchés et sur les boutiques du Kef fermées pour covid

Tout d’abord il n’y a pas d’eau dans la chambre d’hôte. Le propriétaire actuel assure que la coupure d’eau prendra fin bientôt, mais si une douche peut attendre, il est bien nécessaire de boire. Nous entreprenons de descendre la rue pour trouver une épicerie et aller au café Cirta (nom numide du Kef) dans l’ancien cinéma des années 1920 surplombant la belle vue ou j’avais mes habitudes. Surprise, toutes les épiceries et le cafés sont fermés à double tour. Il fait très chaud, les rues sont désertes mais j’ai connu un Kef plus animé un vendredi après -midi d’été.

Café du cinéma Cirta
Dans la rue près du café Cirta

A force de poser des questions aux rares passants, on finit par nous indiquer une seule épicerie qui nous vend de l’eau. En cherchant sous un soleil de plomb nous trouvons un hôtel qui vend des cafés à emporter et le petit restaurant à côté du marché qui est encore ouvert jusqu’à 16 heures. Je suis surprise de voir toutes les boutiques sur le promenade complètement fermées, qu’il s’agisse de cosmétiques, de vêtements, d’accessoires domestiques, d’alimentation. Je n’ai jamais vu le Kef comme ça, c’est encore pire que Tunis le samedi du grand confinement !

Rare épicerie ouverte le 31 juillet, vue sur la Casbah du Kef

Seul un vieil homme tient un stand de fruit et nous lui achetons des kilos de succulents raisins et des figues. Heureusement que le restaurant propose des sandwich mlawi et des poulets grillés frites. C’est par le serveur très obligeant que nous apprenons que le gouverneur de la région a imposé un confinement extrêmement sévère à la ville et visiblement la nouvelle donne politique à Tunis ne l’a pas fait fléchir. Comme il a interdit aux commerçant keffois de travailler le soir, ceux-ci en guise de protestation, ont refusé d’ouvrir dans la canicule de la journée, d’autant plus qu’il n’y a plus aucun touriste, seuls de rares visiteurs qui viennent rejoindre leurs familles. Des originaux comme nous, il n’y en a pas!

La très belle Médina du Kef

Si nous ne nous approvisionnons pas maintenant, nous n’aurons rien à manger et à boirejusqu’à demain matin ! Voilà à quoi mène l’absurde et criminelle politique covidienne !

La basilique chrétienne Saint Pierre devant la Casbah ottomane

A moins qu’un café clandestin n’ouvre à 20 heures quand le couvre-feu tombera… Je connais le mode d’emploi désormais, nous devons rester discrets. C’est pareil pour la possibilité de prendre un café en ce moment même. Un des hommes rencontrés, masque sur le visage, jure que « tous les cafés sont interdits à cause du covid », mais 100 mètres plus loin nous remarquons qu’un des grands établissements qui a pignon sur rue dissimule derrière des piles de chaises une discrète entrée… Nous sommes provisoirement sauvés, mais visiter la ville dans ces conditions précaires est évidemment impossible. Il nous faudra partir le plus vite possible, surtout qu’il n’est pas sûr que la voie vers Tabarka, vers la mer, soit entièrement libre.

La basilique Saint Pierre du IV siècle

Après avoir pris rendez-vous pour le matin nous nous reposons dans la maison de Dali et j’ai le bonheur de retrouver les ruelles magnifiques du Kef le soir. La brise d’été de la montagne est magique et les habitants de sortent en masse une fois la nuit tombée dans les cours, les rues, les escaliers de la médina et la promenade devant la casbah.

Café de la Zaouia Sidi Bou Makhlouf, hélas fermé par la dictature covidienne
Pour moi un des endroits les plus beaux et les plus paisibles de la Méditerranée

Malheureusement le romantique café sous les mûriers à l’ombre de la Zaouia Sidi Bou Makhlouf, que je considère comme l’un des plus beaux endroits de la Tunisie, peut-être de toute la Méditerranée, est fermé et le restera le lendemain matin également, « covid oblige », sans que je ne puisse comprendre si c’est une décision administrative, politique ou commerciale de la part des gérants. Encore heureux que le café n’ait pas été entièrement détruit comme il a failli l’être en 2016 lorsque la maison du 19ème siècle de la Zaouia dans laquelle il se trouve fut accaparé par un oligarque corrompu. Celui ci l’abattit et entreprit de construire sur les ruines des colonnes romaines et carthaginoises de ses soubassement une hideuse construction bétonnée pour un hôtel de luxe.

vue sur la Zouia Sidi Bou Makhlouf et la Casbah

Les jeunes Keffois s’étaient révoltés contre cette destruction terrible du plus beau patrimoine tunisien, en avait appelé à l’UNESCO par-delà d’un Etat déliquescent pour arrêter le projet. J’ai médiatisé leur lutte et j’avais porté leur lettre à l’UNESCO après avoir documenté les destructions et essuyé des menaces de viol proférées part des milices du promoteur au moment où je prenais mes photos. La lutte avait été à moitié victorieuse : le café a pu rouvrir, mais le nouveau maitre de la parcelle a continué son œuvre malfaisante.

La Zaouia détruite depuis 2016 par les promoteurs corrompus
le pseudo hotel de luxe construit sur la destruction du patrimoine historique par le promoteur véreux

Le matin du 30 juillet 2021 j’ai pu voir qu’il avait enfin compris l’intérêt des « vieilles pierres », car en observant le chantier de sa bâtisse bétonnée (qui n’avait pas eu de problème d’eau contrairement à notre chambre d’hôtes…) j’ai constaté que les colonnes antiques avaient été intégré au mur clôturant le futur hôtel, telle une publicité de la Kef ancienne. C’est toujours ça de sauvé… même si notre impuissance est rageante face à ces destructions insensées !

Le chantier de l’hôtel pseudo-luxe, toujours en cours malgré le manque d’eau dans la cité, avec les colonnes romaines et carthaginoise intégrées dans le béton
le béton, moche et inutile

La dictature covidienne est cependant encore pire que la simple oligarchie rapace qui est son prodrôme. J’en ai eu la preuve lorsque j’allais à mon entretien avec Mohamed Tlili, véritable mémoire du Kef, conservateur historique de son patrimoine, actuel Conseiller Municipal chargé du développement culturelle et économique et animateur de l’excellente page d’Information historique Forum pour l’Avenir du Kef[2]. Il n’y avait à nouveau pas d’eau dans notre chambre et je dus à regret lui annoncer que je ne pourrai pas rester dans ces conditions dans sa ville.

En route vers la poste du Kef moderne, ici la mosquée Sidi Ahmed Grib du 10 siècle
site archéologique des bains romains

Notre entretien se déroula comme toujours dans son bureau de sa petite librairie à une encablure du marché et de la poste. Une dense file d’attente s’impatientait devant la poste et tous les commerces enfin ouvert regorgeaient de clients. Tout le monde se dépêchait de finir ses courses en prévision du mortifère verrouillage covidien dès midi.

citernes romaines

Nous étions heureux de nous revoir après 3 ans mais nous n’avions qu’une heure pour raconter l’incroyable violence que nos sociétés subissent depuis un an et demi. Je demandais à mon ami comment comprendre cette situation ubuesque d’une ville ou les coupures d’eau sont quotidiennes et ou on ne peut rien acheter ni à manger ni même à boire 18 heures sur 24.

Si Mohamed Tlili, conseiller municipal du Kef et conservateur du patrimoine avec une de ses oeuvres, la maison du marabout Sidi Bou Loufa

Il me confirma à quel point la dictature covidienne était destructrice pour le Kef, car elle a mis à bas le tourisme culturel si important dans les projets de développement de la ville. C’est la deuxième saison touristique gâchée, les festivals culturels ont été annulés et même les projets à long terme sont menacé si plus personne ne vient ici.

Politiquement mon interlocuteur est soulagé par l’action du président Kaïs Saïed, elle n’est pas encore suivie d’effet dans cette province « qui a tant été discriminée, sous régime militaire sous la France, sous régime militaire pendant les 15 premières années de l’indépendance car elle est frontalière de l’Algérie alors en guerre contre la France, puis abandonnée par Bourguiba et enfin ostracisée par Ben Ali » explique Mohamed Tlili. Du fait de cette longue histoire de répression, le gouverneur, qui pourtant n’est pas un nahdaoui, se permet d’imposer un régime beaucoup plus autoritaire qu’à Tunis ….Certes, au bout d’un an de propagande sur le covid, les gens peuvent avoir légitimement peur de la maladie. De plus le sous-investissement des hôpitaux dans la région est de notoriété publique, mais ce n’est pas en détruisant le peu de tissu économique qui reste que la situation s’améliorera.

Nous sommes tous les deux historiens, nous nous entendons parfaitement sur le thème que les confinements sont des mesures complètement barbares, car même au Moyen Age on cherchait à comprendre comment progressait la maladie et on ne mettait pas en quarantaine destructrice l’économie de pays entiers. Au Moyen Age on ne connaissait pas les virus, la quarantaine à laquelle était soumis un navire arrivant au port servait à savoir si oui ou non les nouveaux arrivants étaient malades, s’ils étaient malades ils mourraient et s’ils étaient sains, ils continuaient leur chemin ! La médecine occidentale n’a -t -elle pas fait de progrès depuis le Moyen Age?!

Ces fermetures autoritaires pendant de longs mois, des années entières, s’apparentent à un espèce de fanatisme destructeur de vie et de société, tels que les talibans ou Daesh l’avait pratiqué sur des sociétés conquises et captives. Et maintenant c’est l’Occident qui verse dans ce talibanisme irrationnel en interdisant les rencontres, les liens, la fête, la joie, la musique ! J’ai raconté à Mohamed ce que nous avons vécu comme une longue nuit destructrice à Paris, à Bruxelles, en Pologne et en Allemagne. Je lui parle aussi de la planification de la « pandémie » par le Global Health Security Initiative qui prouve que l’idéologie covidienne est bel et bien une politique mondialiste avec un agenda caché contraire aux intérêts des peuples et des pays souverains et que j’ai décrit dans mon article « comment en 20 ans la pandémie grippale a été préparée comme une guerre bioterroriste ». Comment en 20 ans la « pandémie grippale » covid a été préparée comme une guerre bioterroriste – WordPress (wikijustice-contre-la-dictature-sanitaire.com)

Ce n’est pas pour rien que les Nahdaouis qui essayent de reprendre par la force la Tunisie et la livrer au Qatar se servent du covid pour revenir à la dictature… Mais cela ne marche pas, le peuple tunisien ne les a pas laissé faire. Nous sommes heureux tous les deux de constater qu’une semaine après la révolte du 25 juillet les islamistes n’ont réussi aucun coup d’état. Nous espérons tous les deux que la présidence reprendra en main les gouvernorats et permettra à la vie sociale et économique de reprendre.

La maison du Marabout Sidi Bou Loufa
le chef de projet de sa restauration le conservateur Mohamed Ali Rejebi

Ainsi revigorée, avant de partir, je suis heureuse de visiter le bureau de son association dans une très belle maison keffoise rénovée. Mohamed me présente deux jeunes archivistes constituant une base de données sur l’histoire de la ville ainsi que son chef de projet Mohamed Ali Rejebi.

Je visite avec eux le chantier de la maison du marabout Sidi Bou Loufa une belle maison du patrimoine historique du Kef. Mohamed Tlili me montre une exceptionnelle découverte: derrière la salle aux voûtes du 17ème siècle se cache un mur datant du quartier juif datant de l’empire romain !

Mur romain derrière les voûtes du 17ème siècle

J’admire les volumes blancs de la pièce fraiche, je me rends compte du chantier énorme que représentait le nettoyage du monument encombré de gravats et délaissé depuis des décennies. Après une sécurisation de la porte, le mausolée deviendra un très beau lieu d’exposition. Il n’y aura plus de dictature covidienne pour détruire tant d’efforts pour relever la ville du Kef et lui insuffler un nouveau dynamisme.

Café du soir dans une maison familiale restaurée…

Je suis triste de devoir écourter mon séjour à cause des difficultés d’approvisionnement. Nous partons dès midi avec le louage à Tabarka craignant d’affronter des barrages policiers. Il n’est pas question pour moi de ne pas revoir la mer, nous nous dépêchons et nous avons raison. A Jendouba les louages stoppent tous et nous attendons plus d’une heure avant de voir arriver une correspondance pour Tabarka.

porte de Sidi Bou Makhlouf

Je ne suis soulagée que lorsque je monte dans la voiture qui traverse la très belle montagne des chênes lièges du Kroumir. Mais ma joie est ternie par le fait que le propriétaire de la voiture a refusé de prendre un jeune papa et son fils qui partent aussi en vacances en bord de mer. Covid oblige, seulement 4 personnes sont autorisées, c’est absurde puisque les louages étaient plein à craquer de Tunis au Kef et du Kef à, Jendouba. Le jeune père et son enfant sont obligés d’attendre la voiture suivante, sous une chaleur de plomb.

Vue sur Tabarka de l’hôtel des Mimosas

[1] Tunisie – La Kasbah du Kef : Une Citadelle ottomane qui défie le temps (aa.com.tr)

HISTOIRE DU KEF (free.fr)

[2] (2) Forum pour l’avenir du Kef | Facebook

Tabarka, la fin du covid en apesanteur

La Mer Méditerrannée à Tabarka

La route en lacets est très belle dans la forêt de Ain Draham à mille mètres d’altitude, l’arrivée en plongeon vers la Méditerranée magnifique. Nous prenons nos quartiers à l’hôtel les Mimosas, belle demeure des années 20 rénovée dans la style un peu tape à l’œil des années 80 mais situé sur une colline et avec une vue imprenable sur la mer. D’habitude lors de mes voyages à Tabarka je n’ai pas pu bénéficier d’une chambre dans cet hôtel car il est toujours réservé par les touristes algériens. Cet été les Algériens sont toujours interdits de sortie par leur gouvernement, l’hôtel à moitié vide et le prix soldé à 50% sur Booking. Je ne me lasse pas de contempler la verte montagne plongeant dans la mer depuis la fenêtre de notre chambre.

Cependant, un rapide coup d’œil nous permet de comprendre que l’ambiance de la ville est lourde de la dictature covid. Les restaurants et la cafés de la marina, lieu de promenade et de consommation touristique, sont fermés même avant 16 heures. Les touristes sont rares et se restaurent sur la plage ou dans les chambres louées. Les stands d’artisanats qui vendent d’habitude les bijoux de corail rouges, les ustensiles de cuisine en bois d’olivier et la poterie tunisienne sont vides car la vente se fait d’habitude le soir le long de la promenade du vieux port vers le pittoresque site des Aiguilles.

Stands d’artisanat devant la casbah gênoise de Tabarka et le vieux port

Mais le couvre-feu empêche tout commerce car les gens sont assignés à résidence dès l’après-midi et en journée il fait bien trop chaud pour se promener. Comme à Sousse les touristes, tunisiens du pays et de la diaspora, profitent donc de la belle plage des sable et de la mer peu profonde et évitent les emplettes. Je suis même frappée par l’esplanade vide autour du marché central ou en 2018 j’avais flanné des heures dans une profusion de stands plein d’objets divers, de bijoux, de tissus et d’accessoires de maison.

bateaux de pêche et de tourisme dans la marine moderne de Tabarka
La marina moderne

Le site de Tabarka est toujours aussi enchanteur, entre le fort gênois sur son piton rocheux, les ville du temps du protectorat aux maisons blanches et bleues, la marina, sa promenade, ses bateaux de pêches et de tourisme, les hôtels modernes un peu délabrés sur le front de mer avec leur cafés où j’avais naguère passé du temps à écrire et réfléchir en contemplant la note M(è)re Méditerranée.

Maisons de la vieille Tabarka
hôtel près du marché central

Le 30 juillet 2021 cependant comme au Kef nous avons de la peine à trouver à manger. Le seul restaurant qui accepte de nous vendre deux plats (un « complet poissons » et des pâtes aux fruits de mer avec un Boga, limonade tunisienne) est la pizzeria Shéhérazade située au nord la marina, en face des bateaux de pêche et à 30 mètres de la police…

a la courageuse pizzeria Sheherazade, le premier soir

Nous sommes d’autant plus reconnaissant à l’aimable et courageuse serveuse qui fait si dignement son travail qui nous permet de manger et à sa ville de vivre qu’une voiture de police noire et blanche circule obsessionnellement sur la promenade – tactique éprouvée de la dictature covidienne pour déstabiliser le cours normal de la vie et décourager les familles avec enfants de sortir. Nous persévérons tant que nous pouvons jusqu’à ce que le patron nous fasse signe et alors nous quittons les lieux en le remerciant.

La terrasse de la pizzeria Shéhérazade le 30 juillet

Nous reviendrons chez Shéhérazade plusieurs fois pour marquer notre soutien au restaurateur résistant. Je narre à mes compagnons tunisiens l’absence de courage dont ont fait preuve 90% des restaurateurs français, acceptant de se faire déposséder de leur commerce par une fermeture absurde et terroriste en échange d’un argent pour leurs charges et loyers que nous, citoyens, seront sommés de rembourser pendant des années.

Et maintenant ces restaurateurs qui n’ont jamais résisté seront l’instrument de l’instauration du nouvel apartheid fasciste avec le « pass sanitaire » ! De plus, je sais qu’ils sont au courant du pass sanitaire depuis juin car la plupart des tables et des vitrines de Paris arborent le fameux QR codes depuis leur réouverture le 9 juin ! En réalité l’intermède de du 19 mai au 9 août a servi à « mettre en bouche » les citoyens, leur faire croire que la vie normale allait revenir pour les précipiter dans le système impitoyable de contrôle et de traçage.

La casbah de Tabarka
Jardin de l’hôtel Mimosas les soirs de couvre feu.

Après les rondes menaçantes des diverses polices, nous n’avons que peu de temps pour une première baignade dans la mer. La petite ville se vide instantanément à 18h45. Nous avons juste le temps d’acheter de l’eau et des friandises dans une dernière épicerie bientôt bouclée à double tour. Heureusement, nous nous réfugions dans le « confinement » de notre hôtel, mais nous avons le privilège de profiter du jardin sous les oliviers autour de la piscine avec vue la baie. Le bar est ouvert jusqu’à 22 heures et ce fut le seul lieu à Tabarka qui servait des bières ! La Celtia légèrement enivrante m’a fait oublier quelques temps la morosité de l’enfermement.

l’hôtel Mimosas

Le lendemain du 31 juillet je profite enfin de la Mer en me lavant de toutes les impuretés psychologiques des violences politiques subies. Et ce jour-là nous localisons enfin les restaurants de poissons, rue Ferhat Hached entre le marché central et les anciens entrepôts italiens du vieux port. Nous voyons en effet de notre chambre les petits bateaux de pêche partir tous les soirs derrière la jetée et revenir tous les matins.

Rue des Poissonniers, rue Ferhat Hached
Notre restaurant de poissons

Le poisson se retrouve ainsi dans les stands des petites poissonneries dans cette rue et il n’y a qu’à choisir, le poisson est immédiatement vidé, préparé et grillé sur un feu de bois par d’alertes serveurs pendant que les convives dînent sur des tables en plastique installées à même le trottoir longeant le bâtiment historique d’un club sportif.

Nos poissons et fruits de mer de la rue aux poissons

Une très belle cuisinière complète nos plat de loups, de dorades, de maquereaux de Méditerranée, de seiches, de crevettes et de calamars frais par des frites de vraies pommes de terre, des salades, des omelettes tunisiennes ojjya ou tastira pour un prix très modique. C’est enchanteur. Nous y mangeons finalement tous les jours l’après -midi vers 18 heures car la police ne permet pas jusqu’au bout de mon séjour aux restaurateurs d’ouvrir après 19 heures comme si le covid circulait plus fort au moment où une agréable brise de nuit se lève… Après dîner nous consommons nos cafés chez notre fidèle Shéhérazade.

Le dimanche 1 août Tabarka se remplit enfin d’une foule de vacanciers, signe que quelque chose commence enfin à changer. J’arrive à acheter des souvenirs cadeaux dans quelques stands enfin ouverts sur la promenade du vieux port puis dans la magnifique bijouterie de corail en face de l’hôtel de France. Les cafés populaires situés dans les ruelles de ce quartier sont remplis d’hommes discutant de la situation politique. Mais surtout, grâce à l’ambiance paisible de la ville en journée, l’absence de masque dans les rues et de cette angoisse caractéristique de la dictature covidienne, quelque chose en moi a changé.

Stands de corails et objets en bois sur le vieux port

Je me suis levée le matin du 1 août 2021 comme en apesanteur. Je ne sais pas exactement comment, mais j’avais brusquement oublié le covid et la dictature. J’ai savouré mon petit déjeuner dans la grande salle de l’hôtel Mimosas en regardant la montagne verte de chênes lièges tombant vers la mer bleue. J’avais l’impression que tout cela, même le couvre-feu d’hier, n’avait été qu’un mauvais rêve.

plage du vieux port

J’observais mes voisins de table, des couples et des familles mixtes, franco- et germano-tunisiennes. J’ai même rencontré deux Polonaises mariés à des Tunisiens. Le plus beau fut de voir que tous arrivaient à Tabarka lestés de leurs masques symboles de l’angoisse covidienne, mais au bout de deux jours la magie opérait : j’ai vu même les plus angoissés enlever l’ustensile d’auto-torture, sourire et comme moi, circuler dans les couloirs de l’hôtel dans une bienheureuse apesanteur.

baie du vieux port vers la frontière algérienne

Les employés de l’hôtel nous observaient en souriant. Seuls les serveurs du bar gardaient un masque nonchalamment accroché à leur nuque. Les réceptionnistes accueillaient les nouveaux arrivants en masque puis enlevaient l’attirail le soir. J’étais ravie de voir leur visage et de pouvoir leur sourire dans ma réelle gratitude de me détendre ainsi et de reprendre forme humaine après toute cette violence qui nous a été imposée.

Le lundi 2 août 2021 mes amis me rapportent de Tunis des nouvelles politiques encourageantes : le couvre-feu politique est repoussé à 22 heures et les établissements peuvent ouvrir jusqu’à 20 heures. Les véritables vacances peuvent enfin commencer, il était temps. Je savoure ma dernière semaine de liberté et de la quiétude de mon lieu de villégiature, surtout les cafés et de la mer car je sais que des temps difficiles m’attendent en France.

La marina le soir du 2 aout 2021
les touristes arrivent quand la violence covidienne disparait

Nous voyons des familles et des groupes de jeunes arriver à Tabarka et remplir la promenade  du soir dans un va et vient joyeux et affairé. Un grand bateau de tourisme style « galion » est amarré dans le port. Il ne fait toujours pas d’excursiond mais de jeunes artistes nous gratifient d’un magnifique concert de légèreté et d’espoir avec juste quelques morceaux de musique et de pas de danse. Nous dansons ensemble, une foule digne, un peu sonnée et fatiguée, mais heureuse de vivre et de connaitre le prix de la vie et de liberté.

Malheureusement, nous avons encore été témoin des derniers soubresauts de la dictature covid en Tunisie : vers 19h30 plusieurs policiers débarquent sur la terrasse de notre café Shérérazade. « Le couvre-feu est à 22 heures, oui ou non » ?  – Je m’indigne. L’ambiance de terreur revient. Des familles entières fuient en panique. La serveuse range sans se presser les tables de la terrasse qu’elle dessert. Le patron invite les clients restants à se réfugier dans la salle de l’intérieur décorée de belles mosaïques. Nous persistons à rester assis devant notre café-citronnade sur la terrasse dans une attitude de résistance passive.

La police fait irruption dans le café Shéhérazade pour chasser les clients

La police revient encore une fois, des espèces de milices en civil, la voiture militarisée stationne devant le café pour faire peur aux convives. J’en ai tellement marre de cette terreur que les mots me manquent. Nous sommes toujours assis et je filme discrètement alors que les serveurs sont sommés par la police de ranger leur lieu de travail. Nous nous levons les derniers. Mes amis discutent avec les témoins qui confirment que le « Shéhérazade » subit les razzias illégales des flics car il refuse de payer leur racket. Les autres cafés de la marina qui n’ont pas eu le courage d’ouvrir pendant le confinement mais affichent maintenant complet après 20 heures, auraient, selon les témoins, obtenu l’autorisation tacite d’ouvrir le soir en échange d’un tribut.

place Bourguiba à Tabarka

Le covid est toujours une affaire de corruption, ici comme en France.

Le bonheur à Tabarka avant la lutte du retour en Europe

Sejnane ou la Civilisation Méditerranéenne éternelle

Route de Sejnane

Le mercredi 4 août je fais le voyage en voiture louée à Sejnane, le village des potières antiques. Nous traversons un paysage féérique, une campagne opulente, des vergers de fruits et d’oliviers, des pâturages, des forêts de chênes lièges, le lac du barrage Sidi El Barrak entre les montagnes vertes du Cap Negro et du Cap Serrat. Nous traversons de gros bourgs riches comme Nefza et des localités plus petites, un peu enclavées mais bien situées. Encore quelques lacets dans la montagne et nous arrivons à Sejnane, une localité assez grande, plutôt bétonnée. Les villages des potières se trouvent à 3 kilomètres de la ville sur la route de Tunis.

Les stands des potières de Sejnane

Les potières sont agricultrices et pratiquent leur art depuis des temps immémoriaux en transmettant leur savoir-faire de mère en fille afin de simplement fabriquer des objets usuels. C’est tout un héritage puissant de la Méditerranée millénaire qui est contenu dans les formes d’argile locale, les fins dessins, les couleurs ocres, rouges et noires naturelles. Les poteries des femmes de Sejnane étaient jusqu’à peu méconnues et même méprisées. Les guides touristiques d’avant la Révolution de 2011 ne mentionnent même pas l’art des femmes de Sejnane.

Heureusement des associations tirèrent ce savoir-faire de l’oubli après 2011 pour valoriser économiquement et touristiquement la région. J’avais déjà entendu parler des poteries de Sejnane en 2012 dans des conversations à bâtons rompues au café de l’Univers avec de jeunes Tunisiens sur les beautés de la Tunisie. Mais c’est en 2014 que j’ai découvert le film sur les potières et leur art. Depuis j’ai voulu revenir pour le voir sur place, mais il me semblait que le village est très lointain et enclavé. En fait, je me rends compte que c’est une fausse information : des louages partent de Tunis à Sejnane plusieurs fois par jour et les jeunes quittent évidemment la région pour étudier et travailler dans la capitale.

Depuis 2017 l’action populaire a été couronnée de succès et l’art des potières de Sejnane a été reconnu comme Patrimoine Mondiale Orale de l’Humanité de l’UNESCO. Mais cela n’a pas changé le cours du quotidien: des hôtels comme celui ou je réside à Tarbarka auraient pu organiser des visites vers la localité, à minima informer le touristes et les inciter à y aller, mais rien n’est fait pour faire connaitre l’art des potières en dehors des cercles associatifs et artistiques.

Les stands de poteries accueillent le voyageurs simplement sur le bord des routes. Je suis charmée devant les bols, les plats, les vases, les paniers, les jarres, les petites sculptures, tortues, oiseaux, chèvres… On se croirait dans un musée archéologique, en Grèce, le Asie Mineure, en Bulgarie, en Italie, tellement les formes et les dessins sont les mêmes que ceux de l’antiquité, du néolithique à la Grèce archaïque !

Les poteries sont rouges ou claires avec des dessins de poissons, d’oiseaux, de forme géométrique et symboliques, ou noires, toutes aussi puissantes. Celles que je préfère sont les poupées archaïques qui rappellent les poupées symboliques de la Grèce antique, symboles d’union, de fertilité, de fécondité et de force de vie. Ces poupées méditerranéennes, sous le nom de Phoebus et Athena avait été judicieusement choisies par les Grecs comme mascotte des Jeux Olympiques de 2004 à Athènes.

Malheureusement je sais que mon voyage de retour sera sportif à cause des obstacles que le régime Macron fait aux arrivants de Tunisie avec ses mesures covid, je ne peux donc transporter d’objets trop fragiles ou volumineux. Pourtant la poterie de Sejnane est vernissée donc tout à fait adaptée à l’usage courant.

Dalinda dans son atelier remise

Ainsi me l’explique la jeune artiste, Dalinda, qui vient vers nous et nous invite à voir son atelier installé dans un hangar ainsi que les objets finis entreposés dans des remises agricoles. De métier Dalinda est préparatrice en pharmacie, mais elle l’a quitté suite à une formation associative visant à pérenniser le savoir-faire que lui avait transmis sa mère[1].

La terre, la richesse de Sejnane, dans tous les sens du terme

Elle est fière de nous montrer son travail, son petit établi et les stocks d’argile locale qui sont sa matière première. Elle travaille sans tour, à la main, et sa production est cuite dans un « four » d’une simplicité archaïque – deux grilles entre lesquelles se consument des bouses de vaches. De toute façon nous sommes toujours dans l’exploitation agricole que gère sa famille et l’agriculture reste la première source de revenus.

les « Phoebus et Atheana » de Tunisie montrent une unité culturelle évidente de la Méditerranée

Les chiens et les chats, poules, canards et chèvres nous accompagnent dans notre visite.

Les merveilles de Sejnane

J’aurais aimé acheter et emporter beaucoup de ces merveilles mais je dois penser à mes kilos de bagages dans l’avion. Je choisis deux bols aux dessins de poissons très fins et un récipient de terre noir aux reflets luisants. Nous discutons de la vie, des prix,  si Dalenda arrive à vivre de son art, comment voit-elle le développement de son travail… Je serais volontiers restée toute la journée pour comprendre le mode de vie et les problèmes des potières, mais hélas la voiture n’est louée que pour quelques heures et notre chauffeur s’impatiente. Il est de Tabarka et trouve peut-être que nous accordons trop d’importance et d’argent à ce travail de femmes…

Je suis obligée de quitter les lieux avec mes achats d’autant plus à regret que c’est mon dernier jour de vacances en Tunisie… Le lendemain je quitterai Tarbarka pour Tunis, après-demain je dois faire le test PCR pour prendre l’avion samedi 7 août pour l’Italie…. 

Les oeuvres de la Méditerrannée éternelle: tissu de Chefchaouen (Maroc), serviette brodée de Varna (Bulgarie), poterie de Dalinda, Sejnane, (Tunisie) et pendentif en argent de Ioannena, (Grèce)

Mon cœur se serre car je ne sais pas ce qui arrivera cette année. Est-ce qu’on sera encore vivant, comme je le dis à mes amis, après mes tristes expériences de la dictature covidienne en France.

Vers le Cap Serrat

Cependant, le soir à Tabarka, au soleil couchant, l’heure est à l’optimisme. Le gouvernement présidentiel en Tunisie a libéré les énergies, les touristes affluent, l’hôtel des Mimosas est rempli et la foule estivale déambule enfin sur la promenade du soir devant les cafés et restaurants pris d’assaut. Mes amis sont attendus à Tunis pour de nombreuses réunions politique de la gauche tunisienne. Je suis heureuse que les Tunisiens ont pu récupérer un peu plus de souveraineté et contente pour moi aussi car ma souffrance de l’année écoulée de dictature sanitaire a presque été effacée de ma mémoire. En tout cas je suis plus apte à affronter les luttes qui m’attendent en Europe.

Au revoir Tabarka!

[1] [1][3] (20+) Poterie Sejnane | Facebook

L’Union Européenne contre la Tunisie

Le retour est plus que mélancolique par la campagne vallonée parsemée de haies et de cyprès entre Nefza et la belle ville de Béja, cette région appelée la Toscane tunisienne. Le protectorat y avait donné des terrains de cette vieille terre agricole très fertile aux colons italiens.

Il en reste le fromage sarde de Béja que j’avais découvert lors de mon périple en 2016. Mais je n’ai pas le temps de m’arrêter à Béjà. Mon dernier jour à Tunis doit être consacré aux préparatifs du départ.

Avenue de la Liberté, Tunis

J’effectue le test PCR au bout de l’avenue de la Liberté, non loin de l’avenue Pasteur, dans un laboratoire qui m’a été désigné par des amis qui ont récemment voyagé en Angleterre. Le lieu est accueillant et les jeunes préparatrices sont très délicates, elles ne forcent pas sur la torture de l’écouvillon dans le nez. Le résultat médical, évidemment négatif, est disponible dans l’heure, comme mon amie biologiste l’avait préconisé, mais il faut attendre la confection du fameux QR code exigé par l’Union Européenne. Entre temps, je fais mes derniers achats et mes derniers adieux.

Je profite aussi du café en face d’un des siège régionaux de l’UGTT à côté de la belle maison du Syndicat des Journalistes où en avril 2015 avec les militants ukrainiens et les journalistes tunisiens nous avions tenu notre réunion d’information sur le crime du 2 mai 2014 à Odessa.

Café à côté du Syndicat des Journalistes
Devant l’UGTT

La dernière soirée est forte en dernières rencontres. Mon émotion est à son zénith. Je voudrais rester, tellement j’appréhende la violence du système en Europe. Je ne me suis jamais sentie aussi libre en Afrique et aussi opprimée sur le continent européen que j’aime pourtant aussi, puisque l’Europe est ma patrie. Mais la souveraineté retrouvée de la Tunisie me galvanise et j’emporte avec moi l’espoir de la Victoire des Droits de l’Homme, de la Justice et de la Liberté. Les puissantes manifestations en France contre le pass sanitaire semblent me donner raison.

L’embarquement à Carthage le samedi 7 août se déroule néanmoins dans un stress intense. Tout d’abord bien qu’arrivée très tôt le matin, à plus de deux heures du décollage, je suis surprise par la queue qui est formée devant l’entrée du bâtiment de l’aéroport et très en colère lorsque je comprends qu’un homme en civil, vêtu d’un simple tee-shirt et d’un jean, sans aucun insigne de rien du tout est la source de cette attente : il se permet de vérifier les tests PCR à l’entrée ! Sans test, on ne peut plus entrer dans l’enceinte de l’aéroport ! Cet homme applique donc illégalement le pass sanitaire pour entrer dans un bâtiment public alors qu’il n’y aucune loi en Tunisie qui le décide !

Les gens sont très stressés car cette attente peut leur faire rater l’avion, le ton monte dans la file et je ne suis pas la dernière à toiser l’homme en lui demandant de quel droit il veut avoir accès à mes données de santé… L’homme, dont on ne sait rien qui il est, parait trop débordé pour répondre, heureusement il me laisse passer après un coup d’œil superficiel sur mon papier, mais je trouve cela suffisamment humiliant.

Je ne suis pas au bout de mes peines. Je me dirige vers le comptoir d’enregistrement en me préparant à écrire à l’aéroport, à la présidence, à Tunis Air pour leur signaler l’illégalité de cette procédure. Je n’ai pas le temps de comprendre qu’un autre pavé me tombe sur la tête : les personnes qui attendent au check in de Tunis Air sont au bord des larmes et dans une angoisse indescriptible. Ils et elles crient, se bousculent, pianotent frénétiquement sur leurs téléphone. L’heure tourne et il ne reste même pas une heure pour le décollage. Que se passe-t-il donc ? L’employée au sol est sèche et désagréable. Elle me signifie que je ne rentrerai pas dans l’avion sans une autorisation spécifique exigée par le gouvernement italien. Quoi ? Mais rien n’était marquée ni sur le site de vente du billet ni sur le site de Tunis Air ! J’avais bien vérifié en faisant ce maudit test et pour ne pas avoir de surprise ! C’est quoi encore, cette invention italienne ?!

Je suis comme tout le monde dans tous mes états car le fameux papier n’est pas disponible en format papier mais il faut entrer sur un site internet de l’Union Européenne et s’inscrire dessus pour ramasser encore un QR code, sinon, comme le dit un commandant, qui n’est pas plus aimable que les hôtesses, « vous ne partirez nulle part ». La menace est forte pour des personnes qui ont payé cher le billet, qui doivent rentrer pour du travail dans une Europe qui était « normale » encore l’année dernière, mais qui maintenant multiplie les chicanes à l’encontre de ses propres ressortissants ou résidents légaux, ce qu’elle n’a jamais fait autant dans son histoire.

Je finis par comprendre que c’est l’Italie qui a imposé cet espèce de pass sanitaire aux Tunisiens comme le président tunisien refuse de donner l’ADN de ses ressortissants dans la base de données européenne. Sinon les avions tunisiens sont interdits d’atterrissage en Europe. Je suis très en colère contre les élites covidiennes qui détruisent la liberté de circulation, mais aussi contre les pilotes de Tunis Air qui auraient pu simplement refuser de décoller l’avion tant que les autorités italiennes n’auront pas donné un accès facile à ces documents, au lieu de nous menacer individuellement que nous abandonner sur place alors qu’on a payé cher notre trajet.

Comme il n’y a pas d’internet dans l’aéroport, je dois téléphoner à une amie pour lui faire remplir le papier sur le site italien et m’envoyer le lien avec le QR code par Messenger. Tous les voyageurs sont au même point et cette opération angoissante dure presque deux heures. Puis il faut courir pour passer le contrôle de passeport, avec le masque partout, puis le portique de sécurité, puis courir à la bonne porte…

L’avion est en retard, mais c’est un moindre mal, je suis si épuisée que je décompresse d’un coup une fois assise, malgré ma difficulté à respirer avec le bâillon. Les Tunisiens sont silencieux et tendus. Le retour sur en Europe est lourd de menaces. L’une de ces menaces se présente sous forme d’un épais formulaire, encore un, rédigé en Italien que les hôtesses nous distribuent sans toutefois les sempiternelles menaces covidiennes qui accompagnent invariablement ce genre de distribution. Je déchiffre néanmoins que l’Italie nous force à faire une quarantaine avec menaces de poursuites judiciaires, de prisons et de lourdes amendes. Je suis excédée, je vais dans l’espace Shengen et je ne suis pas censée parler Italien dans un espace international. Je ne remplirais le formulaire qu’en Anglais.

Depuis la dictature sanitaire j’ai perdu le plaisir des arrivées à destination en avion, tellement les questions « mais qu’est-ce qu’ils vont encore inventer contre nous » assaillent les voyageurs. L’Europe, espace ouvert « ou la circulation est libre », dixit le traité de Lisbonne et le TCE, est devenu un camp d’enfermement. L’ambiance légère de retour des vacances a cédé la place à un vide glacé de couloirs jalonnés d’ordres et de menaces covidiennes. Les aéroports se transforment sans que les Européens s’en rendent compte en « ports d’arrivée et ports de départs » mentionné dans le Pacte des Migrations Sûres Ordonnées et Régulières de l’ONU signé par l’UE dont les dangers pour nos droits fondamentaux sont passés totalement inaperçus[1].


[1] HCDH | GlobalCompactforMigration (ohchr.org)

https://undocs.org/fr/A/RES/73/195

La dictature covidienne en Italie

L’aéroport de Milan en est un exemple frappant. Nous sommes à peine 200 voyageurs isolés dans d’immenses couloirs vides comme si aucun autre avion n’atterrissait dans ce qui fut un des plus grands hubs de transit en Europe du Sud.

A 30 mètres des guichet de police aux frontières deux femmes vêtues d’uniformes non identifiées m’attrapent et me crient que je n’ai pas le droit de me diriger vers la police aux frontières sans passer par la pièce qui se trouve derrière elles. « Et nous allons prendre votre température corporelle » rajoutent elles fières devant leur machine. En deux secondes c’est fait. La machine est un scanner corporel fonctionnant à 3 mètres de distance… Je frémis. Evidemment c’est une violation de mon intégrité physique à laquelle je n’ai pas consenti. Car que voient-elles de mon corps dans leur écran ? Peut-être tout ? Mes intestins, mon foie, mon cerveau, mes ovaires ? Et qui conserve ces images de ma plus profonde intimité que même mon gynécologue n’a pas vue ?

Mais le régime de dictature ne me donne pas le choix. Il exerce son chantage : le droit de rentrer à la maison, en échange du viol de mon intimité.

Mais je refuse obstinément de remplir et de signer les 5 pages d’engagement de quarantaine et autres informations inquisitoriales sur ma santé.

Formulaire covidien italien

Je prends les feuilles que les Tunisiens captifs remplissent dans la salle d’attente et je reviens vers les demoiselles du scanner. Je leur demande un formulaire en Anglais car je ne fais que traverser l’espace Shengen et je ne reste pas en Italie. D’accord, elles consentent à ce que je ne remplisse qu’une seule feuille covid avec adresses de résidence, adresse de contact, toute la panoplie du pseudo contrôle destinée à faire peur, sans que je ne comprenne quelle type d’autorité elles détiennent… Je ne donne que mon adresse polonaise et je présente mon passeport polonais aux policiers italiens. Lesquels ont visiblement marre du covid : ils me demandent seulement ou je vais, je réponds chez moi en Pologne et c’est parti, ils vérifient mon passeport et me souhaitent la bienvenue. Une grande différence entre ces professionnels et les illuminés du contrôle covidien, assurément.

Formulaire covidien italien

Je n’ai pas envie de perdre mon temps dans ces milieux hostiles, je reprends mes bagages et je me précipite vers le train de banlieue qui va m’amener dans la gare centrale de Milan. C’est mal indiqué, le billet coute 10 Euros, mais je parviens retrouver le train est qui est vide et qui met presque 1 heure pour arriver Milan. Je reconnais avec émotion l’austère gare d’architecture mussolinienne ou j’ai tant de fois pris le train de nuit Milan-Paris dans mes retours de Grèce par l’Italie. J’ai vérifié que ce train existe toujours, en théorie le pass sanitaire ne devrait être appliqué qu’à partir du lundi, mais ce train a toujours été très surveillé par des contrôles militaires aux frontières. Je crains donc que la police française ne me laisse pas passer avec mon test PCR de Tunisie.

Lorsque le train de banlieue arrive à la gare de Milan, il y a du monde qui se presse sur les quais pour partir en vacances. Mais je remarque très vite que les Italiens sont tristes et abattus, cela se voit malgré le masque dont je ne sais pas s’il est obligatoire, heureusement tout le monde ne le porte pas. Mais la tension est palpable. La gare a été rénovée depuis que je suis passée, les deux magasins de souvenirs et les deux vieux cafés ont disparu, remplacés par des boutiques plus luxueuse de cosmétiques et de bijoux et par des chaine de restauration.

Ce qui me frappe c’est le vide total des boutiques alors que la foule est assez dense dans l’enceinte de la gare. Je ne tarde pas à comprendre pourquoi lorsque j’avise un petit café un peu plus sympa ou des gens consomment leur espresso debout, à l’italienne. Je pose mon sac et je commande un café. La serveuse baisse le masque pour que je l’entende bien et dévoile un visage avenant mais soucieux : « Je ne peux vous vendre le café que debout, si vous voulez vous assoir il faut avoir hélas le green pass ». Le pass sanitaire… Il est donc obligatoire dans les magasins que les Italiens boycottent donc consciencieusement. A côté du café se trouve en effet un restaurant dans lequel il n’y a aucun client, toutes les tables sont vides…

Je paye mon café, je le prends et charriant mon lourd sac à dos je dois m’asseoir par terre comme j’ai dû le faire pendant 1 an de dictature covidienne à Paris. Dans mon pays, l’Europe, pour laquelle j’ai consacré ma vie de lutte et que j’aime, je suis ravalée au rang d’une paria. Je ne m’habitue pas et je ne consens pas à cette humiliation mais pour l’heure je ne peux pas le changer.

De plus j’ai besoin d’aide pour ouvrir mon téléphone et changer la carte sim, j’entre donc dans une boutique adéquate. Heureusement le vendeur est très affable, il m’aide à mettre en route ma carte française. Comme ce service est gratuit, il n’est pas soumis au pass sanitaire, alors que la boutique reste vide de tout client.

Je m’installe par terre avec mon ordinateur pour finaliser la recherche de co-voiturage Milan Paris sur Bla Bla Car. Je n’ai pas d’autre choix que le co-voiturage car les bus et le trains vont probablement refuser mon test tunisien. La recherche est chaotique. Il y a bien des personnes qui partent, je suis d’abord acceptée par un conducteur, puis inexplicablement refusée, alors que je n’ai que de bonnes appréciations sur mon profil. Je recommence avec une deuxième personne et je dois attendre. Je choisis ceux qui partent de Milan vers les petits villages de Savoie en me disant qu’il y aura moins de contrôle, après tout c’est une circulation transfrontière. Mais alors je dois dialoguer avec les conducteurs pour comprendre leur itinéraires. J’écris des messages via Bla Bla Car car l’accès aux téléphones des conducteurs m’est inexplicablement refusée.

Un des conducteur me révulse car il exige le pass sanitaire des voyageurs alors même que ce n’est pas obligatoire. Je ne me prive pas pour lui expliquer pourquoi je refuse de partir avec lui après avoir été initialement acceptée. Entre temps, l’heure tourne.  Je suis arrivée le matin et voilà qu’à 14 heures que je stagne toujours en gare de Milan assise comme une clocharde par terre, les batteries de mon matériel s’épuisent alors que je ne peux plus les recharger dans un café…. J’en ai marre et je décide de faire le pari que la dernière co-voitureuse qui part de nuit finira bien par me prendre, je dois donc aller à Gallarate, une commune de la banlieue nord de Milan pour la rejoindre.

Encore un voyage en train de banlieue vers le nord de la ville. Gallarate est une ville assez grande, avec un centre-ville assez riche construit autour de beaux immeubles et d’églises du 16 et 17 siècle. Mais ce sont surtout les imposantes friches industrielles le long de la voie ferrée qui signalent à la fois l’industrialisation milanaise du 19 siècle et sa disparition à la fin du 20ème… Lorsque j’arrive dans une gare tranquille entourée d’immeubles très propres d’après-guerre, je suis frappée par l’ambiance sereine. Je vois la terrasse d’un petit café ou plusieurs hommes sont attablés. Je comprends que ce café ne fait pas de pass sanitaire. Et c’est vrai. Je commande mon café, je m’assieds, je recharge mon téléphone, je sors mon ordinateur et la jeune serveuse très aimable ne me demande rien d’autre que quelques euros… Un peu plus tard, je verrai sur les murs des affiches appelant à la manifestation contre le pass sanitaire qui se déroule aujourd’hui même, samedi 7 août à Milan.

Gallarate, ma chambre d’hôte vide en face de l’hôpital, le 8 août 2021

Je suis si contente mais si fatiguée que je décide de rester. Je trouve une chambre sur Booking tout près de là et lorsque je finis mes consommations, je me mets en route avec mon sac vers la chambre.  C’est un beau bâtiment historique bien rénové situé au-dessus d’une boulangerie bio, le genre d’endroit alternatif qui a dû être une adresse de référence pour les touristes de l’Europe d’avant le covid, c’est-à-dire il y a un an et demi. La boulangerie est fermée, il faut appeler à un numéro. Un quart d’heure après une femme très aimable vient me donner la clé. Je crains des réflexions sur le pas sanitaire, mais non, on se comprend sans paroles entre résistants à cette horreur.

En face de ma chambre l’Ospedale San Antonio Abate

Je suis si heureuse d’être dans la normalité de la vie, que je ne me formalise pas d’avoir encore été refusée par la conductrice de nuit. Je comprends naturellement que tout le monde veut rentrer en France en co-voiturage pour éviter le pass sanitaire, mais je me dis qu’il vaut mieux se reposer pour repartir le lendemain de bon pied. Après tout, je suis déjà tout près de la France. Historiquement, entre la France et l’Italie ce n’est même pas une frontière… Il y aura forcément d’autres départs le lendemain.

Je profite bien de la chambre mais je suis seule dans tout l’hôtel alors qu’on est au mois d’août… Mais le plus intéressant se dévoile lorsque je quitte la chambre pour me promener dans le centre historique et trouver de quoi manger. Le bâtiment voisin est en effet l’Ospedale San Antonio Abate, l’hôpital San Antonio. Ce beau bâtiment en briqu du 19 siècle est vidé, une grue effectue des travaux qui, comme pour les hôpitaux parisiens, signalent sa transformation probable en hôtel ou autres centre commercial…

Batiment ancien central de l’Ospedale, fermé et avec grue de démolition…
En face, grand chantier de promotion immobilière…
Grue derrière le bâtiment historique fermé et bâtiment des années 60 et 70 en fonction

Seule la partie moderne des années 60 subsistera de cette destruction planifiée comme pour la Salpetrière, Lariboisière et Bichat. Brusquement je comprends que je suis au cœur de la banlieue de Milan ou la prétendue « pandémie covid » a éclaté en Europe en février 2020 et dont le terrifiant storytelling a joué un rôle crucial dans la mise en place de la dictature covidienne sur notre continent.

Comme je le pensais, le covid est ici comme à Paris l’instrument d’une gigantesque opération immobilière, une dépossession des populations de leur patrimoine historique et économique au profit d’une nouvelle ou ancienne élite qui cherche un pouvoir absolu sur les corps et sur les esprits.

la banlieue de Milan est à vendre

Je parcours les rues en me remémorant les images terribles montrées partout en mars 2020 des cercueils, des sacs mortuaires et des prétendus soignants en tenue de cosmonautes. La propagande ne nous indiquait évidemment pas dans quelle localité ces images étaient censées avoir été prises, elle parlait toujours vaguement de la « banlieue de Milan », de « Lombardie »…Je ne sais pas si Gallerate a été un épicentre de l’épidémie covid ni un des lieu de la narration, ce que je vois est que non seulement l’hôpital local est vendu et transformé, mais une rapide promenade dans le centre historique me permet aussi de constater que 50% des beaux immeubles anciens et des commerces est à vendre ou à louer.

 Ce spectacle me rappelle la crise grecque de 2010-2015, avec la désolation des « louketa », les cadenas sur les rideaux de fer des magasins symboles de la chute économique et sociale du pays. La politique du covid est une chute immense de l’Europe de l’Ouest la plus exposée à la finance mondialisée, la France et l’Italie. On l’a prévu depuis 10 ans mais le vivre est tout autre chose que de le pronostiquer. C’est terrifiant.

Cependant, quelques restaurants ont gardé leur terrasses sur la grande place en face de la splendide église baroque di San Rocco ou les fidèles se pressent. Le soir tombe, des enfants jouent, les jeunes se promènent, seuls des masques persistants sur les visage de certains rompent l’ambiance paisible. Je comprends vite que les restaurants qui exigent le pass sanitaire ont entouré leur terrasses de barrières pour parquer le troupeau humain. Je m’approche prudemment d’un restaurant ouvert sur la place dont la terrasse est bien occupée.

Derniers jours de bonheur sur la place devant la Basilique Sainte Marie
Certains restaurateurs refusent le pass sanitaire illégal
Derniers instants de bonheur en Europe, le 8 août 2021

Je m’assieds naturellement à une table et je consulte le menu. Le serveur est affable, il m’apporte mon verre d’excellent vin blanc et une énorme planche de succulente charcuterie italienne. Il ne fait aucune allusion, je savoure et je paye en les remerciant chaleureusement. J’en profite bien car je ne pourrai pas manger dans un restaurant jusqu’au 25 septembre.

Eglise Saint Pierre l’Italie sublime
Italie éternelle et grandiose

Je passe une nuit paisible dans ma belle chambre, mais le matin je m’aperçois que les conducteurs de co-voiturage qui m’ont acceptée puis refusée remettent quasi systématiquement leur offre de place sur le site… Quelque chose ne va pas… Alors je regarde mes mails et je comprends : Bla Bla Car a censuré TOUS mes messages envoyés aux conducteurs ! Même les plus anodins comme demandant des précisions sur le lieu de rendez-vous ? Les conducteurs donc, ne me voyant pas répondre à leurs messages croyaient que je n’étais plus intéressée !

Pourquoi cette censure ? Est-ce en lien avec mon message de refus du pass sanitaire sur le profil de celui qui l’exigeait ? Très probablement. Bla Bla Car est dans les mains de financiers qui ont l’air tous très macronistes avant d’avoir été vendu à une autre entreprise phare de l’idéologie covidienne, la SNCF[1].

Le temps passe et je commence à stresser. Comment arriver en France ? Les offres de co-voiturage disparaissent les uns après les autres du site, même pour d’autres villes que Paris. Dois-je aller à Nice ou Marseille qui sont plus près ? Mais comment faire avec le pass sanitaire exigé par la SNCF ? Une dure journée commence après ma dernière soirée de repos.

Je quitte à regret l’hôtel et je cours avec mon sac vers une autre banlieue de Milan dans l’attente qu’un Espagnol passant en France confirme qu’il m’accepte. Peine perdue, à peine arrivée dans gare moderne sans âme après 1 heure de train, il se désiste et me refuse. Je n’ai pas d’autre choix la mort dans l’âme que d’aller à la gare routière tenter un Flixbus.

Encore une heure de métro. La gare routière n’est pas une gare mais un parking très sale, bruyant et complètement dépourvu d’infrastructures pour toutes cette foule de pauvres qui veulent rentrer chez eux. Beaucoup de jeunes Italiens, Français et Européens de l’est car des bus de Roumanie et de Pologne s’arrêtent aussi à cet endroit. Mais on commence avec le covid à s’habituer à être traités comme des bêtes, contents simplement que l’Etat nous permette encore de voyager et ne nous enferme pas dans une cage au prétexte de je ne sais quelle menace pseudo-sanitaire…

Il n’y a pas à proprement parler de guichet d’information, l’homme qui vend les billets n’est pas un salarié des compagnies de car. Je redoute que les chauffeurs du Flixbus, que j’ai bien connu dans un rôle de kapo covidien sur les routes d’Allemagne-Pologne-Angleterre l’été dernier, ne me laissent pas monter dans le bus sur ordre du gouvernement français en voyant que je viens de Tunisie. L’homme confirme que les chauffeurs contrôlent bien les tests PCR. Je risque de perdre mon billet qui ne sera jamais remboursé et qui coûte la bagatelle de 150Euros… plus cher que l’avion de Tunisie ! Flixbus se rattrape très bien de la prétendue crise sur le dos des Européens pauvres.

Après réflexion je comprends que je n’ai pas le choix, je décide donc d’acheter un billet pour Lyon, car le bus part à 15 heures, si je suis refusée je ne perdrai pas autant d’argent et j’aurai le temps de trouver une solution. Je me repose les dernières heures avant le grand saut dans les hautes herbes d’un pré qui jouxte la gare, c’est toujours plus propre que d’attendre dans les ordures qui jonchent le bitume du parking. Un commerçant roumain a judicieusement installé un camion dans le pré, quelques chaises, et y vend des sandwich, de la bière et du café. Ce sont mes derniers instants de tranquillité avant d’affronter les terrifiants transporteurs covidiens.

A 15 heures, je suis angoissée quand arrive le Flixbus en partance pour Lyon. Nous ne sommes que 5 voyageurs, tous Français, preuve que tout le monde redoute le pass sanitaire et essaye de voyager le plus possible en voiture et que Flixbus a touché beaucoup d’argent du covid pour faire circuler des bus vides, chose qu’il ne faisait absolument pas avant mars 2020. Flixbus ne circulait jamais à vide et annulait simplement les bus prévus.

Soulagement, le chauffeur est un jeune Italien qui porte le masque avec une nonchalante ironie. Surtout, lorsque je lui présente mon billet et mon passeport, il ne me demande pas de test PCR… Une fois dans le bus je suis presque folle de joie, j’annonce la bonne nouvelle à mes amis qui suivent ma progression dans cette Europe devenue hostile à ses citoyens et me conseillent.

Mais hélas, ce n’est pas fini, il peut y avoir un contrôle à la frontière. En tout cas le chauffeur de car n’a pas l’intention de jouer aux kapos covidiens et s’est un bon point pour lui. Je peux admirer la montagne mélancolique entre l’Italie et la France cachée sous mon voilé anti-masque. Je commence à me détendre quand nous traversons les tunnel et nous arrivons en France. Enfin.

Mais hélas, le bus s’arrête… Le traité de Lisbonne est mort, les frontières sont surveillées alors même que nos Etats ne sont plus souverains, c’est l’espèce de secte covidienne qui donne des ordres à nos polices nationales. Justement, un jeune policier monte dans la voiture, prend une grande inspiration et annonce « contrôle du pass sanitaire s’il vous plait » !

Je n’ai jamais vécu quelque chose d’aussi humiliant depuis au moins 30 ans. C’est bien pire que l’ambiance autoritaire des frontières du défunt système du socialisme réel qui était autoritaire et policier surtout en Tchécslovaquie et en RDA, la police polonaise avait toujours été plus aimable, plus cool et aussi plus perméable aux « cadeaux », comme un paquet de café, du chocolat ou un billet de 50 dollars glissé dans la couverture du passeport…

Je pleure de rage et de honte, j’en oublie presque mon angoisse d’être sortie du bus par la police et arrêtée à la frontière car je ne peux cacher avec mon test PCR que je reviens de Tunisie. L’homme s’arrête devant moi, sa muselière ne me permet pas de deviner ses émotions. Je présente toujours mon passeport en premier, puis le résultat du labo tunisien. Je lui dis « je ne comprends pas ce qui se passe ici car je suis partie depuis plus d’un mois ».

Je crois l’entendre soupirer. Il me rend la feuille. C’est fini.

Je suis en France comme dans une prison, comme jamais je n’ai vécu un retour en France. L’arrivée à Lyon est morne, mais j’y trouve un autre Flixbus qui m’amène à Paris.

En Tunisie, le couvre-feu politique et repoussé à minuit.

Le covid est fini, la rue est normale. La lutte pour la souveraineté a gagné une première bataille aujourd’hui grâce à la Tunisie.

Paris du mois d’août 2021 au sommet d’une tour: des nuages portés par des vents inquiétants
Paris vers le 20 aout 2021. Certains restaurateurs résistent et refusent le pass de la honte
Baignade dans la Marne, après interdiction des piscines faute de « preuve de pureté sanitaire »
Manifestation contre le pass sanitaire, août 2021
Bar du quai de la gare vide, quai de seine, après imposition de preuves de pureté sanitaire pour pouvoir boire un verre… vers le 15 août 2021!
Les Grands chênes de l’Ile de France, qu’ils nous donnent la force de nous battre pour la Vie, la Liberté et la Justice

[1] https://blog.blablacar.fr/about-us/nos-fondateurs

Catégories
Analyses géopolitiques

La Révolte du 25 juillet contre le régime islamiste covidien -Tunis, du 22 au 30 juillet 2021. Voyage en Tunisie au temps de la guerre psychologique, 2ème partie

Bonheur d’être à Tunis. Les informations sur le covid en Chine et aux Etats Unis transitent par Tunis. Tunis résiste et se révolte le 25 juillet. Tunis se libère. L’Homme covidien – une inquiétante idéologie déshumanisante.

Avenue de la Liberté

Monika Karbowska

rue de Marseille

Je suis tellement heureuse de retrouver la Tunis que j’aime dans cette douce soirée d’été ! Avec les rues vides, je peux davantage admirer les beaux immeubles bourgeois du centre-ville du début du 20 siècle, ce style inimitable italo-tunisien. Je retrouve avec joie les rue que j’aime, l’avenue de Paris, l’avenue de la Liberté, la rue de Palestine, la rue de Londres, la rue de Marseille, la place de la République avec la mosquée Al Fatih à cent mètres, le Passage avec la station de métro, en fait de tram de la station République…

Avenue de la Liberté Tunis

Le lendemain matin lorsqu’un peu de vie urbaine reprendra, je vais voir que Tunis est plus propre, plus soignée qu’il y 3 ans et beaucoup plus que Paris aujourd’hui dont la substance urbaine est détruite par l’implacable covidiste Anne Hidalgo. Il y a de nouvelles boutiques de vêtements, des pâtisseries, des cafés, certains immeubles ont été rénovés, mais il y a toujours ce charme de décorations à l’ancienne et d’un mode de vie simple et populaire.

Le Passage avec l’immeuble Ritz, actuellement hotel vide.

Mais comme le soir de mon arrivée la police est si lourdement présente dans le centre, nous nous éloignons vers le quartier Lafayette. Près d’un petit square, N., qui a pour Tunis l’amour d’un enfant de la ville et d’un professionnel de l’histoire du patrimoine, m’amène dans un petit café qui a échappé aux fermetures et vend des boissons. Nous prenons nos gobelets et nous installons dans l’herbe du petit square avec les autres familles qui prennent le frais alors que des nuées hirondelles tournoient au-dessus de nos têtes en piaillant.

Quartier Lafayette

J’ai du mal à expliquer rationnellement la violence que nous vécue en France. Je suis obligée de laisser libre court à ma terrible émotion, ma colère et ma tristesse d’assister au saccage de ma France, une implacable destruction, un pays qui n’a certes pas été tendre avec moi, mais je ne peux pas envisager de ne plus l’avoir, de ne pas l’avoir tel qu’il est, tel qu’il DOIT être pour moi. Je n’avais jamais pu imaginer qu’on puisse fermer de façon arbitraire et autoritaire les cafés et les restaurants français et je n’avais jamais pu imaginer que les Français puissent obéir à ce point à des ordres aussi terribles qu’absurdes. En réalité je n’avais pas tout compris de ma lecture des livres sur la seconde Guerre Mondiale, sinon j’aurais mieux saisi le phénomène de la collaboration des Français avec l’occupation nazie de leur pays. Mais je suis de la génération des francophiles Polonais du temps de la Pologne Populaire, ces francophiles qui n’ont que les mots de de Gaulle en mémoire, ces mots qui ont lavé la France de la souillure de la « collaboration » : « la France Libre, la France qui se bat c’est la seule France, la vraie France, la France éternelle » !

La Maison du Syndicat National des Journalistes Tunisiens, quartier Lafayette ou nous avons organisé le débat sur le massacre à Odessa du 2 mai 2014. Ce fut une rencontre pleine d’émotion et forte entre journalistes russophones d’Odessa et journalistes tunisiens de gauche, le 30 mars 2015

Les Etats Unis d’Amérique du Nord, la Chine et le covid

Mon ami pense également que le covid est une forme de guerre contre les peuples. Mais il est étonné par la douleur que je ressens, choqué par ma propre expérience de l’attaque bactériologique et de la mort solitaire faute de soins à laquelle je n’ai échappé que de peu en mars 2020. En tant que professionnel et activiste, il possède un vaste réseau de correspondants dans le monde et grâce à lui j’ai accès à des informations sur des endroit où je n’ai pas de contacts directs.

La belle cuisine de l’appartement italo tunisien qui est le théatre de nos discussions

Aux Etats Unis ou il a vécu il peut m’assurer que presque tous les Etats sont sortis de la dictature covidienne qui n’a pas bonne presse, particulièrement dans les Etats conservateurs. Même des Etats plutôt « de gauche » comme l’Arizona ont aboli les interdictions et refusent le pass sanitaire. Seule la Californie et la ville de New York prennent le chemin du globalisme totalitaire. Ce n’est pas pour rien que le Big Data se trouve dans l’un et les sièges des « big » banques dans l’autre. Au milieu de ce conflit entre Etats d’Amérique du Nord, surnage un Joe Biden discrédité dont la validité de l’élection est toujours suspendue aux recomptages décidés par les cours suprêmes des Etats pro Trump.

Ce que mon ami me dit de la Chine est encore plus intéressant. Ses correspondants étaient début février 2020 des étudiants issus de différents pays placés dans les universités et les centres de recherches de pointe à Wuhan. J’apprends que le gouvernement chinois a annoncé l’existence du covid le 7 janvier 2020 puis il transmets à l’OMS les informations du séquençage du prétendu virus dans le cadre du transfert d’informations « Règlement Sanitaire Mondiale » mis en place, comme j’ai pu l’analyser, par l’agence Global Health Security Initiative dirigée par les pays occidentaux[1], mais le fameux confinement strict n’est décrété à Wuhan que début février, soit un mois après !

La Chine au Congrès Mondial du Marxisme « Marxisme et humanité, une destinée partagée »  par Monika Karbowska | histoireetsociete (wordpress.com)

Wuhan compte 11 millions d’habitants, comme la Région Ile de France, mais ce ne sont pas 11 millions d’humains qui sont consignés dans les appartements avec interdiction absolue de sortir. Pour ravitailler les 11 millions de personnes en nourriture et médicaments, les membres des fameuses brigades de quartier du PCC ont bien dû être plusieurs centaines de milliers voire même 1 million… Joints à cela les livreurs des système Ali Baba et autres entreprises sur internet, puisque les objets de culture et le divertissement n’étaient pas interdits, nombreux sont les non-confinés… En réalité seuls ceux qui bénéficient de la confiance du pouvoir central avaient le droit de circuler. Cette information ne fait que confirmer ce que je pense depuis avril 2020 : le gouvernement chinois a organisé un état de siège pour faire face à ce qu’il estimait être une attaque bactériologique. Une fois l’arme de guerre découverte et neutralisée, l’antidote fut trouvé et le confinement fut rapidement atténué dès le 29 février avec deux heures de sorties et de sport avant d’être levé au cours du mois de mars.

Cordyceps sinensis, champignon tibétain commercialisé en Allemagne et interdit de vente en France. Très efficace contre les atteintes neurologiques.

L’antidote au poison comprenait, outre l’hydroxychloroquine, la pharmacopée traditionnelle chinoise qui est la clé de voute du système de soins ordinaire en Chine – j’ai pu le voir de mes propres yeux lors de mon voyage en 2018. J’ai surtout pu expérimenter deux de ces antidotes probables, le cordyceps sinensis et le PADMA, obtenus par le biais de correspondants en Allemagne et servant à prévenir l’attaque de l’agent pathogène sur le système neurologique et le fameux orage de cytokines. L’excellent auteur Mobo Gao insiste sur les découvertes modernes de la science chinoise se basant sur son système millénaire de pharmacopée et de soins[2]. L’acupuncture que je connais depuis 30 ans est aussi une méthode importante de soins et de rétablissements des séquelles du covid.

PADMA tibétain commercialisé en Suisse et interdit de vente en France. Très efficace contre les orages de cytokines…

Entre le 29 février, date du début de la politique de guerre en Chine et le 11 mars 2020, date du trop célèbre discours de Tedros Gebreysus annonçant la « pandémie » mondiale et imposant tel un autocrate la norme universelle des « gestes barrière, masques et verrouillage », 10 jours se sont écoulés. Dix jours pendant lesquels la Chine a négocié son adhésion à « l’opération mondiale Covid19 » inventée par l’Occident et dont surtout les peuples occidentaux, nous, faisons toujours les frais. J’en veux aux camarades communistes chinois d’avoir menti sur le laboratoire de Wuhan, caché la création des virus chimères par gains de fonction et surtout d’avoir diffusé massivement la culpabilisante histoire du pangolin prétendument dérangé par l’insatiable appétit de consommation des Occidentaux, coupables de la déforestation des forêts chinoises, du mélange des espèces et de l’apparition des zoonoses modernes.

Quelques photos de mon voyage en Chine pour le Congrès mondial Marxiste à l’Université de Pékin, mai 2018… Bizarrement toutes mes nombreuses photos ont disparu de mon ordinateur et de mes sauvegardes. Seules restent celles qui ont été publiées sur internet.

La fable du pangolin avait dès le début beaucoup trop de relents du discours moralisateur du « péché de jouissance », cher au christianisme fanatique européen, hélas perpétué actuellement par l’idéologie de « écologie-profonde ». Je ne connais pas la Chine mais je connais très bien la culture de mon continent, l’Europe, et je sais reconnaitre les sources historiques des discours politiques. Sans le mythe du pangolin certifié par un gouvernement chinois communiste soucieux de son peuple et de sa souveraineté, l’attaque massive de propagande et de lavage de cerveau par les médias occidentaux n’aurait pas pu fonctionner à ce point sur nos sociétés.

Comment les camarades communistes chinois qui m’avaient alors invitée ont ils pu jouer ce rôle terrifiant dans l’opération manipulatoire covid?!

La participation de la Chine au lavage de cerveau a surtout servi à neutraliser de vastes pans de la gauche dans le monde et à la rallier aux plus terribles et autoritaires « mesures » covidiennes jusqu’à aujourd’hui. J’étais encore à l’hôpital fin mars 2020 quand des amis de gauche me téléphonaient pour m’annoncer que tout allait désormais changer car le capitalisme allait disparaitre tout seul grâce à l’attaque providentielle de la zoonose du pangolin !

Pas de masque en Chine en 2018… pour les Chinois non plus ce n’est pas une muselière que l’on met volontier!

Le contenu de la propagande a dû être peaufiné pendant des années, et c’est en échange d’avantages économiques certains que le gouvernement chinois a dû accepter de le valider. Quels avantages ? Le business des milliards de masques que le monde est sommé de porter et qui polluent par milliards les océans ? Sans doute. La vente à bas prix de belles pièces de l’industrie et de l’immobilier dans les belles villes de l’Occident européen dans le cadre du Grand Reset ? Très probable mais pas suffisant. La promesse de l’arrêt de la guerre de l’Occident contre la Chine ? J’espère que les diplomates chinois comprennent que l’Occident capitaliste n’arrêtera JAMAIS la guerre.

Alors qu’il était si simple de dire au monde début mars 2020 : « Nous avons été victime d’un odieux attentat de type tchernobyl. Nous avons certes péché par insuffisance de discipline et des traitres ont pu sortir ce virus de notre laboratoire. Ils seront châtiés de façon exemplaire. Mais le monde n’a pas à paniquer ! Ne suivez pas les prophètes qui prédisent l’apocalypse si nous ne nous soumettons pas à leur joug : ce virus n’est ni très contagieux ni très létal. Il se traite avec l’hydroxychloroquine et ces autres traitements. Voici comment nous l’avons soigné. Les peuples doivent reprendre leur destin en main et leur souveraineté et coopérer ensemble pour mettre fin à la course aux armements biochimiques. Nous nous engageons à cesser immédiatement les expériences de création de virus avec gains de fonction et nous invitons l’Occident à faire de même pour la sauvegarde des peuples et de la planète ».

Pékin en 2018
Samir Amin au Congrès Marxiste Mondial à l’Université de Pékin, mai 2018

Un tel discours proclamé par Xi Jin Ping et le covid était mort dans l’œuf. Mais ce fut l’inverse qui se passa et nous en subissons les terribles conséquences politiques. Mais qui a pris la décision en Chine de participer au lancement mondial de l’ère du covidisme : le gouvernement central, les gouvernements de certaines provinces ? Certaines alliances, des appartenances à certains réseaux mondiaux de certains dirigeants chinois ? M. Georges Fu Gao, le « monsieur covid » chinois, a participé à l’ouverture du laboratoire de Wuhan par Bertrand Cazeneuve en 2017, à la simulation Event 201 en octobre 2019 et aussi à la propagande pangolinesque de mars à septembre 2020[3].

Déplacement en Chine | Gouvernement.fr

Betrand Cazeneuve, alors premier ministre de François Hollande avec Georges Fu Gao à sa gauche le 23 février 2017 à l’ouverture du Laboratoire P4 de Wuhan

[1] La Chine au Congrès Mondial du Marxisme « Marxisme et humanité, une destinée partagée »  par Monika Karbowska | histoireetsociete (wordpress.com)

[2] Mobo Gao « Bataille pour le passé de la Chine », éditions Delga, Paris 2021

Bataille pour le passée de la Chine – Les éditions Delga (editionsdelga.fr)

[3]

Coronavirus : ne pas porter de masque, une «grande erreur», met en garde un expert chinois – Le Parisien

Biography of George Fu Gao | Participant for Event 201 (centerforhealthsecurity.org)

La Révolte souveraine du 25 juillet 2021 à Tunis

Le lendemain je retrouve mes cafés préférés sur l’avenue Bourguiba, le célèbre café de l’Univers, lieu historique de la gauche ou j’ai rencontré nombre de mes amis d’aujourd’hui, le beau café à côté du théâtre National en art déco, le café de Paris de l’autre côté de l’avenue… L’ambiance dans les cafés rappelle celle des ramadans sous surveillance islamistes des années 2012-2013 : nous sommes assis dehors à la terrasse à des tables clairsemées et nous buvons nos cafés dans des gobelets en plastique. Mais dès que je pousse la porte obscurcie par un papier filtre afin de rester opaque de l’extérieur, je découvre une palanquée d’hommes qui boivent leur bière, discutent et regardent la télé fraternellement sans distances et sans masques !

Avenue Bourguiba vers la cathédrale de Tunis

Cependant la moitié des boutiques est fermée et les promeneurs ne sont pas légion sur l’avenue. Les restaurants que j’aime rue de Marseille ou rue du Caire sont fermés, sans qu’on soit sûrs si c’est la suite des vacances de l’Aïd ou le résultat du covidisme qui détruit la joie de vivre, les rencontres, les voyages, la sociabilité et le tourisme. Il est difficile de faire les courses ailleurs qu’au Monoprix et je dois m’y plier au masque, au désinfectant et même à une prise de température par le pistolet que je refuse être braqué sur ma tempe, je tends ma main pour cela à l’agent de sécurité. Heureusement que la cuisine dans la location ou habite mon ami est bien équipée dans ce très bel et vaste appartement d’une immeuble typique du style tuniso-italien proche du Passage[1].

Le beau carrelage de l’escalier de l’immeuble italo tunisien de l’avenue de la Liberté ou je suis logée

Au Monoprix j’achète de belles daurades et des fruits mais je remarque aussi une importante hausse des prix par rapport à 2018.

Rue de l’Inde à l’angle de la rue de la Palestine, quartier Lafayette

Vendredi 23 juillet je rejoins mon amie Z. et ensemble nous gagnons en louage une belle plage de la Marsa. L’émotion des retrouvailles est toujours forte, je suis si heureuse de revoir mon amie après 3 ans d’absence. Comme de nombreux jeunes Tunisiens ayant fait la révolution de 2011 elle travaillait dans des emplois précaires du tourisme que je n’ai pu la voir pendant des années que très brièvement dans ses très rares jours de repos. Je ne pouvais l’inviter chez moi à cause de la politique raciste de l’Union Européenne qui décide que tout voyageur dans l’Europe forteresse sera assimilé à un clandestin, de sorte qu’aucune demande de visa ne peut aboutir. Alors que sa situation venait de améliorer par l’accès à un emploi publique, nous pouvions envisager un voyage en France en 2020 quand le covid arriva et bouscula tous nos projets.

A la Marsa

J’ai la joie de constater que sur la question covid nous nous entendons parfaitement. Ma jeune amie a vu trop de manipulations politiques dans sa vie déjà très mouvementée et elle a trop souffert d’un régime dictatorial brutal pour accepter sans rien dire l’absurde oppression de la nouvelle dictature. Et puis, toutes les deux nous avons subies aussi l’oppression de pères patriarcaux et violents.

« Je ne me suis pas échappée de la maison de mon père pour me laisser maintenant enfermer dans une maison par l’Etat »-  elle me dit exactement la phrase que j’ai pensée le 16 mars 2020 ! De plus, en tant qu’institutrice dans un quartier populaire, elle n’imposera jamais un masque mortifère sur le visage des enfants. Elle a du mal à imaginer la souffrance des enfants de France bâillonnés des heures, des mois durant par leurs enseignants sourds aux droits de l’enfant.

Les « jetons pour avoir le droit de respirer » que les enfants français doivent gagner en se soumettant aux profs horrifient mon amie tunisienne. D’ailleurs les enfants tunisiens ont aussi souffert de la terreur médiatique et des discours apocalyptiques car tous les parents n’ont pas la solidité psychologique pour les protéger de leurs propre peurs. Des enfants se sont suicidés dans son école et mon amie a décidé d’apaiser ses élèves par une attitude chaleureuse et proche, à l’inverse de tant de ses collègues français qui éloignent leurs élèves comme s’il étaient porteurs de la peste, les voilent avec le masque et les désinfectent rituellement plusieurs fois par jour.

La plage est remplie d’estivants, la mer est sublime mais la houle est forte comme c’est la norme lorsque soufflent les brises du nord qui apportent les restes des orages des rives européennes. Il pleut ce 23 juillet très fort en Europe comme un temps d’automne, mais les manifestations contre le pass sanitaire commencent enfin.

Plage de la Marsa

Nous nous racontons nos aventures personnelles et politiques des 3 ans, je lui raconte aussi les procès de Julian Assange auxquels j’ai assisté à Londres. Mon amie est anglophone et en tant que militante politique et syndicale ayant subi la répression sous Ben Ali, elle comprend parfaitement ce qu’est un procès politique de cette ampleur.

rue de Marseille le soir. A droite l’immeuble ou se trouvait le JFK, le bar de la jeunesse révolutionnaire d’ou sont parties de nombreuses manifs de 2010 jusqu’aux Forums Sociaux Mondiaux en 2013 et 2015…

Nous finissons la soirée dans un bar historique ou nous rencontrons d’autres amies. Le bar a réussi à rester ouvert malgré les interdictions covidiennes, mais curieusement il n’a pas le droit de vendre de boissons aux clients assis. Nous devons rester debout à côté de nos chaises, encore une absurdité qui fait rire jaune… Mais la serveuse est belle et gentille, elle ne porte pas de masque. Une des amies est chimiste, elle est particulièrement au courant des contradictions racontés sur l’agent pathogène qu’elle considère comme une pure création de laboratoire. Elle fait partie des courageux irréductibles qui n’ont JAMAIS mis de masque, pas même dans le taxi ou le bus pour faire plaisir aux passager ou rassurer le chauffeur. Elle refuse la bavette infâme dans les commerces et a réussi à s’imposer aux commerçants de son quartier.

Les deux jours qui suivent sont le plus dur week-end que je vis en Tunisie. En effet, le gouvernement islamiste a décidé de maintenir le confinement covidien malgré la fin des festivités de l’Aïd. Il doit aussi craindre la manifestation nationale contre sa politique prévue pour le dimanche 25 juillet à 10 heures devant le Palais du Bardo, siège du parlement tunisien. Tout le monde doit rester enfermé et tous les commerces sont fermés, ce qui pour les boutiques de la Medina est une évidente catastrophe, car c’est le samedi que les gens peuvent faire leur achats de plaisir et de fêtes. Seuls les épiciers peuvent ouvrir et seulement jusqu’à 19 heures. Les femmes et les enfants des classes populaires souffrent énormément de ce régime : stockés dans les appartements surchauffés et exigus du centre-ville, ces familles sont interdites d’aller à la mer pour laquelle il faut prendre le train ou le bus et le soir interdites de promenade pour se rafraichir. Alors que les riches de la Marsa ne se privent pas d’aller à la plage situés en face de leurs belles villas.

Je ne suis pas certaine que la police va réellement vouloir empêcher les Tunisiens de vivre. Après tout le barrage sur l’autoroute à l’entrée de Tunis, lorsque je suis venue avec mon covoiturage jeudi dernier était tout symbolique. Mais samedi matin 24 juillet un gigantesque embouteillage paralyse la voie rapide qui mène de la Marsa au centre-ville. Notre taxi reste bloqué une heure, puis nous pouvons voir la raison de cet enfer : les contrôles policiers du confinement. Les policiers arrêtent des automobilistes au hasard sur leur barrage causant ainsi la paralysie des routes qui mènent vers la mer. Afin certainement de décourager les téméraires qui malgré tout voudrait échapper à l’enfermement dans la canicule de la ville.

Vue de la fenêtre de l’appartement sur le Passage et la station République

Il n’est trop difficile d’organiser une rencontre avec des amis car tout comme en France, le couvre-feu impose de se faire héberger chez les personnes qu’on souhaite rencontrer ou bien de se voir en journée. Ce rythme est impossible à tenir car l’été du fait de la chaleur nos réunions politiques, associatives et personnelles se déroulent en soirée dans les cafés, les restaurants, les clubs intellectuels et les bars. Ce samedi 24 juillet tous les établissements sont interdits et condamnés, je reste donc à maison à observer le quartier du troisième étage mon bel immeuble bourgeois du Passage et à raconter à mes amis tout ce que nous avons vécu en France.

vue sur la cour intérieure

Le lendemain 25 juillet à 10 heures a lieu la manifestation de protestation contre le gouvernement devant le Palais du Bardo. Le Bardo est assez loin du centre-ville, dès le matin il fait chaud et je suis trop fatiguée pour y aller. Je suis la protestations par les publications Facebook des militants de gauche. Puis dans l’après-midi je sors dans la ville.

Le Passage sous confinement et couvre feu.

Je traverse le Passage et la Rue de Londres et je remarque que le Square Habib Thameur, seul poumon vert du quartier, est fermé à double tour. Quel sadisme que d’interdire les rares espaces de verdure en plein été dans une ville africaine à 40 degrés à l’ombre ! Mais je vois aussi que des garçons ont sauté par-dessus le grillage et entament une partie de foot sous les palmiers et les ficus géants. On sent une sourde révolte poindre, malgré le vide impressionnant de la ville d’ordinaire si animée.

rue de Londres près du Passage
Rue Mongi Slim déserte

Je longe les boutiques aux rideaux de fer tirés, les stands vides du marché aux fripes de la petite place près de la rue d’Antioche et je me dirige vers la rue Mongi Slim qui longe la Médina. Je remarque quelques hommes devant des cafés à la porte discrètement entre-baillée. La vie sociale souterraine est bien là. Mais d’habitude cette partie de la ville est un immense centre commerçant avec de nombreux magasins de tissus, de vêtements, de chaussures, d’accessoires de mode, de maison, des épiceries, des pâtisseries, des boucheries, des cafés… Tout est désert et je suis la seule femme à marcher dans la rue, je ne croise que quelques hommes aux portes des rares échoppes alimentaires. Assurément, l’assignation à résidence covidienne est une politique contraire à toute émancipation des femmes puisqu’elles ne pourront que difficilement braver l’interdiction de sortir… Alors les rues se retrouveront remplies d’hommes comme au beaux jours du plus pur des patriarcats. Je ne reconnais pas la Tunisie révolutionnaire dans ces rues vides de femmes…

J’arrive à la petite église anglicane St Georges à l’entrée de la rue Bab Souika, fermée alors qu’on est dimanche et que d’habitude elle est fréquentée par la diaspora africaine protestante de plus en plus nombreuse à Tunis.

Ici commence le quartier populaire Halfaouine, les maisons italianisantes alternent avec les ruelles traditionnelles de la partie populaire de la Médina. J’aime énormément cette partie du quartier, j’aime la foule dans les boutiques et les rues, j’aime l’animation, les échanges, les cris, la vie. Je ne comprends pas l’idéologie covidienne avec sa peur des villes, des humains, du contact, du toucher… Ce n’est pas ma mentalité, je n’ai jamais eu cette peur et cette haine des villes que professent les chantres du covid.

Me voici donc sur la place Bab Souika, un espace moderne des années 60 au cœur de la Médina populaire, mais construit selon les principes urbains traditionnels. Des maison blanches et vertes entourent la petite place, avec poste, école, banques et un bureau de police que j’évite en me sauvant de l’autre côté de la rue, précaution inutile car les policiers sont discrets contrairement aux milices diverses du centre-ville. Ici, c’est presque une animation de dimanche normale.

Des épiceries et des boucheries sont ouvertes, des cafés vendent des boissons dans des gobelets en cartons. Des hommes et des femmes sont assis sur des bancs, sur les marches des immeubles et sur les rebords bétonnés des jardinières à fleurs. Des chaises sont sorties dehors ici et là. Des enfants jouent et font la queue vers un petit marchand de glaces ambulant.

Bab Souika

Une ambiance paisible étonnante dans une ville surchauffée et tendue, J’avise une petite crémerie ou j’achète un excellent cocktail de lait-crème-fraises que je savoure assise sur un petit banc. Je discute longuement avec un homme qui me parle avec lassitude de son inquiétude pour sa famille en France, de la violence des contraintes policières et de la catastrophe économique qu’est le covid. Assurément, les habitants de ce quartier populaire n’ont peut-être pas participé à la manifestation du Bardo, mais ont gardé leur sens critique face à la politique covidienne de Mechichi.

Cocktail au lait fraises et amandes place Bab Souika

Je quitte la petite place à regret et je marche rue Bab Souika jusqu’au quartier des juristes et des traducteurs en bordure de la Médina, en face de l’imposante et belle bâtisse du ministère de la justice, ou j’ai vu tant de manifestations se dérouler pour la Justice, pour les blessés de la Révolution…

Cafés et bureaux de traducteurs et d’avocats en face du ministère de la Justice rue Beb Bnet
Ministère de la Justice rue Bab Bnet

Mis à part quelques cafés « à hommes » tout est fermé. Arrivée à la place de la Kasbah, je me heurte à un triple cordon de polices et de militaires armés jusqu’aux dents. Cela devient menaçant, je rentre dans la Médina je longe de belles demeures anciennes restaurées.

Façade du Musée de la Démocratie rue Bab Bnet
Porte dans la Médina
Café de la Médina fermé pour covid
Medina
Médina sous confinement

Je me promène dans les rues en observant les portes cochères rénovées, j’arrive au joyau du nord la vieille ville, la mosquée Hammouda Pacha tout près du mausolée de Aziza Ben Othman, la bienfaitrice de Tunis. Ici, je vois le seul café ouvert sous les voûtes du souk : la rue est pleine de tables et de chaises et une cinquantaines de jeunes hommes et femmes remplissent la ruelles de leurs conversations et leurs rires. Quelqu’un joue même de la musique, je quitte les lieux à regret car l’heure tourne.

Le spectacle de la Médina vide est impressionnant, mais il me permet d’admirer la façade des maisons anciennes d’ordinaire recouvertes par les marchandises exposées. Le bruit de mes pas raisonne sur les dalles des ruelles sous les voûtes sombres tandis que la journée d’été s’achève. Une telle solitude me rappelle ma douleur d’avoir subi le même spectacle à Paris pendant 1 an lors de mes longues marches durant le couvre-feu. Cette vision d’un Paris vidé de ses habitants, comme après une guerre apocalyptique me traumatise encore. Plus jamais ça, plus jamais de couvre-feu guerrier sous un fallacieux prétexte sanitaire, plus jamais d’enfermement de populations terrorisées et déprimées… ! Plus jamais !

Mais comment faire pour abolir la soumission à laquelle mes compatriotes français ont consenti depuis le coup de massue du 16 mars 2020 ? Je suis au courant des premières manifestations suite à l’annonce de l’imposition de l’ignoble « pass sanitaire » par les caciques secrets du « Comité de Défense » autoproclamé, mais ce dimanche 25 juillet je doute de leur ampleur et de la volonté des Français d’en finir avec l’apathie et l’obéissance.

Bab Bhar, Porte de la Mer, ou Place de la Victoire ou Porte de France. La caméra puissante regarde toutes les directions.

J’arrive à Bab Bhar, la « ‘Porte de la Mer » qui marque l’entrée de la Médina et sa jonction avec l’Avenue de France et l’Avenue Bourguiba, la ville moderne. J’aime beaucoup cette place, appelée aussi porte de France ou Place de la Victoire, (malgré son histoire coloniale douloureuse) pourvue aujourd’hui de cafés aux nombreuses tables disposées sous la façade du bel hôtel art déco Royal Victoria.

La Porte de la Mer qui fermait et ouvrait Tunis l’ancienne. Les Français détruisirent les murs de la Cité et ouvrirent la Médina vers la Ville Nouvelle coloniale puis indépendantiste

 C’est un des cœur et plus commerçants et les plus touristiques de la capitale. Evidemment les tables et les chaises ont disparues devant l’hôtel fermé, mais de jeunes hommes discutent et fument assis sur des murets devant la monumentale porte de la Mer.

L’Hotel Royal Victoria

Je m’assieds aussi et je téléphone à mes amis. Alors que les lampadaires s’allument mon attention est attirée par un mat en métal haut de plusieurs mètres planté en face de l’avenue de France : c’est une caméra puissante qui observe et enregistre tous les mouvements sur la place. La signature de l’entrée de la Tunisie dans le Nouvel Ordre Mondial de la surveillance généralisée de tous faits et gestes par le régime d’Etat, chose que les militants de 2011 n’auraient jamais permise. Je suis indignée et triste. Je signale la caméra à mes amis, elle n’était pas là lors de mon dernier voyage en 2018 ! Ils sont résignés. Je leur dis même « Ce n’est pas la peine de faire des manifestations devant le Bardo, ce qu’il faudrait c’est reprendre le centre-ville à toute cette police omniprésente ! C’est bien comme cela que vous avez fait votre Révolution il y a 10 ans » !

Avenue Habib Thameur en direction du Passage

Les différents corps de police sont bien lourdement présents, fortement armés à chaque carrefour. L’ambiance est tendue, menaçante et triste. Je rentre lentement par l’avenue Habib Thameur à l’appartement du Passage.

Les gens sortent de chez eux pleins de joie et marchent vers la passage, 20heures; le 25 juillet

Nous commençons à préparer notre dîner lorsque la nouvelle tombe à la télévision et par Facebook : le président Kais Saied a accédé aux manifestants de ce matin ! Il a limogé le gouvernement Mechichi, suspendu l’activité du Parlement, interdit aux députés, dont nombreux sont poursuivis par la justice pour corruption, de quitter le territoire national et a décidé d’assumer les fonction de premier Procureur de la République ! C’est la stupeur et la joie ! Quelques minutes plus tard nous entendons de notre 3ème étage une clameur s’élever en face de la Station République : les gens sortent en masse dans la rue mettant une fin directe et franche au couvre-feu !

Avenue de Paris

Il n’y a pas une minute à perdre, je prends mon sac, mon téléphone et je descends dans la rue ! Celle-ci est métamorphosée ! De tous les immeubles sortent des groupes de gens, des familles, des femmes avec leurs enfants cloitrées ces deux jours dans les appartements… Le peuple tunisien est dans la rue dans une ambiance et une ferveur qui rappellent les nombreuses manifestations de 2012, 2013 et 2014, plus que celles de 2011 qui étaient encore marquée par la terreur de la répression par les milices et polices benalistes. Des voitures, des motos roulent, c’est un concert de klaxons de la Victoire !

Sur le Passage à Tunis

Des jeunes hilares me demandent de filmer et de faire des photos, je sors mon appareil en riant, les cris, les slogans, les applaudissement fusent ! Les jeunes gens me parlent de Liberté, disent leur joue de voir Ghannouchi désormais haï être chassé du pouvoir.

Manifestation de joie en soutien au Président Kais Saied, le dimanche 25 juillet 2021 à 21 heures, place du 14 janvier 2011 à Tunis

Brusquement, nous nous retrouvons joyeusement à être plusieurs centaines à marcher fièrement avenue de Paris en direction de l’Avenue Bourguiba ! Les femmes et le enfants lancent des youyous et bientôt un puissant hymne tunisien retentit de tous les cœurs ! Les enfants, les adolescentes courent partout ! C’est la joie, une émotion de libération puissante, comme une vague qui renverse la tristesse, la tension et la brutalité de la répression policière ! Je crie aussi mes slogans en français, je n’en peux plus de toutes cette flicaille qui nous opprime depuis plus d’un an, chez nous comme ici, comme en Pologne, Allemagne, partout, dans cette dictature covidienne qui se voulait planétaire et éternelle comme le « Nouvel Ordre » qu’elle nous promet comme « inéluctable » !

Cet « ordre inéluctable » vient devant moi d’être renversé par le vaillant peuple tunisien !

Avec chants, slogans, youyous nous abordons l’Avenue Bourguiba illuminée en marchant sur les rails du tramway. Je scrute les policiers en armes qui gardent la place, ils ont l’air nerveux mais ne bougent pas. Des citoyens leurs parlent, crient, chantent, il n’y a pas d’hostilité, l’ambiance est plutôt à la joie comme après un match de foot gagné par le pays, la présence de nombreux drapeaux tunisiens déployés, brandis aux fenêtres des voitures accentue cette impression.

Mais arrivant vers le ministère de l’Intérieur, je suis plus circonspecte : Ghannouchi en homme politique retord détendeur du passeport britannique (et très certainement inféodé aux intérêts de la Couronne Saxe Coburg Gotha dite Windsor) a déjà plusieurs fois cédé la place, depuis qu’en 2011 son parti Ennahda a pris le pays à la faveur d’élections imposées par l’Occident aux jeunes Révolutionnaires et mal préparées par la société civile tunisienne en difficile reconstruction. Rached Ghannouchi a favorisé les milices islamistes violentes payées par le Qatar en 2012, considérés comme responsables de l’ambiance de guerre civile qui a menée aux assassinats politiques de 2013 de Chokri Belaid et Mohammed Brahmi… Ghannouchi a pourtant su revenir à la faveur du « Dialogue National » mené par l’Allemagne pour mettre fin aux protestations du peuple qui menaçait de tourner en Révolution anti-capitaliste. De ce Dialogue National, ce « compromis » sont issue la Constitution tunisienne, les élections présidentielles et les élections municipales et donc l’ossature politique actuelle du pays. Rached Ghannouchi chassé par la porte a toujours su revenir par la fenêtre car ses appuis mondialistes ont l’air solides. La foule de citoyens joyeux ne pèche-t-elle pas par une certaine naïveté connaissant les antécédents du bonhomme et de son mouvement ?

Bientôt nous devenons des milliers, jusqu’à 50 000 probablement en quelques heures. Les gens affluent de partout à pied et en voiture sur l’avenue Bourguiba. Les citoyens se rassemblent en haut de l’avenue sur la place du 14 janvier 2011, entre la fameuse horloge benaliste devenue malgré tout un monument de la ville et l’imposante statue de Habib Bourguiba déplacée en 2017 de la Goulette en face du toujours sinistre ministère de l’Intérieur. Je suis avec eux et surtout avec elles car les femmes tunisiennes sont les plus heureuse du départ des islamistes et crient avec force la joie de leur libération ! C’est la Tunisie forte et libre que j’aime !

Cependant je fais attention en scrutant les immeubles qui encadrent la place côté nord, car je n’oublie pas que des snipers postés sur les toits avaient tué en 2011 des manifestants. Des milices infiltrées peuvent surgir et le ministère de l’intérieur est toujours barricadé derrière des rangées de barbelés et des cordons de militaires dont la réaction à la liesse est imprévisible à ce stade.

La joie d’être libres place du 14 janvier 2011

Je téléphone à mes amis tunisiens et français pour parler des événements tout en continuant de filmer. Certaines personnes portent encore des masques, mais la peur du covid commence à s’estomper remplacée par la joie de la Liberté. Les klaxons retentissent et c’est une bonne chose que les barrages policiers covidiens aient cédé et que les voitures aient pu rentrer dans la ville. Nous nous retrouvons dans un embouteillage de voiture et de passants, dans une chaos de circulation qui bloque de fait l’avenue aux mouvements de la police. Le peuple attend l’arrivée du Président qui doit venir de Carthage au ministère de l’Intérieur.

Etre libres sur l’avenue Bourguiba

Puis les manifestants se muent en promeneurs et dans la tiédeur de la nuit nous nous promenons simplement sur cette belle avenue, famille entières, enfants juchés sur le dos des parents, adolescents en flirt. La liberté est simple, elle est d’abord le droit d’aller et venir, de boire un café, de manger ce qu’on veut, et mener sa vie sans que le pouvoir t’interdise des gestes aussi simples. La Liberté c’est être contents, détendus, et ne pas avoir peur de la police. La Tunisie s’est libéré de la dictature covidienne ce soir et bien plus vite que la France.

Je sais déjà par mes amis que le régime de Macron a qualifié l’action du président de coup d’état. En tout cas un « coup d’état » sacrément soutenu par le peuple ! Pour le prouver je dois vite diffuser les images à mes amis en France pour contrer la désinformation et donc rentrer à la maison car mon téléphone est déchargé.

La foule est compacte devant le beau Théâtre National tunisien illuminé. De la musique retentit. Sur l’avenue Habib Thameur, une vieille femme accompagnée de sa famille invective un groupe de policiers. Je m’arrête pour filmer consciente que la situation n’est pas en faveur du peuple si les policiers se déchainent contre lui. Mais ceux-ci soit sont fatigués eux-mêmes de la dictature covidienne, soit ont décidé de rester fidèles au président, soit sont encore dans l’expectative – les hommes répliquent en souriant à la dame, je peux quitter les lieux soulagée.

Je fais la queue devant le kiosque en face de notre immeuble. Son ouverture est clandestine mais indispensable pour l’achat d’eau, de cigarette et de recharge téléphonique. Je retrouve mes amis heureux, ils me disent « tu te rends compte tu assistes en live à la deuxième révolution tunisienne ! »

J’essaye de publier mes films mais Facebook les censure alors qu’il n’avait jamais encore censuré de publications sur la Tunisie. La libération de la dictature covidienne gêne plus les propriétaires de Facebook que le plus marxiste des mouvements en 2011…Je dois donc envoyer mes films en France par mail. Nous fêtons la Liberté avec une dernière bière. La nuit chaude nous renvoie par les fenêtres ouverte la clameur du peuple qui accueille son président avec ferveur.

Le lendemain matin je me précipite dehors pour constater les changements visibles : au café Hannibal dans une courette ornée d’un magnifique ficus, la télévision diffuse les images du discours de Kaïs Saïed au peuple tunisien et des rassemblements devant le Bardo. Les organisations soutenant la présidence redoublent de vigilance devant la possibilité d’un putsch des islamistes.

Le Café Hannibal avenue de la Liberté

Nous guettons les réactions des puissances étrangères et nous sommes soulagés quand nous constatons que Joe Biden ne désigne pas l’action du président tunisien comme un « coup d’état », tout en annonçant l’arrivée de tonnes de « vaccins » covid à écouler d’urgence en Afrique. Macron est sommé d’adopter profil bas peut-être par l’Allemagne qui se cache sans doute derrière l’appellation du « Conseil de défense » – après tout l’inique traité d’Aix la Chapelle signé le 22 janvier 2019 n’a – t-il pas instauré « un conseil d’intégration militaire » franco-allemand dans lequel la souveraineté des deux Etats se dissout au profit d’une entité au statut juridique inconnu[2] ?

Mais la situation reste instable. Mes amis des organisations marxistes se réunissent dans l’urgence pour réfléchir à la meilleure attitude à adopter : un soutien critique au président finit par prévaloir dans les communiqués, à condition que la vacance du parlement ne dure pas trop longtemps et que les enquêtes sur les vrais commanditaires des assassinats politiques aboutissent enfin[3]. La plupart des militants sont soulagés par le courage dont a fait preuve Kaïs Saïed, après l’avoir justement fustigé pour sa pusillanimité. Le traité de soumission au Qatar est ainsi définitivement enterré. Cependant la démocratie reste le socle final de toute négociation avec la présidence : la liberté d’expression et de réunion doit être maintenue. La Tunisie a trop souffert de l’exemple de Bourguiba, un Raïs fondateur de la Nation qui devint 20 ans après l’Indépendance un douloureux fossoyeur de démocratie pavant le chemin à des pilleurs tortionnaires comme Ben Ali.

Une rapide promenade dans le centre me montre que les changements sont en tout point positifs : les cafés ont complètement rouvert ainsi que les boutiques de vêtements, le restaurant familial bon marché Panorama à l’angle de la rue de Marseille a retrouvé sa clientèle ainsi que d’autres établissements harcelés jusqu’à présent par la politique covidienne.

Il flotte enfin dans l’air lumineux un parfum de vacances. Deux cars de touristes stationnent devant le Théâtre Municipal et j’observe des familles russes en sortir se promener comme si de rien n’était ! Les militaires ont enlevé les barbelés autour de la statue de Ibn Khaldun entre la cathédrale et l’ambassade de France en bas de l’avenue. Un petit square avec bancs et jardinières a été joliment aménagé autour du penseur tunisien avec des lettres un peu kitsch « I love Tunisia ». Dès que le soleil décline des citoyens qui prennent le frais tranquillement sur ces bancs.

Tunis - Couleurs de Tunisie par Abdelkhalek LABBIZE

Pour moi, suprême plaisir, la librairie Al Kittab a enfin rouvert et je peux faire le tour des nouvelles sorties de livres d’histoire et de politique ! La vie a repris, la dictature covidienne est en passe de finir !  Et enfin, dans le beau café du Théâtre ou je sirote ma citronnade, le masque a quasiment disparu ! L’air policier a cédé le pas à l’appel de la vie, mais pour cela il faut une volonté politique souveraine dont le président Kaïs Saïed est en train de faire la démonstration. L’espoir reprend alors qu’en France le peuple se soulève aussi contre son asservissement par ce régime inique dont on se pose les questions si sa visée ultime n’est pas la transformation génétique et transhumaniste de l’Homme.

Cependant mes amis m’avertissent que le couvre-feu est maintenu et même avancé à 19 heures afin d’empêcher les Nahdaouis de prendre d’assaut le Palais du Bardo comme ils le menacent. C’est donc une mesure politique et non sanitaire. Je dois prendre au plus tôt mon louage pour rejoindre des amis à la Marsa.

Je passe la nuit et la journée du 27 juillet à la Marsa, entre la belle plage cerclé d’immeubles des années 20 et la villa de mes amis. Certes, comme samedi précédent, plus les gens sont riches et prétentieux plus ils arborent fièrement le masque de la secte covidienne. Mais aujourd’hui on a l’espoir que le président tunisien mettra fin aux interdictions comme le confinement du week-end, les fermetures de cafés et la suppression des mariages, des fêtes et des rassemblements. Le peuple n’a pas attendu la permission et s’est d’or et déjà rassemblé la veille, en toute Liberté !

La Marsa

[1] L’orientalisme architectural en Tunisie : œuvre et carrière de Raphaël Guy (1869-1918) (openedition.org)

Les enjeux du patrimoine ancien et récent à Tunis aux XIXe et XXe siècles – Al-Sabîl (al-sabil.tn)

Urbanisme et Design aux Anciennes Colonies: L’architecture coloniale en Tunisie: un joyau culturel à preserver (coloarchi.blogspot.com)

[2] Traité d’Aix-la-Chapelle sur la coopération et l’intégration franco-allemandes – Ministère de l’Europe et des Affaires étrangères (diplomatie.gouv.fr)

traite.aix-la-chapelle.22.01.2019_cle8d3c8e.pdf (diplomatie.gouv.fr)

[3] Communiqué du Parti Watad le 26 juillet 2021

There is no legitimacy above the legitimacy of the will of the masses – President Kais Saied’s Decisions: A Step Forward — ICOR

Le covid comme arme de destruction massive et un outil de déshumanisation ?

Le covid est évidemment le sujet de toute une nuit de discussion avec mes amis. Depuis mon arrivée je peine à leur expliquer les destructions de la société que nous avons subies en France. Une de mes amies est justement docteur en biologie moléculaire, elle a travaillé bien avant le covid dans un laboratoire qui exécute les tests PCR. Elle m’explique qu’elle a tout de suite su que les tests PCR ne sont pas des tests de détection d’une maladie. Au-delà de ce que nous savons déjà, c’est-à-dire que le nombre de cycles d’amplification peut fausser le résultat et mener aux manipulations politiques des faux positifs, elle souligne que la charge virale peut être détectée en très peu de temps, un quart d’heure maximum donc le temps d’attente des résultats de 24 heures prouve qu’il s’agit de quelque chose d’autre que d’un simple test. Pour elle il est évident que l’ADN du porteur est prélevé pour être envoyé dans des bases de données de la recherche internationale. Je suis choquée par cette information. Comment des laboratoires privées peuvent ils s’approprier l’ADN des gens, de peuples entiers, le manipuler et le vendre en piétinant les droits de l’Homme et les conventions internationales ?

Mon amie sourit devant mon indignation. Elle affirme que cela fait très longtemps que les laboratoires le font et que les chercheurs se soucient comme d’une guigne des droits de l’Homme et sont heureux d’avoir à disposition du matériel humain sur lequel travailler. C’est cela l’hybris des biologistes qui dans le morceau d’ADN extrait de ton nez savent plus sur toi que tu ne sais toi-même : ta couleur de cheveux et d’yeux bien sûr, ton sexe et ta couleur de peau, mais aussi tes maladies passées et aussi le potentiel de tes maladies futures…

L’horreur de la situation dans laquelle nous sommes en Occident m’apparait avec une telle violence que je pousse un cri si effrayant, que le chat, le chien et l’enfant de mon ami sursautent : Tous ces chercheurs qui vendent notre ADN à des entités privées violent nos droits Humains les plus sacrés et inaliénables, nos droits à disposer de notre corps, notre dignité mais aussi la souveraineté de nos pays n’ont PAS le droit de vendre nos corps et même l’intérieur de nos corps à des entités étrangères ! Ils doivent être mis en prison et mis hors d’état de nuire !

Mon amie me montre même sur internet une des bases de données d’ADN couramment utilisée dans la recherche après récolte auprès de personnes volontaires, mais crédules qui laissent analyser leur ADN pour des raisons futiles.[1]

La possibilité que les injections à ARN soient des manipulations génétiques sur des populations maintenues en captivité apparait aussi dans toute son horreur avec le pass sanitaire et l’obligation étatique de subir ces injections.

Mon amie affirme qu’elle a travaillé dans un laboratoire aussi sécurisée que celui de Wuhan. Elle me mime même les gestes de routine accomplis par un chercheur ainsi que les gestes précis des protocoles de désinfection avant de quitter son poste de travail. Pour elle il est évident que le covid ne peut être qu’une création de laboratoire très courante mais sa sortie a été intentionnelle : il est impossible qu’un chercheur fasse sortir un agent pathogène accidentellement de son laboratoire. S’il se trompe ou fait l’impasse sur un geste de sécurité, les autres gestes de désinfection rattrapent sa bévue. S’il omet tous les gestes de sécurité alors il va mourir rapidement le premier ce ne sera pas un mais DES agents pathogènes qui s’échapperont dans la nature. Alors, une telle catastrophe industrielle sera énorme bien avant d’atteindre des continents entiers à 10 000 km de Wuhan.

La sortie intentionnelle de l’agent pathogène ne peut qu’être qu’un sabotage, un attentat contre le monde et aussi contre la Chine, siège du laboratoire et Etat de tutelle. Je souligne à l’attention de mes amis qu’un attentat de ce type est un crime contre l’Humanité car c’est un emploi d’armes de destruction massives contre des civils sans défense.

Un crime puni de la peine de mort dans un pays comme la Tunisie, la Russie et d’autres. Il n’est d’ailleurs pas exclus que l’agent pathogène que nous avons subi en Europe ne soit pas le même que celui qui serait issu du P4 de Wuhan, mais proviendrait plutôt d’un des 11 laboratoires américains présents en Ukraine et dénoncés par une journaliste russe. [2].

Depuis l’accord de l’UE avec le régime d’extrême droite issu du Maidan, il est plus que facile pour des Ukrainiens de voyager et de séjourner dans l’UE et donc de transporter sans contrôle des substances provenant de ce pays en guerre et en faillite. Je le sais depuis 2014 quand j’ai craint que les tueurs qui m’ont menacé à Odessa en 2015 viennent en France. J’ai même pu observer en plein couvre-feu des ouvriers détachés ukrainiens construire de nuit la plus haute tour de Paris voulue par Anne Hidalgo porte d’Ivry.

Maintenant que la Tunisie se libère de l’emprise de la secte mondialiste covidienne, pourquoi la diplomatie tunisienne ne lancerait-elle pas l’idée d’une enquête indépendante sur les origines du covid, sans accuser la Chine mais pour l’aider à faire face à la vérité qui affecte tant de peuples du monde ? Une enquête qui pourrait être placée sous l’égide des Nations Unis mais pas de l’OMS, entité totalement sous la coupe de la secte covidienne.

Nous discutions encore, entre historienne, biologiste et docteur en philosophie (sic !) que l’opération guerrière covid a donné trop de pouvoir à des biologistes et autres virologues alors que nous avons besoin de philosophes pour comprendre ce que le pouvoir mondialiste nous impose. En effet si la notion de « porteur asymptomatique » est le soubassement idéologique du pass sanitaire et des tests PCR sur des millions de personnes, elle suppose une inquiétante conception de l’Homme : selon la doxa covidienne, l’Homme est un « amas de cellules défectueuses » que les élites doivent tout prix contrôler minutieusement afin de « sauvegarder la planète ». L’Homme, selon les covidiens, est un animal sans libre arbitre, sans âme, sans esprit, régit par des pulsions grégaires, ou pire, il est un objet encombrant dont il faut tester l’utilité en permanence et n’en laisser vivre que les versions « utiles, » soumises, domestiqués et « purifiées » par des injections artificielles.

L’homme est sommé de prouver sa « pureté sanitaire » par un test PCR vierge ou un pass sanitaire, genre de bracelet électronique, comme naguère dans le patriarcat triomphant les femmes non mariés devaient fournir des certificat de « non-souillure », de virginité ou porter une ceinture de chasteté prouvant leur appartenance au maitre de leur corps.

Sans « pureté sanitaire » prouvée, l’homme n’a pas le droit à la vie sociale, il est privé de droits. Cette discrimination ontologique est évidemment totalement contraire à la philosophie des Droits de l’Hommes. Si l’Homme doit faire valider sa « pureté sanitaire » auprès du pouvoir pour quémander le droit de vivre, cela veut dire que le pouvoir l’a transformé en objet, en outil, en esclave. En tout état de cause l’exigence de « pureté sanitaire » bafoue la dignité humaine.

La conception covidienne de l’homme est donc profondément anti-humaniste et de ce fait très dangereuse pour notre démocratie et bientôt pour notre survie. Il est aussi inquiétant que cette réalité ne saute pas aux yeux des militants de gauche, marxistes, écologistes, féministes. Jusqu’où doit-on permettre au système dominant de détruire la dignité humaine pour que ces personnes, d’habitude si férues de philosophie et d’histoire, réagissent enfin ?

Aujourd’hui, alors que la libre disposition de son corps est bafouée en Occident avec l’odieux pass sanitaire et l’obligation de se faire injecter une substance douteuse issue des expérimentations de Big Pharma en échange du droit à manger, on comprend que l’abdication des intellectuels face à la philosophie anti-humaniste du covid nous mène directement à l’asservissement et à la destruction.

Cet Homme covidien, le pouvoir ne se gêne pas pour le modifier à son gré avec ces injections artificielles expérimentales et demain les élites vont pouvoir passer au transhumanisme: certains spécimens humains seront les élus qui se verront dotés « d’amélioration » de leur humanité, d’autres seront réduits à des cellules que le régime vendra aux labos pour faire des expériences sur leurs corps[3].

La nuit à la Marsa a été longue, fructueuse et chaleureuse. Le matin je profite de la plage bien fréquentée et je bois une bonne citronnade dans un café du bord de mer. Je dois préparer mon voyage vers le Nord-Ouest de la Tunisie et donc rentrer ce soir dans le centre-ville.

Mon retour en louage m’angoisse un peu car à 18 heures tout le monde se précipite pour échapper au couvre-feu à 19 heures. Lorsque j’arrive au Passage, les rues se vident dans ce mouvement unanime si caractéristique de peur et de soumission que j’ai pu observer médusée à Paris pendant un an alors que je n’en avais aucun souvenir lors des couvre-feu de l’Etat de siège de Jaruzelski en Pologne de mon enfance.

Heureusement les cafés sont remplis d’hommes et donc le retour à la vie est bien amorcé. Je bois un verre en attendant mes amis dans un café d’une rue adjacente au Passage. Le propriétaire s’excuse de devoir fermer à 19 heures mais ce n’est pas le covid cette fois, c’est une mesure de sécurité politique pour éviter un putsch des nahdaouis honnis. Une heure plus tard c’est le vide et le silence, seuls quelques taxis stationnent à l’angle de la place. La police est là mais moins menaçante que pour le covid. Les Tunisiens sont disciplinés face au couvre-feu politique : le quartier restera silencieux toute la nuit mais le lendemain la vie reprendra de plus belle le matin.

Je sors à 20 heures pour rendre visite à une autre amie dans une autre banlieue. Il n’y a plus de voiture mais un moto-taxi moitié clandestin m’y emmène. Il passe les quelques barrages de police sans encombre, il apparait que permettre au taxis de circuler donne à la police la possibilité de garder le contrôle de la situation. Je dors chez mes amis mais nous passons la nuit à observer un drone que j’ai repéré dans le ciel de leur quartier, et qu’ils n’avaient pas identifié comme tel. Mon expérience des drones dans le ciel menaçant du Paris covidien me sert enfin à quelque chose.

Lors de ma dernière journée à Tunis je flâne dans la Médina qui a retrouvé son aspect habituel. Je fais des emplettes de cosmétiques, souvenirs et tissus et je découvre le savoir-faire des vieux herboristes de Tunis qui possèdent bien des recettes contre les fièvres assimilées au covid. Les commerçants sont plus qu’heureux de trouver une touriste ! L’interdiction des mariages et la peur de la maladie et de la police a en effet détruit leurs commerces et ils soutiennent tous le retour à la vie normale.

Je déjeune dans le petit restaurant autrefois touristique devant la majestueuse grande mosquée Zitouna et j’y fais encore de belles rencontres en discutant avec sa propriétaire, une femme très dynamique et anti-islamiste. Nous sommes heureuses et soulagées car les nahdaouis n’ont pas été capables de mobiliser des troupes autrefois acquises pour reprendre le Parlement. La dictature covidienne et la corruption qui y est étroitement associée leur a même aliéné le soutien des populations les plus conservatrices de villes comme Kairouan, M’saken la banlieue de Sousse ou des banlieues les plus déshéritées de Tunis.

Rue de la Médina devant la Grande Mosquée Zitouna

Quand le lendemain matin du 29 juillet je prends le taxi pour aller à Bad Saddoun et la gare du Nord pour mon louage vers le Kef, la circulation est intense dans la ville, tous les commerces sont ouverts et le louage est rapidement rempli par 8 jeunes femmes qui vont retrouver leur famille pour des vacances ou un week-end dans leur ville d’origine.

Nous voilà partis avec hélas encore le masque sur la figure, mais le chauffeur ne le met que le temps de passer les barrages policiers. Je préfère toujours qu’un conducteur de voiture, de train ou d’avion puisse respirer librement car nos vies dépendent de la rapidité de ses réflexes et donc de l’oxygénation de son cerveau !

Une fois les banlieue traversées, notre jeune chauffeur baisse son masque et fonce vers le Kef à travers les champs brûlés par le soleil. J’en fais autant, m’enveloppant dans mon léger voile qui me protège de la chaleur. Je suis heureuse de reprendre la route des vacances.

A suivre


[1] Site de récolte d’ADN qui possèdent les bases de données.

【DNA genetic test】 Saliva sample | ADNTRO

Find DNA Matches For Free | Analyze Your DNA | GEDmatch

Plusieurs millions de profils ADN exposés pendant plusieurs heures sur internet (usine-digitale.fr)

[2] The Pentagon Bio-Weapons (southfront.org)

[3] Il est significatif que Véran et sa clique propose dans le projet « Innovation Santé France » que la France devienne « le leader des essais thérapeutiques » en allégeant les contrôles sur ceux-ci ! S’agirait-il ici de mettre à disposition les corps captifs du peuple français aux propriétaires des multinationales afin que ceux-ci disposent d’un maximum de cobayes humains non consentants, comme c’est le cas avec le vaccin obligatoire ou nous sommes devenus les cobayes gratuits de Pfizer, Astra Zeneca et Moderna ?

Le document Innovation Santé France

Catégories
Analyses géopolitiques

Voyage en Tunisie en temps de guerre psychologique du covid – 1. de Paris à Sousse, 15-21 juillet 2021

La Tunisie souveraine. L’OMS à l’hôpital de Sousse. Les mensonges et le vrai Covid en France et en Tunisie. Les bancs Davioud parisiens retrouvés à Sousse.

La Médina de Sousse, entre peur, dictature covidienne et volonté de renaissance

Monika Karbowska

Mon voyage en Tunisie était prévu depuis longtemps. Je voulais tellement revoir la Méditerranée et l’Afrique que je n’étais pas sûre de revoir depuis ma maladie de mars 2020.  J’avais aussi besoin cet été de vrais vacances après cette année d’une incroyable dureté. Je voulais surtout retrouver mes amis avec lesquels j’ai milité de 2011 à 2018 en soutien à la Révolution tunisienne, pour l’unité de la Méditerranée nord-sud et pour la reconstruction des liens entre l’Europe de l’Est et l’Afrique.

Cet article, qui au départ devait être un simple rapport sur la difficulté des voyages en temps de dictature, a été élargi pour inclure la lutte du peuple tunisien contre le régime covidien pour la souveraineté de son pays. Rédigé en août et septembre 2021, il a été fini en octobre. Je n’ai pas pu le publier plus vite car nous devions lutter contre l’ignoble « pass sanitaire » en France. J’ignore si la situation en Tunisie s’est améliorée ou aggravée depuis, si les espoirs qu’a soulevés la Libération du 25 juillet ont abouti à une souveraineté durable de la présidence tunisienne face aux pressions de l’oligarchie covidienne mondialiste.

Je voudrais le croire et garder cet espoir.

Quoi qu’il en soit, il est toujours important de témoigner des luttes victorieuse des Etats souverains sur la secte du covid et de démontrer que quand les peuples se soulèvent et que des dirigeants sont honnêtes, revenir à la Vie est possible. Gardons cela en mémoire et témoignons de nos réussites, de nos victoires dans cette guerre sournoise, car c’est une dure guerre psychologique. Celui qui croit en sa Victoire, est déjà parvenu dans les faubourgs de Berlin, comme l’Armée Rouge en avril 1945… !

Les cafés de Sousse m’accueillent dès le premier jour

Pourquoi Macron a mis la Tunisie sur liste rouge

J’avais acheté mon billet de la TAP, compagnie portugaise, dès fin juin lorsque la quarantaine mise en place pour entrer en Tunisie fut levée. Comme toujours depuis le début de l’opération covid, les informations concernant les voyages étaient contradictoires.

 Le 13 juillet le site internet de l’ambassade tunisienne affichait les photos d’une réunion tenue le 8 juillet entre l’ambassadeur et les représentants des compagnies aériennes desservant la Tunisie (Tunisair, Transavia et Nouvel Air) accompagnés d’un communiqué lénifiant par lequel ces compagnies s’engageaient à véhiculer Tunisiens et touristes sans encombre de l’Europe vers le sol tunisien.

Par contre, le fameux site www.diplomatie.gov décourageait les Français d’aller en Tunisie avec force discours covido-alarmistes. Je savais déjà que la France cherchait à empêcher les Français de se rendre en Tunisie en vacances, ayant rencontré en juin des Français qui avaient l’habitude de passer 3 mois à Djerba et qui annulèrent leur séjour après des menaces de l’ambassade de France à Tunis. Mais pourquoi tant d’efforts de la part du régime?

Pour obliger les Français à dépenser l’argent au pays ? Pour leur faire oublier la liberté de voyager qui avait été si importante dans la « mondialisation heureuse » d’avant le 16 mars 2020, et qui devait être bannie du « Nouvel Ordre Mondial » ?

Les Tunisiens vivant en France tentaient désespérément d’échanger des informations sur la réalité de la situation via des groupes facebook. Fallait-il toujours un « motif impérieux obligatoire » à prouver ? Fallait-il obligatoirement être vacciné (le plupart des Tunisiens de la diaspora, convaincus de cela, acceptaient de se faire injecter le produit) ? Et fallait-il, malgré le « vaccin », quand même faire le test PCR ? Personne ne disait la même chose et les personnes qui racontaient leur expérience d’entrée dans le pays début juillet ne disposaient pas d’informations récentes.

Drapeau tunisien

Le site de la TAP ne donnait aucune information fiable non plus. Il fallait donc remplir le « Passanger Locator Form » pour accéder au ticket : ce document covidien est désormais exigé par toutes les compagnies aériennes alors qu’aucun accord entre Etats n’a été signé ! Par ce document nous sommes non seulement obligés de donner notre état de santé à la compagnie mais aussi nos adresses d’arrivée et de départ ainsi qu’une adresse de « contact » avec numéro de téléphone au cas où nous aurions contaminé quelqu’un dans l’avion, comme si on pouvait prouver ce genre de choses scientifiquement ! La page Facebook de l’ambassade de Tunisie en France exigeait un test PCR des étrangers venant en Tunisie mais affirmait que les Tunisiens peuvent revenir au pays sur simple présentation de leur passeport (normalement, donc, comme avant le covid…)

Le 13 juillet je suis allée faire ce maudit test aussi douloureux qu’inutile pour ma santé dans un laboratoire dont l’adresse m’a été fourni par une collègue africaine, un endroit plutôt résistant car on n’y enfonce PAS l’instrument à prélèvement profondément dans le corps comme dans un viol médical.

Surprise, on m’y annonce que je ne pourrais obtenir le fameux « QR » code exigé par la compagnie pour voyager (mais non pas par le gouvernement tunisien) que sur le site du gouvernement !

En clair, le pass sanitaire est déjà mis en place à chaque voyage et ce pass sanitaire est une base de données d’ADN européenne. Les « autorités européennes » (lesquels ? Alors que l’Union Européenne n’a aucun droit de regard sur notre santé) disposent donc d’une gigantesque base de nos données les plus intimes et les plus secrètes.

Chaque fois que nous faisons un test PCR, le laboratoire dispose de notre ADN et (je devais l’apprendre plus tard) peut le vendre et le fournir à toutes sortes d’entreprises multinationales. Mais si le laboratoire peut nous délivrer le résultat MEDICAL de notre test covid en 20 minutes, il transmet ses résultats au ministère de la santé qui conjointement avec l’APHP stocke et gère le résultat de notre test dans la base de données européenne. La base de données européenne de notre vie intime, corporelle, et médicale : c’est CELA le pass sanitaire. Et c’est bien l’Union Européenne qui fabrique le fameux QR code, sésame maintenant pour vivre.

D’ailleurs la « fiche de résultat de test virologique de la covid19 » stipule bien « Ci-contre votre certificat COVID numérique UE de test négatif à présenter lors d’un contrôle de pass sanitaire ».

Le 12 juillet Macron annonçait la mise en place du pass sanitaire pour tous les habitants de France pour toute la vie quotidienne. Le 13 juillet vers 11 heure je me dirigeai vers l’ambassade de Tunisie à Paris, rue Barbet Jouy. Je refusais d’y discuter avec un agent de sécurité qui tentait de me convaincre que le vaccinage est obligatoire pour entrer en Tunisie. J’exigeai de voir un responsable politique et une aimable jeune femme m’informa que oui , un simple test PCR suffisait aux Européens pour entrer en Tunisie et les Tunisiens n’avaient besoin de rien d’autre que de leur passeport. Preuve s’il en est besoin que le test PCR est une mesure totalement politique et en rien sanitaire et tout le monde le sait.

Ambassade de Tunisie à Paris, rue Barbet Jouy dans le 7ème arrondissement

Je remerciais la diplomate tunisienne et je rentrais pour me préparer au voyage. Le soir Macron mettait la Tunisie sur liste rouge à partir du 15 juillet. Je partais le 15. Et je compris en fouillant le web polonais et en récupérant par mail le « QR code » ce qui s’était passé : la Tunisie, en fait, avait refusé l’imposition du pass sanitaire de l’UE à ses ressortissants en ne les obligeant PAS à faire de test PCR pour rentrer au pays.

C’est la presse polonaise qui m’en informa, innocemment d’ailleurs, car le but de ces articles était de tranquilliser les Polonais et les inciter à passer leur vacances en Tunisie afin d’amener de l’argent aux grandes agences de tourisme polonaises comme Itaka, qui avaient beaucoup travaillé avec la Tunisie avant la guerre covid, et même pendant et après la Révolution de 2011. « La Tunisie a refusé le pass sanitaire européen et les Polonais peuvent se rendre en Tunisie avec un simple test PCR »[1]. La Pologne n’a d’ailleurs jamais mis la Tunisie sur liste rouge, même si comme en France les médias répandaient la terreur sur « la situation pandémique catastrophique » en Tunisie.

Les articles polonais expliquaient donc le geste courageux et inouï de l’Etat tunisien : refuser que les informations médicales, voir l’ADN de leur citoyens soit fournis aux chefs de l’Union Européenne.

Tunezja nie uznaje paszportów covidowych. Wjazd tylko z negatywnym testem PCR | Radio ZET

En mettant la Tunisie sur sa « liste rouge », Macron punissait la Tunisie pour son geste de souveraineté.

Pourtant, d’autres Etats ont déjà annoncé qu’ils refusaient d’avaliser l’imposition du pass sanitaire à leurs citoyens, la Russie et la Biélorussie en premier, car ils n’acceptent pas de donner ces informations sensibles sur leurs citoyens à une puissance étrangère hostile.

Une guerre sourde a bien lieu entre la secte qui dirige l’UE, l’Australie, une partie des Etats Unis et en partie la Grande Bretagne et le reste du monde : la secte covidienne tente d’imposer son capitalisme de contrôle de pureté sanitaire au monde entier, les Etats vraiment souverains résistent et refusent de rentrer dans ce système. Il en résulte un chaos incroyable dans les voyages, les transporteurs privés et publics de chaque Etat étant soumis aux pressions des pouvoirs occidentaux covidiens. L’enjeu est l’information sur les êtres humains, le contrôle de leurs données de santé, de leur ADN, car celui qui dispose de l’ADN des humains connait leurs maladies passés et aussi leur maladies futures, bien mieux que ce que le propriétaire de l’ADN en question peut savoir.

Le docteur Sydney Gottlieb de la CIA rêvait de fabriquer des armes bactériologiques ciblant certaines ethnies, certaines catégories de population. Nous y sommes. Voilà pourquoi les Etats vraiment souverains refusent la dictature numérique sous prétexte covidien qu’un certain Occident tente de leur imposer.

Le fameux cinéma légendaire la pagode, rue de Babylone tout près de la rue Barbet Jouy, détruit dans le cadre des destructions et transformations violentes par la mairie de Anne Hidalgo, profitant de la dictature covidienne
Anne Hidalgo, malgré sa propagande écolo adore faire déraciner les arbres: des Parisiens protestent contre la destruction du magnifique Ginkgo Biloba qui poussait dans le jardin de la Pagode. Le 6 juillet avait lieu la manifestation « Saccage Paris »

A la manifestation contre le saccage de Paris par Anne Hidalgo la covidienne, le 6 juillet 2021

[1] Tunezja nie uznaje paszportów covidowych. Wjazd tylko z negatywnym testem PCR – Radio ZET

Arriverai-je à passer le 15 juillet ?

Pour un départ en vacances, j’ai connu des ambiances moins stressantes et ce stress n’est pas la faute de l’Etat tunisien. Les groupes Facebook de Tunisiens à Paris s’emballent dès le 14 juillet, les annulations de billets pleuvent, de nombreuses personnes ont sincèrement peur du covid et croient que les cadavres s’amoncèlent dans leur pays, conformément à ce que clame le gouvernement de Macron. Mais aucun billet n’est jamais remboursé depuis le covid. Perdre 350 ou 400 Euros pour un billet aller est impossible pour beaucoup, et pour moi c’est inenvisageable. Je vais tenter de passer malgré tout.

Mais de nombreux Tunisiens veulent au contraire rentrer au pays pour aider leurs familles, leurs villages, leur patrie. Ils achètent des concentrateurs à oxygène dont il est dit que les hôpitaux tunisiens manquent et les acheminent par avion à destination, avec ou sans l’aide d’associations et de l’Etat. La déclaration d’un homme m’émeut particulièrement : « Nous avons tous vécu des choses dures en France depuis mars 2020. Mais nous n’avons pas le droit d’abandonner notre pays. Nous avons le devoir de soutenir le moral de nos compatriotes et de les aider ». Moi aussi je suis sensible au climat de peur. Mais moi aussi je veux voir, soutenir mes amis et recréer des liens humains.

Et puis, un gouvernement n’a pas le droit de maintenir des ressortissants étrangers de force sur son sol, c’est une violation du droit international, une séquestration. Macron ne peut pas empêcher les Tunisiens de rentrer dans leur pays. Tout comme il ne peut pas empêcher un Français de quitter son pays et de revenir dans son pays, article 13 de la Déclaration Universelle des Droits de l’Homme[1], pour peu qu’un autre pays accepte d’accueillir le Français en question.

Alors, cette histoire de « liste rouge » c’est encore et toujours du bluff, du mensonge, typique de la dictature covid, du système qui consiste à faire comme si les Lois et les Constitutions, les accords internationaux n’existaient pas. Les derniers qui ont mis en place aussi brutalement cette politique de fait accomplis au mépris du Droit en Europe, ce furent les nazis de 1933 à 1945.

Le 15 juillet, après avoir rempli les fumeuses attestation « Public Health passenger locator form » du Portugal, je tente de télécharger une carte d’embarquement sur internet. Impossible alors qu’auparavant les compagnies low cost adoraient faire reposer l’impression de cette carte sur le voyageur, cela leur épargnait des frais. Mais maintenant ils veulent savoir quelle est ta destination finale alors que j’aurais aimé qu’à Orly, ils ne sachent pas que ma destination finale est la Tunisie et non Lisbonne où j’ai une escale d’une nuit. J’arrive vers 18 heures dans un aéroport désert, alors que d’habitude le 15 juillet est une date de départ massifs en vacances de cet aéroport desservant la Méditerranée et les pays de l’Est par avions low cost. Seuls les guichets d’embarquement de la TAP sont bondés. Je suis contente de partir, de m’aérer de l’ambiance étouffante de la France depuis 1 an.

J’ai beaucoup de chance. J’ai été contrainte d’imprimer mon billet électronique sur lequel figure « Paris-Lisbonne-Monastir » en toute lettres mais je me dirige vers un jeune employé qui est le seul à ne pas porter de masque, je suis toujours heureuse de voir des visages sans la muselière. Il regarde mon billet, me demande « vous allez en Tunisie » ? Je dis « d’abord à Lisbonne, et puis en Tunisie si j’y arrive ». Il m’enregistre en souriant et me tend deux cartes d’embarquements : Paris Lisbonne mais aussi Lisbonne-Monastir.

Je suis partie. Je ne serai plus obligée de passer de contrôle à Lisbonne puisque j’ai déjà ma carte d’embarquement.


[1] Article 13 de la DUDH

  1. Toute personne a le droit de circuler librement et de choisir sa résidence à l’intérieur d’un État.
  2. Toute personne a le droit de quitter tout pays, y compris le sien, et de revenir dans son pays.

Justice / Textes et réformes / Déclaration universelle des droits de l’Homme de 1948

Lisbonne et Monastir le 16 juillet 2021

Le vol est tendu, les gens sont fatigués et abattus à bord. Ils sont opprimés par le masque surveillé de près par des stewards revêches. Il faut encore remplir un absurde formulaire covidien à l’arrivée avec une adresse de résidence obligatoire au Portugal alors que la plupart des voyageurs vont continuer leur périple au Sénégal, Mauritanie, Gambie ou en Amérique Latine, Lisbonne est un grand port de transit vers l’Afrique et les Amériques.

Nous sommes accueillis par des flics tout aussi désagréables dans l’ambiance morbide de la répression covidienne que nous avons tant subie en France. Non pas que les policiers contrôlent les passeports, pas du tout, puisque Paris-Lisbonne est une destination intérieure de l’UE, mais parce qu’il y a un couvre-feu à Lisbonne dès 22 heures !

Des flics patibulaires surveillent les entrées et sorties, on est emprisonnés dans l’aéroport. Pas question de passer toute la nuit dans cette prison. En temps normal je serais allée dans le centre-ville, manger au restaurant et me promener mais je ne peux pas évaluer si ce couvre-feu c’est du bluff ou s’il est réel et suivi. Je trouve alors un hôtel à proximité de l’aéroport et j’y passe la nuit. Le pass sanitaire y est déjà obligatoire, je dois présenter le QR code du test de Paris. Les affiches covidiennes sur les murs qui, en plus du masque obligatoire et du slogan débile « toussez dans le coude, faites un test PCR et maintenez la distanciation sociale », exigent de « mesurer la température plusieurs fois par jour » (sic !), me donnent envie de fuir ! D’ailleurs les Portugais paraissent tristes et abattus et portent tous le masque dehors alors qu’il fait un soleil radieux et une température estivale de 30 degrés dès le matin.

Formulaire de contrôle covidien exigé maintenant dans tous les aéroports malgré son illégalité

Le lendemain munie de ma carte d’embarquement je vais directement au contrôle de la police aux frontières, après une très longue queue qui me montre qu’après 20 ans de mondialisation et de diaspora diverses, il ne sera pas si facile à la secte covidienne d’obliger les gens à arrêter de voyager. Je sors sans encombre du territoire européen. Le Portugal n’a mis la Tunisie sur aucune liste rouge et les vitupérations de Macron contre la Tunisie ne semblent pas avoir atteint la police d’ici.

Nous survolons la belle Méditerranée puis le sol tunisien et nous atterrissons assez vite à l’aéroport de Monastir. Il fait très chaud mais tout le personnel de l’aéroport porte le masque. Je crains l’arrivée. Nous nous retrouvons dans la petite aérogare directement au contrôle de police que je connais bien, avec de petits guichets dans une salle de taille modeste. Il n’y a que des voyageurs tunisiens et quelques Européens isolés comme moi.

Tunisie vue du ciel

Mais d’abord une femme en costume d’hôpital et masque FFP2 filtre la longue file, elle est accompagnée d’un homme mûr en civil. Avec le covid on ne comprend jamais qui sont exactement les personnels effectuant les contrôles. Nos documents les plus intimes sont depuis 1 an et demi contrôlés par des employés au sol, des agents de sécurité privés, par toutes sortes de personnels aucunement habilités ni formés, ni ayant des autorisations pour ce genre de choses… Impossible de comprendre qui est cette femme et quel instance elle représente. Un labo tunisien chargé de vérifier la validité des test PCR et des certificats de vaccination ? Une infirmière de l’aéroport ? Une infirmière ou un médecin de la police aux frontières ?

Je ne comprends pas quels documents les Tunisiens donnent à cette femme. Lorsque mon tour arrive, l’homme âgé en civil me dit qu’il fallait remplir encore un « passenger locator form »,  alors que je n’ai rempli que ma fiche de séjour en Tunisie habituelle avec une adresse à Tunis. Dans mon désarroi je propose de lui donner mon test PCR, il accepte, il n’est pas du tout stressé. Je suis passée sans « feuille covid ». Il m’assure que je n’aurai plus besoin de mon test. Arrive le tour de la police. Je suis étonnée. Le policier ne me demande rien, pas même pourquoi mon adresse est à Tunis alors que j’arrive à Monastir. « Bienvenue en Tunisie » ! me salut-il. Je suis si heureuse d’être arrivée sans encombre après tant de stress et de menaces !

L’aéroport est vide, les proches des voyageurs sont contraints d’attendre dehors, covid oblige. Je sors sous l’aveuglant soleil d’Afrique et je me dirige vers la masse des grands hôtels qui longent la route de Sousse à Monastir et Mahdia. Je cherche d’abord à prendre le train vers Sousse, puis j’arrête un taxi à l’arrêt de bus et en avant vers Sousse ! Le chauffeur est souriant, mais il met le masque quand je monte dans sa voiture. J’en ai marre du masque pendant des heures, mais je le mets aussi symboliquement. Nous discutons, je lui raconte mon périple et lui me dit que la situation économique est terrible avec le covid et que les seuls touristes qui remplissent les hôtels sont les Russes, les Polonais et les Tchèques.

Ce qui se confirmera par la suite, quand je rencontrerai des familles de Russes sur les plages et dans la médina de Sousse.

Sousse du 16 au 22 juillet 2021

Statue de Habib Bourguiba vue de mon café préréfé. Place du 9 avril 1938, centre ville de Sousse

Je passe d’abord deux jours à l’hôtel Claridge située sur la place centrale, au carrefour de la Médina, de la ville nouvelle et du boulevard Bourguiba menant à la plage. Je suis seule dans le bâtiment des années 30 au charme désuet que je connais depuis 2018. A l’époque c’était le seul endroit où j’avais trouvé une chambre à Sousse, tous les hôtels du centre-ville étant occupés tout comme les locations privées par des milliers de touristes algériens habitués des vacances à Sousse.

Place Ferhat Hached centre de Sousse

Aujourd’hui, je suis seule dans tout l’hôtel et le prix a pu être négocié à la baisse grâce l’aide d’un des restaurateurs du coin avec lequel je sympathise. Je passerai ensuite  4 jours chez mon amie C. qui réside dans la banlieue sud à la limite de Hammam Sousse. La ville est vide de touristes algériens toujours empêchés de sortir de leur pays par leur propre gouvernement. Il n’y non plus aucun touriste occidental ! C’est une impression irréelle d’être la seule Européenne sur la promenade de Sousse le long de la plage, d’habitude prise d’assaut en été par des dizaines de milliers d’estivants, Occidentaux, Européens de l’Est, Tunisiens, Algériens. Certes, nous sommes le week-end la veille de l’Aïd, mais j’ai déjà été deux fois en Tunisie pour l’Aïd et ce vide est inhabituel.

vue de ma chambre de l’hotel Claridge

Je profite abondamment des cafés du centre-ville ou je bois les délicieuses citronnades et le « café direct» qui est mon café habituel en Tunisie, après avoir été sevrée tant de mois de ce plaisir en France et sachant que j’en serai privée bientôt à nouveau avec le pass sanitaire. La ville de Sousse est vide de touristes, mais les hommes sont dans les cafés et les femmes font les courses de l’Aid dans les boutiques et dans la médina. Je remarque les Tunisiens de la diaspora et aussi des familles de Russes qui déambulent dans la ville un peu surpris par le spectacle d’une vie au ralenti. Fait important: les Russes sont les seuls à sourire. Je le vois car aucun Russe ne porte de masque alors que les Tunisiens sont nombreux à le porter même sans obligation.

Mon restaurant préféré El Firdaws, derrière le le théatre municipal de Sousse. Vue de ma fenêtre de l’hotel Claridge

Il est vrai que tous mes interlocuteurs tunisiens sont très soucieux de la situation covidienne et surtout de la crise économique. Une manifestation est prévue pour le 25 juillet après l’Aïd. Sousse est une ville riche, la capitale économique du pays avec de nombreuses usines de sous-traitances, le tourisme de masse, les centres d’appel, les cliniques privées… Si même Sousse proteste, c’est que la situation est grave et le vide de la ville ne peut que me confirmer qu’on ne peut continuer ainsi. Mes interlocuteurs sont très hostiles au gouvernement nadhaoui, ils l’accusent aussi de vendre le pays au Qatar comme en 2012-2013. Je me renseigne sur l’accord léonin que le gouvernement Mechichi a signé le 1 juillet avec le Qatar. Cet accord non approuvé par le président de la République donnerait au Qatar le contrôle de l’enseignement, de la formation professionnelle, de l’agriculture de la Tunisie d’une façon extra territoriale. La Tunisie deviendrait ainsi une colonie du Qatar. Le covid sert à masquer la main-mise politique du Qatar sur le pays[1].

La dictature covidienne est menée par le gouvernement nahdaoui tambour battant : le couvre-feu est à 20 heures, les cafés doivent fermer à 16 heures et les restaurants à 20 heures aussi. J’habite dans le centre-ville juste à côté de la police qui a l’air d’avoir repris ses mauvaises habitudes dictatoriales du temps de Ben Ali : elle suit les gens et les chasse des plages vers 18 heures, ce qui fait tôt en Méditerranée, pour beaucoup de gens c’est l’heure à laquelle en été on sort seulement de la maison !

La M(è)re Méditerranée à Sousse

Mais je profite de la plage le jour même de mon arrivée et je peux manger dans l’excellent petit restaurant dans la ruelle derrière mon hôtel. Malgré les interdictions le restaurateur a installé quelques tables cachées derrière le bâtiment du théâtre fermé. Autre accent covidien : les tasses et les verres sont interdits, l’obligation des verres jetables rapporte beaucoup aux fabricants. Comme les masques, ce sera une calamité pour l’environnement, mais nulle part les gouvernements covidiens dans leur folie puritaine ne se soucient de l’environnement. Cela dit, Sousse me parait plus propre, mieux gérée qu’en 2018 et Tunis sera de même beaucoup plus nettoyée que Paris aujourd’hui !

Les touristes russes à Sousse

De toute façon, après la violence vécue un an en France du couvre-feu à 18 heures, le couvre-feu tunisien à 20 heures me parait très supportable, d’autant plus que dans les beaux quartiers du sud de la ville il ne sera pas du tout respecté par la population. La nuit de l’Aïd sera ainsi remplie de cris, de musique et de klaxons.


[1] Ce qu’il y a à savoir sur l’accord de création du siège du Fonds de développement qatari (businessnews.com.tn)

Le vrai Covid en Tunisie

Je ne veux pas dire que j’étais insensible au climat apocalyptique propagé par les médias du monde entier, y compris par la télévision tunisienne, à propos de la Tunisie. C’est difficile de garder la tête froide quand tous les jours la télévision vous annonce un décompte de milliers de morts par ci et par là, avec des « live » d’hôpitaux soit disant débordés. Et ce même si en un an et demi nous avons eu maintes fois la preuve que nombreuses sont les mises en scène mensongères dûment payées par le régime international covidien : je n’ai qu’à me rappeler de mon propre film sur les urgences vides de la Salpêtrière le 20 octobre 2020! Ce film, vu 14 000 fois sur Facebook, a forcé Martin Hirsh à faire une réponse officielle le lendemain alors que les cadres de l’hôpital cherchaient sur mon profil Facebook quel était l’employé qui m’a accueillie aux urgences ce jour-là, pour le punir de m’avoir dit la vérité[1]

https://www.facebook.com/monika.karbowska.31/videos/3574998462566847

Ou le bien nommé « Suweren », ce militant polonais qui tout l’hiver filmait en direct les services covid complètement vides des hôpitaux polonais, à visage découvert car « nous sommes le souverain, nous vous payons donc nous avons le droit de savoir », clamait-il publiquement avant d’être emprisonné par le régime.

https://www.facebook.com/monika.karbowska.31/posts/3574998369233523

En Tunisie beaucoup d’informations circulent par Facebook ou par le bouche à oreille entre personnes du même milieu politique et professionnel ou du voisinage. Et ces nouvelles étaient le 17-18 juillet alarmantes : des amis militants de gauche et des artistes m’ont affirmé avoir été ou être malades, des informations sur la morts d’enfants et de jeunes circulaient alors.

dialogue avec la cadre anonyme de la Salpêtrière qui est chargé de pister l’employé qui m’a renseignée et qui refuse de dire les vrais chiffres des hospitalisations covid
Ma réponse: publiez les VRAIS chiffres du covid!!!

Bien sûr, je savais que le système de santé de la Tunisie était sous-investi depuis les destructions néolibérales du régimes Ben Ali. C’est bien pour cette raison que les Tunisiens se sont durablement révoltés en 2011-2013 et ont appelé à la reconstruction de services publics et de l’Etat. Je savais aussi que des maladies chroniques n’étaient ni détectées ni soignées car de nombreuses personnes, jeunes et travailleurs de l’informel dans le tourisme et l’agriculture, n’ont aucune sécurité sociale, les patrons néolibéraux les font tout simplement travailler sans contrat. Moi-même lorsque je devais travailler en Tunisie en 2014 j’ai dû décliner ce genre de proposition de travail au noir dans les grands hôtels (contrats suisses par exemple pour les guides touristiques étrangers : si tu tombes malades, tu n’as pas de CNSS tunisienne tu dois aller… en Suisse !)

https://www.facebook.com/kamil.lewandowski.355/videos/3954172587936293

Film du « Souverain » polonais qui a filmé les urgences covid vides en Pologne. Le film a été vu 60 000 fois avant d’être supprimé par Youtube

J’avais vu l’état de délabrement des urgences à l’hôpital Charles Nicolle à Tunis quand j’y avais été accueillie en avril 2013 après l’agression et le vol de mon ordinateur dont j’ai été victime dans le cadre de mes activités politiques de soutien aux luttes des syndicalistes de Latelec. Mes amis politiques m’ont alerté en 2018 sur la pénurie d’équipements médicaux dans les hôpitaux publics du pays, de médicaments contre le cancer, contre le diabète, pour les dialyses. Nul doute que tous ces malades chroniques fragilisés ne peuvent que succomber à cette grippe soudaine qui bizarrement sévit en Méditerranée en plein juillet, à 40 degrés à l’ombre, et ce un an et demi après la déclaration officielle de la « pandémie ».

De plus, je sais très bien pour l’avoir vécu que nombreux sont ceux qui ne disposent pas de nourriture suffisante de qualité car ils ont tout simplement des salaires trop bas pour acheter des produits sains assurant une bonne immunité. Tout cela fait qu’il est évident que des Tunisiens, y compris de milieux politiques ou artistiques, peuvent être vulnérables face à une maladie.

Azythromicine tunisienne

Je me suis donc entourée de tous les antidotes que nous connaissons, vitamines D et C, zinc, artemisia et protocole du professeur Raoult. Le professeur Raoult est connu et respecté ici même si l’hydroxychloroquine n’est pas facilement accessible. Mais j’ai été heureuse d’apprendre que l’azythromicine est en vente libre en Tunisie et que c’est ainsi que de nombreux Tunisiens sont sauvés même lorsque l’hôpital et les médecins sont loin. Sage décision de la part des autorités tunisiennes, alors qu’en France nous sommes toujours seuls face à la maladie, trop nombreux sont les médecins qui continuent à prescrire des tests PCR et du doliprane ! Ici de plus en plus de personnes redécouvrent la riche pharmacopée naturelle locale et c’est très bien ainsi. La Tunisie survivra, même à la pire attaque de l’odieux système nazi mondialiste !

L’azythromicine est fabriquée par une enteprise nationale à Béja

Dès le 18 juillet j’ai pu accéder aux informations cruciales sur l’état de la maladie en passant quelques jours chez mon amie, militante de gauche et salariée à l’hôpital Ferhat Hached de Sousse, l’un des plus grands et le mieux doté du pays. Il est flagrant que mon amie m’a directement confirmé que l’agent pathogène est une guerre bactériologique contre nous, et elle ne fut pas la seule au cours de mon séjour à me le dire. Je dédie ses mots à tous ceux qui à gauche en Europe de l’Ouest croient encore à la mythologie de la zoonose naturelle du pangolin !

Avenue du 14 janvier 2011, banlieue sud de Sousse, limite de Hammam Sousse

Elle m’a surtout rappelé que « Mouammar Kaddafi avait annoncé, qu’ils fabriqueront des virus pour nous affaiblir et nous anéantir »…Exact, il avait bien dit cela juste avant que nos bombes européennes ne le tuent… Surtout, en étudiant les documents du Global Health Security Initiative, j’ai compris que l’attaque bactériologique était préparé depuis 20 ans comme une arme contre les peuples avec la mise sur orbite de l’OMS corrompue comme embryon du gouvernement mondial[2].

villas de la banlieue sud de Sousse

Nous regardions avec mon amie 4 jours durant, du 18 au 21 juillet, les informations sur les dons internationaux affluant en Tunisie, dons de bouteilles d’oxygène et d’appareils à oxygénation, du Maroc, d’Espagne, du Qatar, des Etats Unis… Mon amie s’énervait quand les journalistes présentaient son hôpital comme étant en pénurie de simples bouteilles d’oxygène : « C’est totalement faux ! Ces bouteilles étaient là ! Si elles ont disparu c’est à cause de la corruption dans l’hôpital ! Les chefs de service les donnent ou les vendent à leurs riches amis ! Chaque riche veut avoir sa bouteille à oxygène chez lui au cas ou pour ne pas aller à l’hôpital ! C’est du détournement, du vol de bien public » ! disait-elle.

« Et même si c’était vrai, moi j’aurais fait une enquête tout de suite sur ce que font le directeur de l’hôpital, les chefs de services, les surveillants des services ! Cela fait deux ans que le covid dure et ils n’ont pas prévu d’avoir un stock de bouteilles en 2 ans ?! S’ils sont si incompétents qu’ils s’en aillent ! Le président devrait être impitoyable avec des gens comme ça » ! – Fortes paroles de mon amie… Je savais aussi que de nombreux Tunisiens de la diaspora avaient acheté et acheminé ce matériel dans leur pays. Il est vrai qu’une traçabilité et une transparence pour ces dons aurait été bien utile. Cela rappelait les hôpitaux bien dotés mais vides de covid en Pologne, en Allemagne, même en France de décembre 2020 à juillet 2021… alors que les gouvernements nous privaient de liberté durablement pour soit-disant sauver les hôpitaux !

Mais je fus encore plus surprise quand mon amie m’annonça qu’elle avait vu les preuves en tant que des chefs de service avaient touché directement de l’argent de l’OMS (plusieurs milliers d’Euros) pour créer des «service-covid » dans les unités qui n’était pas des services de maladies infectieuses. Les malades covid étaient donc répartis dans les différents services de l’hôpital et non pas au sein d’un seul service car chaque service souhaiter toucher la manne de l’OMS.

Encore plus étrange était le fait que les secrétaires médicales n’avaient pas le droit d’enregistrer les dossiers des malades covid : ceux-ci étaient directement gérés par une filière spéciale probablement administrée directement comme une « filière OMS ». Même les infirmières qui venaient s’occuper des malades covid provenaient des autres services et elles ne respectaient pas toujours leurs propres règles sanitaires : par exemple l’une d’elle laissait les familles rendre visite à des malades du covid, comme si elle savait que cette maladie n’est pas aussi contagieuse que la propagande le dit.

Un peu plus tard j’ai pu recueillir à l’hôpital le témoignage d’une collègue de cette infirmière qui m’a fait part de l’agressivité de celle-ci lorsque des personnes se sont étonnées de voir les entrés et sorties des familles du service « covid ». Le pouvoir de l’infirmière de la « filière covid » était si grand, que sa collègue du service normal a du partir en arrêt maladie et a été vilipendée par ses propres chefs de services! Elle a du même porter l’affaire devant les tribunaux pour sauver son emploi.

Ces témoignages montre un pouvoir exorbitant de l’OMS à l’intérieur même des structures d’un Etat souverain. Mais d’où vient ce pouvoir?

L’OMS se pose en gouvernement mondial depuis sa création en 1946 par le militaire et psychiatre canadien Brock Chisholm. Nous venons justement de comprendre et de décortiquer juridiquement sa « Constitution » (l’OMS a une « Constitution » comme si elle était un Etat et pas de statuts comme n’importe quelle organisation!) .

Extrait page 28 de la Circulaire Informative de Wikijustice

Nous cherchons toujours la trace d’un accord passé entre l’OMS et l’ONU, et d’une résolution de l’Assemblée Générale de l’ONU qui approuverait le mandat de l’OMS comme organisation spécialisée de l’ONU. Si cet accord et cette résolution n’existent pas, alors l’OMS est une structure de nature juridique inconnue illégale car elle n’a jamais souscrit au respect de la Charte des Nations Unies.

Circulaire Informative à l’attention des fonctionnaires, des chefs d’entreprises et d’associations et des citoyens – WordPress (wikijustice-contre-la-dictature-sanitaire.com)

(voir page 28 à 57 de la Circulaire Informative de Wikijustice. Nous y analysons les documents juridiques fondateurs de l’OMS)

Je me remémore aussi le fameux discours de l’ouverture du laboratoire de Wuhan ou Bertrand Cazeneuve, bon client du Global Health Security Initiative, annonce le rôle de l’OMS comme « gouvernement sanitaire mondial » ce qui est contraire à la Charte des Nations Unies dans laquelle la souveraineté des peuples et leur droit de disposer d’eux même ont la primauté sur tout pouvoir [3].

23.02.2017_discours_de_m._bernard_cazeneuve_premier_ministre_-_ceremonie_daccreditation_du_laboratoire_de_haute_securite_biologique_p4.pdf (gouvernement.fr)

Peut être que l’OMS dirige aussi déjà des secteurs d’ hôpitaux français ? Cela expliquerait pourquoi l’hôpital de Bry sur Marne ou j’ai été soignée en mars et avril 2020 ne m’a jamais rendu mon dossier médical alors que la Loi l’y oblige. Mon dossier médical est-il déjà dans les mains de l’OMS ?

Hopital Ferhat Hached à Sousse. Entrée principale le 19 juillet 2021

Le lundi 19 juillet j’accompagne mon amie à son travail à l’hôpital Ferhat Hached. C’est un immense complexe bien construit, composé de pavillons anciens et modernes, jolis et fonctionnels parmi des allées arborées ou stationnent les voitures du personnel.

Pavillon de l’hôpital

Les gens portent tous le masque dans l’enceinte de l’hôpital, malgré la chaleur, mais personne n’est stressé ou paniqué. Tout fonctionne, l’hôpital n’est pas débordé, en rupture ou en incapacité de s’occuper des malades, comme la propagande française le serine tout le temps. Bien sûr, il y a plus de familles angoissées qui attendent à la porte de certains services : par exemple, je les vois attendre devant certains pavillons.

Allées de l’hôpital

J’observe pendant 1 heure l’entrée des urgences. Je ne peux naturellement pas filmer pendant tout ce temps, mais j’observe que c’est à peu près le rythme auquel arrive une ambulance. Toutes les ambulances ne sont pas pleines de malades covid, puisqu’il n’y a pas d’urgences covid séparées, pas plus qu’il n’y en a dans les hôpitaux parisiens depuis 1 an. Je rentre à l’intérieur du service et je suis accueillie par une infirmière devant la deuxième porte. Je m’enquiers de la disponibilité des urgences, si je suis malade en tant que touriste, est ce que j’y serai soigné ? Je ne vois pas le visage de la femme sous son masque mais elle est très aimable et me tranquilise : « pas d’inquiètude, vous pouvez venir, nous soignons tout le monde ».

Entrée de urgences

Alors que les médias du régime mondialiste propagent le tableau d’une hécatombe de morts et d’une panique générale afin que Macron puisse punir la présidence tunisienne pour son indépendance et son refus d’appliquer le passe sanitaire au citoyens tunisiens, la Tunisie se bat et gagne la bataille sur l’agent pathogène que de nombreux Tunisiens considèrent comme répandu sciemment par des criminels.

Je suis à la fois choquée ce qui se passe et rassurée par la résilience du peuple tunisien. Qu’il soit un exemple pour nous, Européens de l’Ouest !

Petit film de l’entrée des urgences de l’hôpital à Sousse. Le calme prévaut. Pas de panique ni de débordements en vue…

Mon amie attend beaucoup de la manifestation du 25 juillet. Elle craint aussi la main-mise du Qatar sur son pays et se rappelle des événements de 2012 et 2013 quand les milices salafistes payées par les fondations qataries ont embrigadé les jeunes hommes perdus et les ont transféré chez Daesh. Des femmes pauvres ont été payées par ces fondations pour porter ostensiblement le niqab dans la rue et l’ont enlevés dès que le Qatar a cessé de les financer après les accords du « dialogue national » en 2014. Nous nous rappelons des appels des prêcheurs de haine à exciser les filles, les pogroms d’artistes et de militants communistes… et du meurtre de Chokri Belaid, dont les commanditaires n’ont pas été punis et l’exécutant est mort avant d’avoir pu parler.

Je suis tout à fait d’accord avec mon amie.

Aujourd’hui elle me dit être personnellement très fière et solidaire du Président Kaeis Saied qui a pris les choses en main et a respecté les manifestations du 25juillet 2021 pour arrêter cette mascarade et les malfaiteurs qui volent la Tunisie.

Quartier des Italiens à Sousse
Quartier de la gare à Sousse

[1]

https://www.facebook.com/monika.karbowska.31/videos/3574998462566847

[2] Comment en 20 ans la « pandémie grippale » covid a été préparée comme une guerre bioterroriste – WordPress (wikijustice-contre-la-dictature-sanitaire.com)

[3] https://www.gouvernement.fr/sites/default/files/document/document/2017/02/23.02.2017_discours_de_m._bernard_cazeneuve_premier_ministre_-_ceremonie_daccreditation_du_laboratoire_de_haute_securite_biologique_p4.pdf

Les bancs Davioud à Sousse

La mer à Hammam Sousse

La plage du sud de Sousse est pleine de touristes russes qui remplissent les grands hôtels, détendus et souriants. Nombreux aussi sont les Tunisiens, avec famille et amis, à faire la pêche, picniquer, s’amuser. Je me détends et petit à petit la tristesse d’avoir vécu un enfermement, une angoisse, une dictature implacable en France me quitte doucement.

J’en profite aussi pour boire un bon direct, une citronnade, pour manger une glace dans les quelques cafés toujours ouverts du quartier, ou des jeunes filles pimpantes conversent avec des beaux gars bien habillés, ou tout le monde sourit gentiment sans porter de masque. C’est tellement reposant de voir de jolis visages et une vie normale !

nos bancs Davioud Boulevard du 14 janvier à Sousse

En allant à la plage, sur le boulevard du 14 janvier 2011 qui longe la mer j’aperçois un jour un spectacle qui me cloue de surprise : je vois nos bancs Davioud parisiens plantés là dans la terre de Sousse ! Je les examine, j’en fais le tour plusieurs fois : pas de doute, ce sont bien les bancs Davioud en fonte et bois portant l’emblème de la ville de Paris « fluctuat nec mergitur » dont la vente aux enchères par la mairie de Hidalgo venait d’être dénoncée par l’association Fédération Union Parisienne pour la Sauvegarde de Paris[1] issue du collectif « Saccage Paris ».

Trois bancs ornent une petite place sous les palmiers et pas moins de 15 bancs sont alignés le long du boulevard du 14 janvier. Le banc que le Collectif avait acheté aux enchères pour protester contre la destruction de notre patrimoine parisien par la mairie avait été vendu 4000 Euros. 4000 Euros fois 15, cela fait cher le cadeau de Madame Hidalgo à la municipalité de Sousse ! Et surtout nous, citoyens français, n’avons aucunement donné notre autorisation à cette vente ou ce don effectué à notre insu alors que le régime macroniste nous emprisonnait dans nos maisons sous 3 confinement et 1 an de couvre-feu !

Une bonne partie du patrimoine parisien, bancs, kiosque, colonnes Morris, fontaines Wallace ont ainsi disparu à faveur de la nuit , ce que les citoyens parisiens ont dénoncé avec force sur le groupe facebook « Parisiens en colère Sauvons Paris » et lors de la manifestation du 6 juillet  devant l’hôtel de ville[2]. Je suis certaine que les habitants de Sousse ne savent pas que nous n’avons pas été d’accord avec cette vente ou don, et pensent certainement que nous voulions nous en débarrasser comme d’une vieillerie, ce qui n’est pas le cas !

J’ai été dans cet endroit en 2018 et les bancs n’y étaient pas, et mon amie qui habite à proximité est formelle : ils sont apparus tout récemment. Il faut protester auprès de la mairie et dénoncer cela !

Pour l’heure, les habitants de Sousse jouissent de ce mobilier urbain beau et confortable : les bancs sont occupés par des groupes d’hommes et par des familles mangeant des glaces dès que le soleil brûlant s’efface pour céder la place à l’agréable fraicheur du soir.

Les habitants de Sousse jouissent des bancs Davioud que Anne Hidalgo a jeté à la poubelle…

Je me remémore avec rage que la mairie de Paris pendant 1 an m’a forcé à m’asseoir par terre comme un chien, ayant fermé les cafés et détruit les bancs. Je ne pardonnerai jamais aux covidiens cette humiliation indigne!

Emplacement exact des bancs Davioud parisiens à Sousse: en face de la Casa Del Gelato, une excellente glacerie, à l’angle du Boulevard du 14 janvier et de la rue Rayahin

[1] UNION PARISIENNE | HelloAsso

[2] Manifestation contre le saccage de Paris à l’Hôtel de Ville – Sortiraparis.com

www.sortiraparis.com/actualites/a-paris/articles/253907-manifestation-contre-le-saccage-de-paris-a-l-hotel-de-ville

Le «vaccin », le masque et les flics covidiens en Tunisie

Après l’Aïd je dois gagner Tunis. Nous ne savons pas si les propriétaires de louages suivent les interdictions de voyager entre les gouvernorats imposées par le gouvernement Mechichi jusqu’au 25 juillet. Nous nous doutons que les Tunisiens ne vont pas rester cloîtrés dans leur famille après la fête, qu’il faut bien partir travailler ou aller en vacances. Ils ont déjà profité de Facebook pour organiser du co-voiturage, ce que les Européens dépendants d’entreprises comme Bla Bla car n’ont toujours pas compris. Mon voyage est réglé en quelques heures sur les groupes de co-voiturage. Le conducteur vient me chercher directement chez mon amie et je vais le payer en liquide. S’il y a des contrôles je pourrai toujours me prévaloir de mon invitation à une réunion associative à laquelle je suis conviée à Tunis.

Arrivéee Avenue Bourguiba à Tunis le 22 juillet au soir

Nous volons littéralement sur une autoroute vide dans la voiture climatisée et confortable de mon co-voitureur. Visiblement les Tunisiens ont encore peur du gouvernement, d’habitude après l’Aïd et en plein été cette autoroute devrait être blindée. Mais un qui pro quo amusant dissipe mon inquiétude. Dans notre conversation sur le covid (évidemment on ne peut esquiver le sujet) le conducteur me demande de but en blanc… « êtes vous vaccinée » ? »

Avenue Bourguiba sous dictature covidienne

C’est une question intime d’habitude posée par les covidiens convaincus. J’ai peur que l’homme ne me chasse de sa voiture, s’il est un covidien. Que ferait-je alors seule sur l’autoroute? Je réponds donc sans hésiter « oui » ! Et c’est alors que l’homme me dit « Moi non ! Jamais ! Je ne fais pas confiance à leur substance » ! J’en étais pour mes frais, j’aurais mieux fait d’être honnête ! Et voilà que l’homme me dit être policier et me montre sa carte suspendue à son tableau de bord ! Il me raconte que bien que travaillant dans un grand lieu public, il a bien plus peur de l’injection occidentale que du covid. Il sait de quoi il parle, étant dans le système. Je suis rassurée d’entendre des critiques des injections car de nombreux Tunisiens, même de gauche, croient encore aux vaccins et ne sont pas au courant de la dangerosité des produits injectés en nous en Europe.

Avenue Bourguiba sous covid

Il est naturel qu’ils aient foi en le progrès, moi aussi j’avais toujours soutenu la vaccination contre la tuberculose, le tétanos, la variole ou la fièvre jaune… Je me suis fait ainsi avoir par l’Institut Pasteur qui en 2015 m’avait proposé les vaccins contre l’hépatite A et B quand je partais au Mali. Je les ai fait car je ne savais pas que l’Institut Pasteur était une entreprise privée dont le seul but est le profit et non pas un institut de recherche public !

De la part des membres de la classe moyenne il y a dans cette attitude pro-vaccin une part de snobisme, comme pour le masque : pour les riches et les aspirants riches chaque gadget occidental est vu comme quelque chose de positif, de « in », à la mode. Je ne suis pas étonnée de voir bien plus de masque à la Marsa à Tunis, quartier riche, y compris dans les salons de thé luxueux et dans les 4×4 rutilants, que dans les quartiers populaires ou la vie est difficile et on n’a rien à perdre à respirer librement…

 De même le masque est sévèrement imposé dans les pharmacies et dans les supermarchés français Monoprix, Champion et Magasin Général, mais dans les marchés et les échoppes des quartiers populaires ou de la médina, chacun fait comme il sent, selon sa peur ou sa confiance en la vie. Personne ne fait aucune remarque.

Le masque est d’ailleurs appelé officiellement « la bavette » en français de Tunisie et je ne lasse pas d’en rire ! La chose dans laquelle on bave !

D’ailleurs le conservatisme du covid se voit encore bien mieux dans un pays du Maghreb que dans les pays occidentaux : ce sont les femmes qui couvrent leur visage plus que les hommes, les femmes qui restent cloîtrés avec les enfants dans les confinements, alors que les hommes sont les seuls à braver la police en se promenant le soir dehors et fréquentant cafés et kiosques clandestins.

Les substances Pfizer, Moderna et Astra Zeneca sont donc promues ici par la classe moyenne et supérieure comme un accès à une modernité occidentale. Nous ne pouvons que nous douter que Big Pharma a pu glisser sa corruption dans certains milieux politiques et économiques. Et malgré toute leur volonté les militants de gauche n’ont pas pu faire accéder leur pays aux vaccins russes, chinois ou cubains.

Je suis d’autant plus réconfortée par la salutaire méfiance de ce policier face aux substances à ARN messager.

Avenue de la Liberté à Tunis, à l’entrée du Passage

Je ne mets jamais ma « bavette » dans la rue à Tunis, même après qu’on m’ait assurée que comme en France elle est obligatoire partout dehors. Mais c’est au-dessus de mes forces de me plier cette connerie inhumaine, ici comme en France. Par contre, en arrivant à la gare Tunis Marine et en me dirigeant vers l’avenue Bourguiba, je fuis instinctivement les flics installés sous le viaduc. Comme à Paris pendant 1 an.

Avenue de Paris à Tunis

Il est 18 heures lorsque je débarque et Tunis est étrangement déserte. Ville morte comme Paris l’a été toute l’année de la covido-dictature. Je suis déroutée en marchant le long des cafés et des boutiques fermées à double tour. L’avenue Bourguiba est lourdement militarisée et cela rappelle l’année 2011. A chaque croisement de rue des flics, des militaires en armes. Le ministère de l’Intérieur, ce bâtiment lugubre ou tant que militants furent martyrisés avant 2011, est barricadé derrière une triple rangée de barrières. Le covid c’est le retour de la dictature, oui.

Arrivée sur la place du 14 janvier 2011 à Tunis sous covid. Derrière l’horloge de feu Ben Ali, le lugubre ministère de l’Intérieur, siège des polices haïes avant 2011

Je ne m’attarde pas, je n’ai pas envie de faire de mauvaises rencontres avec des flics même si pour le moment personne ne me dit rien et j’ai un peu de temps avant le couvre-feu. Mon ami N. vient me chercher alors que je l’attends assise sur une chaise d’une terrasse fermée en face de la librairie Al Kittab, le Livre.

Je suis si heureuse de le revoir. Je pensais l’année dernière, quand j’étais si malade, que je mourrai et que je ne le reverrai plus jamais.

A suivre

Catégories
Analyses géopolitiques Lutte pour la Liberté en France

Circulaire Informative à l’attention des fonctionnaires, des chefs d’entreprises et d’associations et des citoyens

Circulaire Informative à l’attention des directions et des personnels de l’Éducation nationale, des directions des institutions et des personnels de la Fonction Publique, des directions et personnels des entreprises d’État, du patronat et des personnels du secteur privé et des
Citoyens – par Wikijustice Julian Assange, Paris le 3 novembre 2021

Madame, Monsieur, 

WikiJustice Julian Assange est une association française de défense des Droits de l’Homme, Loi 1901, créée en septembre 2019, déclarée en Préfecture de Paris sous le N°W751254170.

Dans la Circulaire Informative ci-jointe, l’association WJJA démontre juridiquement, textes de lois à l’appui, que toutes les mesures prises par le « Gouvernement d’Emmanuel Macron », dans le cadre de « l’Opération Covid » sont illégales et constituent un Coup d’Etat. Elle démontre, également, juridiquement, que le « gouvernement Macron » est une force d’occupation hostile, un Para-Etat ou Parakratos en grec, dénommé « Conseil des Ministres Franco-Allemand » ou (et) « Conseil franco-allemand de défense et de sécurité» qui mène une guerre subversive aux citoyens français, d’ordre terroriste. Elle démontre, juridiquement que le Parakratos « Macron-Merkel » applique les directives d’une entité de forme juridique inconnue, donc illégale, appelée OMS.

« Un coup d’État est la prise de pouvoir dans un État par une minorité grâce à des moyens non constitutionnels, imposée par surprise en utilisant la force. Les auteurs d’un coup d’État, ou putschistes, s’appuient en général sur tout ou partie de l’armée, bénéficient du soutien d’au moins une partie de la classe politique et de la société civile. »

Le gouvernement Macron a trahi le peuple Français en le privant de son indépendance nationale, en le dépossédant de sa souveraineté, en portant atteinte à l’intégrité de son territoire et de ses institutions en déléguant la gouvernance de la France à une entité de forme juridique inconnue, non souveraine, dénommée « Conseil des Ministres Franco-Allemand » ou (et) « Conseil franco-allemand de défense et de sécurité» après la signature du traité d’Aix la Chapelle le 22 Janvier 2019.

« Le président de la République est garant de l’Indépendance Nationale, de l’Intégrité du Territoire et du Respect des traités » (l’article 5 de la Constitution du 4 Octobre 1958).

Le traité d’Aix la Chapelle officialise illégalement l’appropriation des institutions des pays souverains de France et d’Allemagne par une (ou des) force d’occupation hostile aux intérêts souverains des deux pays et à la sécurité de leurs habitants.

Depuis la signature du traité d’Aix la Chapelle, le 22 Janvier 2019, toutes les élections françaises et allemandes sont illégales puisqu’elles sont organisées par une force d’occupation hostile et dictatoriale. Aucun des citoyens, élu au cours de ces suffrages, n’est légitime à son poste. Aucune mesure prise ou fictivement votée, puisque votée en violation de la Constitution, n’est légale et ne peut avoir valeur de loi.

L’Association WJJA démontre, juridiquement, que les « mesures Covid », imposées par le Para-Etat ou Parakratos Macron-Merkel, violent la Constitution française du 4 Octobre 1958, la Déclaration Universelle des Droits de l’Homme, la Charte des Nations Unies, Le Code de la Santé Publique, Le Code Civil Français, Le Code Pénal Français, le Statut de Rome, les Conventions de Genève, la Convention de Vienne, le Code de Nuremberg, Le Pacte Relatif aux Droits Civils et Politiques.

L’association de Défense des Droits de l’Homme WJJA invite donc chaque citoyen à se saisir de cette Circulaire Informative qui établit les droits, les devoirs et les responsabilités pénales de chacun dans le cadre de « l’Opération Covid » : « Nul n’est responsable pénalement que de son propre fait. » (De la responsabilité pénale. Art. 121-1 – https://www.legifrance.gouv.fr/codes/section_lc/LEGITEXT000006070719/LEGISCTA000006136037/.

Le Code de la Sécurité Publique, et notamment le Code de Déontologie de la police et de la gendarmerie, le Code de Déontologie de la Sécurité Privée (dont celui des transports) qui ne doit pas être confondu avec celui de la police et de la gendarmerie, prescrivent (cf. Circulaire):

Le policier ou le gendarme est au service de la population. (R 434-14) « (…) tout agent de la police nationale ou de la gendarmerie nationale déclare solennellement servir avec dignité et loyauté la République, ses principes de liberté, d’égalité et de fraternité et sa Constitution par une prestation de serment. » (L 434-1 A) .

« Dans le cadre de leurs fonctions, les acteurs de la sécurité privée respectent strictement la Déclaration des droits de l’homme et du citoyen, la Constitution et les principes constitutionnels, l’ensemble des lois et règlements en vigueur (…) » (Art. R 631 – 4) »

Les acteurs de la sécurité privée n’ont ni le droit de contrôler, ni le droit de fouiller, ni le droit d’imposer quoi que ce soit à un citoyen car ils ne sont pas dépositaires de la loi.

Toute violation de ces articles de loi est un crime contre la Nation.

En ce qui concerne les médecins, le Code de la Santé publique prescrit que le Conseil de l’Ordre des Médecins n’a ni le pouvoir ni le droit d’interdire l’exercice de la médecine à un médecin diplômé puisqu’il n’est qu’un organisme de certification professionnelle (page 125-128 de la Circulaire).

L’inscription sur le tableau de l’ordre (Code de la santé Publique – Article L394) est validée par une enquête déterminant si un médecin est en état psychique et physiologique d’exercer son art et par une investigation s’assurant de sa moralité et de son respect des lois inhérentes à sa profession. C’est d’ailleurs le médecin qui demande à être retiré du tableau de l’ordre.

« La décision d’inscription ne peut être retirée que si elle est illégale et dans un délai de quatre mois. Passé ce délai, la décision ne peut être retirée que sur demande explicite de son bénéficiaire. (L4112-3 du Code de la Santé Publique»

Au regard des textes de loi, aucun médecin, titulaire d’un diplôme de médecine, ne peut être retiré du tableau de l’ordre sauf pour faute professionnelle ou violation du Code de la Santé Publique. En conséquence, aucun médecin ne peut être privé de son droit d’exercer s’il applique le code de déontologie de sa profession. » (Devoirs généraux des médecins – Articles R4127-1 à R4127-31).

En ce qui concerne les citoyens, le code de Nuremberg, la Déclaration universelle sur la Bioéthique de 2005, le code de la santé publique français, le Pacte Relatif aux Droits civils et politiques prescrivent « qu’aucun acte médical ni aucun traitement ne peut être pratiqué sans le consentement libre et éclairé de la personne et ce consentement peut être retiré à tout moment.» – Article L1111-4 du Code de la Santé Publique (https://www.legifrance.gouv.fr/codes/id/LEGIARTI000041721051/2020-10-01)

Obligation du port du masque (Torture et crime de discrimination), Pass Sanitaire (crime de discrimination), Expérimentation médicale (Atteinte à la vie), sont des crimes contre l’Humanité, relevant de l’article 212-1 du Code pénal Français et de l’article 7 du Statut de Rome

« Nul ne sera soumis à la torture ni à des peines ou traitements cruels, inhumains ou dégradants. En particulier, il est interdit de soumettre une personne sans son libre consentement à une expérience médicale ou scientifique. » (Pacte relatif aux droits civils et politiques – https://www.ohchr.org/fr/professionalinterest/pages/ccpr.aspx)

Le Para-Etat, ou Parakratos, Macron-Merkel dénommé « Conseil des Ministres Franco-Allemand » ou (et) « Conseil franco-allemand de défense et de sécurité» est une force d’occupation hostile qui  mène une guerre subversive, telle que définie par le Ministère des Armées français, contre les populations civiles, en appliquant les directives COVID de ce qui s’apparente à une entité de tutelle illégale, appelée OMS, entité de nature juridique inconnue qui n’est ni un « organe subsidiaire » ni une « institution spécialisée » de l’ONU. L’OMS n’a aucune existence légale. Toutes ses actions sont « Hors la loi ».

Instruction provisoire sur l’utilisation des armes psychologiques – Ministère de la défense nationale et des forces armées – Personnel des forces armées – 5ème division (29 juillet 1957):

« La Guerre subversiveest une guerre menée, à l’intérieur d’un territoire, contre l’autorité politique en place, par une partie des habitants de ce territoire, aidés et renforcés ou non de l’extérieur, dans le dessein d’enlever à cette autorité le contrôle de ce territoire ou, au minimum, de paralyser son action.

(…)

Son objectif : le contrôle physique et psychologique des « Masses »

Ses techniques de conquête matérielle et morale des individus visant à la « mobilisation populaire » de tous 

Son idéologie capable de fanatiser les masses à conquérir et de leur procurer des sympathies pour leur mouvement 

Son évolution qui fait progressivement appel à la violence. »

En appliquant les mesures illégales de l’entité de forme juridique inconnue dénommée OMS, le Parakratos « Macron-Merkel », force d’occupation hostile, de nature terroriste, a trahi les intérêts de la France et soumis les français à des armes psychologiques en violation des Conventions de Genève (Art. 2 et 3 – https://www.ohchr.org/FR/ProfessionalInterest/Pages/ProtectionOfCivilianPersons.aspx) et de l’Article 8 du Statut de Rome, en :

  • les torturant, en violation de l’article 212-1-6 (Constitue également un crime contre l’humanité et est puni de la réclusion criminelle à perpétuité l’un des actes ci-après commis en exécution d’un plan concerté à l’encontre d’un groupe de population civile dans le cadre d’une attaque généralisée ou systématique : 6° La torture) du Code pénal français et de l’article 7-1f du Statut de Rome, en contraignant enfants, adolescents et étudiants à porter un masque dans les établissements scolaires, dans les cours de récréation ou les parties communes des établissements, tout au long de la journée, contraint les personnels de la fonction publique, les usagers des entreprises d’état et des institutions, et tous les citoyens français – il s’agit bien d’une contrainte exercée dans le cadre d’une « attaque généralisée et systématique » (212-1-6).
  • Le port du masque est un acte cruel, inhumain et dégradant qui a une action délétère sur l’organisme et le psychisme de quiconque le porte. C’est un crime de discrimination puisque opérant une distinction entre les citoyens portant un masque ou refusant de porter un masque (Art. 212-1g du Code Pénal et Art. 7-1h du Statut de Rome).
  • les séquestrant à leur domicile en violation de l’article 9-1 du Pacte International Relatif aux Droits civils et Politiques (https://www.ohchr.org/fr/professionalinterest/pages/ccpr.aspx), « 9-1. Tout individu a droit à la liberté et à la sécurité de sa personne. Nul ne peut faire l’objet d’une arrestation ou d’une détention arbitraire. Nul ne peut être privé de sa liberté, si ce n’est pour des motifs et conformément à la procédure prévus par la loi. »
  • les soumettant à une expérimentation médicale sans leur accord en violation de l’article 6-2 de la Déclaration Universelle de la Bioéthique du 19 Octobre 2005(http://portal.unesco.org/fr/ev.php-URL_ID=31058&URL_DO=DO_TOPIC&URL_SECTION=201.html)), de l’Article 8 du Statut de Rome, et les Conventions de Genève, ou « Nul ne peut porter atteinte à l’intégrité de l’espèce humaine » (Art. 16-4 – Code Civil Français) et « constitue également un crime contre l’humanité et est puni de la réclusion criminelle à perpétuité : l’atteinte volontaire à la vie. » (Art. 212-1 Code Pénal Français et Art. 7-1a du Statut de Rome.)

En vertu des articles de loi ci-dessus, le Parakratos « Macron-Merkel », force d’occupation hostile terroriste a commis un crime contre l’Humanité dont la conséquence risque d’être un génocide majeur car les substances injectées dans le cadre de la campagne dite « vaccinatoire » sont en cours d’essais de phase 3.

La composition des produits laisse craindre un « piratage » du génome humain, par des ARN messagers (Pfizer et Moderna) ou ADN (Janssen et AZ), porteurs du code génétique de la protéine Spike considérée responsable des fausses couches et des Thromboses. Les enzymes rétrotranscriptases permettent à l’ARN de se transformer en ADN et de s’inclure dans les chromosomes. L’action de ces substances sur le système hormonal laisse craindre une stérilisation forcée des personnes auxquelles elles ont été injectées.

Il a été constaté également un dérèglement du système immunitaire. En dehors des décès soudain, des cas de cécités fulgurantes, des vascularites, des myocardites, des péricardites, des pancréatites, des syndromes inflammatoires, des scléroses en plaques aiguës, rapidement invalidantes, des paralysies faciales, des faiblesses musculaires, des caillots de sang dans le cerveau, l’intestin ou le foie, des érythèmes polymorphes, des glomérulnéphrites, des troubles menstruels ont été constatés.

Les Ministres, les secrétaires d’Etat, les Sénateurs et Députés français sont complices de ces crimes auxquels ils ne se sont pas opposés. Il convient donc de rappeler que « Les membres du Gouvernement sont pénalement responsables des actes accomplis dans l’exercice de leurs fonctions et qualifiés crimes ou délits au moment où ils ont été commis. » (Art.68-1 Constitution du 4 Octobre 1958)

Dans cette circulaire, l’Association de Défense des Droits de l’Homme WJJA a démontré, juridiquement, que la Convention sur la Diversité Biologique, le protocole du Nagoya et la Directive européenne 98/44/CE du 6 Juillet 1998 validaient la privatisation et la marchandisation du « vivant ».

« Un élément isolé du corps humain ou autrement produit par un procédé technique, y compris la séquence ou la séquence partielle d’un gène, peut constituer une invention brevetable, même si la structure de cet élément est identique à celle d’un élément naturel. » (Art. 5-2 – Directive européenne 98/44/CE du 6 Juillet 1998).

Seule l’Union Africaine (UA) a tenté une protection du vivant dans les Accords de Bangui : « l’invention qui a pour objet des variétés végétales, races animales, procédés essentiellement biologiques d’obtention de végétaux ou d’animaux, autres que procédés microbiologiques et produits obtenus par ces procédés. » (Art. 6-c)

L’Association de Défense des Droits de l’Homme WJJA démontre juridiquement, que l’ONU n’est plus une association de peuples souverains égaux agissant pour un but commun en respectant un texte fondateur, la Charte de l’ONU, mais un conglomérat d’entités privées de forme juridique inconnue, appelé « Système des Nations Unies », ou « Famille des Nations Unies », financé par de nombreux fonds et agissant donc pour des intérêts privés contraires à ceux des peuples souverains.

Ayant violé sa propre Charte, l’ONU n’a plus aucune légitimité internationale sur le plan juridique. Ce n’est plus qu’une société privée, dénué de statuts, dont dirigeants et employés relèvent désormais du droit pénal international. Ils ne peuvent plus bénéficier de la protection de la Charte. Tous les textes signés au nom de cette entité, « Système des Nations Unies » ou « Famille des Nations Unies » ou par des membres de cette entité, ne sont pas des traités internationaux et n’ont aucune valeur juridique.

L’Association WJJA démontre, juridiquement, que les médias, les médecins, les pharmaciens, les « spécialistes », les personnels soignants, les enseignants, les directions ou employés des institutions d’état ou des structures privées, les directions et membres des syndicats, les délégués syndicaux, les délégués du personnel, les directions des partis politiques, les maires, les sénateurs, les députés, les préfets, etc… qui ont assuré la propagande des opérations COVID ou fait leur apologie ont mis en oeuvre une « provocation publique et directe, par tous moyens, à commettre un génocide. » (Art. 212-2 du Code Pénal)

et « ont provoqué les citoyens à commettre discrimination, torture et mise en danger de la vie d’autrui » (Art. 23 – Loi sur la liberté de la Presse).

L’Association WJJA démontre, juridiquement, que plusieurs Parakratos oeuvrent ensemble pour établir une gouvernance mondiale. Il s’agit de l’entité de forme juridique inconnue Mountbatten-Windsor pilotant l’entité de forme juridique inconnue City of London Corporation UK – État de Virginie (Washington DC) États-Unis d’Amérique,

l’entité de forme juridique inconnue Macron-Merkel pilotant l’entité de forme juridique inconnue« Conseil des Ministres Franco-Allemand » ou (et) « Conseil franco-allemand de défense et de sécurité » sur l’espace territorial France Allemagne,

l’entité de forme juridique inconnue OMS, l’entité de forme juridique inconnue « Système des Nations Unies » ou « Famille des Nations Unies »,

l’entité de forme juridique Assemblée des Parties, « La conférence des parties (CP. En anglais, Conference of the Parties, COP1), également appelée conférence des États signataires, est un terme générique qui désigne l’organe suprême (Désigné par qui ?) de certaines  conventions internationales. Elle est composée de tous les États membres de la conférence (les États « parties ») et vérifie la bonne application des objectifs des conventions internationales adoptées. »

l’entité de forme juridique inconnue Pays en développement Partie,

l’entité de forme juridique inconnue Convention sur la Diversité biologique, tout à la fois « texte normatif » de nature commerciale et direction d’entreprise.

Toutes ces entités de forme juridique inconnue prônent l’ingérence au sein des pays de l’Union de l’UE et du Continent Africain.

Ainsi, dans l’article 7 du Traité d’Aix la Chapelle, le« Conseil des Ministres Franco-Allemand » ou (et) « Conseil franco-allemand de défense et de sécurité » se présente comme une gouvernance de l’UE puisqu’il parle en son nom « Les deux États s’engagent à établir un partenariat de plus en plus étroit entre l’Europe et l’Afrique ».

Au nom de quels états de l’Europe et de l’Afrique, le « Conseil des Ministres Franco-Allemand » ou (et) « Conseil franco-allemand de défense et de sécurité » s’engage-t-il à établir un partenariat de plus en plus étroit entre l’UE et l’Afrique ? Le traité a été signé entre le gouvernement Merkel et le Gouvernement Macron, il ne peut pas impliquer d’autres pays, ni de l’UE, ni de l’Afrique puisque ces pays ne sont pas signataires du Traité.

Face à de telles violations des lois et de la Constitution Constitution du 4 Octobre 1958,tout citoyen peut donc, en toute légalité, faire valoir son droit à la légitime défense (Art. 122-5 et 122-7 du Code Pénal – cf. Page 17 Circulaire), soit de manière pacifique, en refusant de mettre son masque (torture et mesure discriminatoire), de se faire injecter une substance, quelle que soit sa nature (Atteinte à la vie), ou de présenter un pass sanitaire (mesure discriminatoire), soit en déposant plainte auprès du procureur de la république pour torture, mise en danger d’autrui et discrimination, donc pour crime contre l’Humanité, contre quiconque, dépositaire ou pas de la loi, tente de lui imposer l’une ou l’autre, ou les trois, de ces mesures anticonstitutionnelles.

Tout citoyen est par ailleurs en droit de refuser d’appliquer les mesures illégales et anticonstitutionnelles COVID dans tout lieu privé ouvert au public, ou pas, en invoquant le respect des lois, la violation de ces lois dans le cadre des mesures COVID l’exposant à être poursuivi pour mise en danger d’autrui, discrimination et torture, donc pour crime contre l’Humanité en vertu des articles 212-1 du Code pénal et de l’Article 7 du statut de Rome.

Il peut également invoquer ses droits fondamentaux, imprescriptibles, inaliénables, inaltérables, garantis par la Constitution du 4 Octobre 1958, donc, par voie de conséquence, garantis par la police, la Gendarmerie et l’armée (Voir code de Sécurité intérieur ci-dessus), la Déclaration Universelle des Droits de l’Homme et la Charte de l’ONU, droit à la propriété privée, à la vie privée, au travail, droit d’entreprendre, de culte, de création artistique, de réunion.

La France et l’Allemagne sont aux mains d’une force d’occupation hostile à laquelle les fonctionnaires, tous postes et tous grades confondus, doivent s’opposer afin de protéger les intérêts souverains de leurs pays respectifs, leur sécurité, la sécurité de leur territoire et la sécurité de leurs concitoyens comme ils se sont engagés à le faire lorsqu’ils ont prêté serment (Voir Code de Sécurité Intérieure dans la circulaire).

L’Article 28 de la loi Lepors les y engage : « Tout fonctionnaire, quel que soit son rang dans la hiérarchie, est responsable de l’exécution des tâches qui lui sont confiées. Il doit se conformer aux instructions de son supérieur hiérarchique, sauf dans le cas où l’ordre donné est manifestement illégal et de nature à compromettre gravement un intérêt public. »

La démocratie, c’est le gouvernement du peuple exerçant la souveraineté sans entrave. » Charles de Gaulle (Discours du 27 Mai 1942) 

Liberté Egalité Fraternité

Fait à Paris le mercredi 3 novembre 2021 

Pour WikiJustice Julian Assange et ses équipes 

La présidente 

Véronique Pidancet Barrière

WJJA  Sans liberté d’informer, toute autre forme de liberté est illusoire
WikiJustice Julian Assange

W7512541702 Rue Frédéric Schneider
75018 Paris

Préambule de la Constitution du 27 octobre 1946 qui fait partie de la Constitution de 1958


Nul n’est censé ignorer la loi. Personne n’est au-dessus des lois.


Constitution du 4 Octobre 1958


« La France est une république, indivisible, laïque, démocratique et sociale. Elle assure l’égalité devant la loi de tous les citoyens sans distinction d’origine, de race ou de religion. Elle respecte toutes les croyances. Son organisation est décentralisée. (Art. 1er)
La devise de la République est « Liberté, Égalité, Fraternité » (Art. 2)
Son principe est : Gouvernement du peuple, pour le peuple, par le peuple. (Art. 2)
La Souveraineté nationale appartient au peuple qui l’exerce par ses représentants et par la voix du référendum. Aucune section du peuple ni aucun individu ne peut s’en attribuer l’exercice. (Art. 3)


https://www.legifrance.gouv.fr/loda/id/JORFTEXT000000571356/2019-07-01/
Avant d’appliquer des mesures gouvernementales, y compris des mesures émanant des plus hautes sphères de l’état, chaque fonctionnaire, chaque directeur d’entreprise, chaque citoyen, doit s’assurer que ces mesures respectent les droits fondamentaux humains et la Constitution de la
France. Aucune mesure anticonstitutionnelle, violant les droits fondamentaux humains, imprescriptibles, inaliénables, inaltérables, garantis par la Constitution, ne peut être soumise au débat contradictoire, au vote et promulguée loi. Le président de la République est garant de la
Constitution: « le président de la République veille au respect de la Constitution (…) Il est le garant de l’indépendance nationale, de l’intégrité du territoire et du respect des traités. » (Art. 5 – Constitution du 4 Octobre 1958).

Cela signifie qu’il a le devoir de s’opposer à toute mesure violant
cette Constitution et ne peut promulguer aucune loi violant cette Constitution, les textes de loi internationaux ou des traités ratifiés par la France.
La Constitution est la règle de conduite d’un état. C’est le corpus des lois fondamentales que doivent respecter toutes les lois soumises au vote et votées. Dans une démocratie, elle est validée par le peuple dans son intégralité et ne peut être changée qu’après consultation du peuple pour accord.

Violer la Constitution est une atteinte à l’intégrité des institutions françaises donc à la sûreté de l’État. C’est un crime de haute trahison puisque toute action anticonstitutionnelle est un coup d’État
qui met fin à un État de droit démocratique.
« Un coup d’État est la prise de pouvoir dans un État par une minorité grâce à des moyens non constitutionnels, imposée par surprise en utilisant la force. Les auteurs d’un coup d’État, ou putschistes, s’appuient en général sur tout ou partie de l’armée, bénéficient du soutien d’au moins
une partie de la classe politique et de la société civile. » Encyclopédie La toupie (https://www.toupie.org/Dictionnaire/Coup_etat.htm)


« Toute société dont la garantie de droits n’est plus assurée, ni la séparation des pouvoirs déterminés, n’a point de Constitution. » (Art. 16 – Constitution du 4 Octobre 1958)
En mettant en place des mesures administratives violant les droits fondamentaux humains (Obligation du port du masque, obligation de se soumettre à une expérimentation médicale, pass sanitaire, mesure discriminatoire, toutes ces mesures étant des crimes contre l’Humanité, toutes violations de l’article 212-1 du Code Pénal), imprescriptibles, inaliénables, inaltérables, garantis par la Constitution, le Gouvernement Macron a détruit l’État Français. C’est bien un crime de trahison puisque c’est une violation de la souveraineté nationale exercée par le peuple et une
violation de ses droits fondamentaux garantis par la constitution du 4 Octobre 1958 et par la Charte de l’ONU.


« Quand un gouvernement viole les droits du peuple, l’insurrection est, pour le peuple et pour chaque portion du peuple, le plus sacré des droits et le plus indispensable des devoirs. » (Art. 35 – de la Constitution du 24 juin 1793 – https://www.conseil-constitutionnel.fr/les-constitutions-dans-lhistoire/constitution-du-24-juin-1793)

Le Droit de la résistance à l’oppression est un droit également garanti par la Constitution de 1789 : « Le but de toute association politique est la conservation des droits naturels et imprescriptibles de l’Homme. Ces droits sont la Liberté, la Propriété, la Sûreté et la résistance à l’oppression. (Déclaration Universelle des Droits de l’Homme et du Citoyen – Art.2), donc par la Constitution Française du 4 Octobre 1958 qui en est le garant.


Puisque le peuple est l’unique souverain en France, il est donc de son devoir de reprendre ses institutions à toute force d’occupation hostile et d’imposer aux serviteurs de l’État, qui sont à son service et non pas au service d’une minorité dictatoriale ou étrangère, de respecter la Constitution ainsi que les droits inaliénables et sacrés de chacun.
Si, dans un régime démocratique, il est du devoir de chaque citoyen d’exercer sa souveraineté pour sauvegarder l’intégrité de ses institutions et de son territoire, il est du devoir de chaque fonctionnaire d’exercer son devoir de désobéissance lorsque des ordres qu’il reçoit sont
manifestement illégaux, en vertu de l’article 28 de la loi Lepors.

Chaque fonctionnaire est pénalement responsable de ses actes et ne peut s’en décharger sur quiconque.

Article 28 – Loi portant sur les droits et obligations des fonctionnaires, dite loi Lepors n° 83-634 du 13 juillet 1983
« Tout fonctionnaire, quel que soit son rang dans la hiérarchie, est responsable de l’exécution des tâches qui lui sont confiées. Il doit se conformer aux instructions de son supérieur hiérarchique, sauf dans le cas où l’ordre donné est manifestement illégal et de nature à compromettre gravement un intérêt public.
Il n’est dégagé d’aucune des responsabilités qui lui incombent par la responsabilité propre de ses subordonnés. »

Il est bon de rappeler que l’État Français souverain, donc le peuple, garanti la liberté d’opinion (Chapitre II, Art. 6 – Loi dite Lepors no 83-634 du 13 juillet 1983) à tout fonctionnaire et le préserve de toute forme de discrimination (Chapitre II, Art. 6 et 6 ter – Loi dite Lepors no 83-634 du 13 juillet 1983 et les articles 6 et 8 de la loi n° 2016-1691 du 9 décembre 2016 relative à la transparence, à la lutte contre la corruption et à la modernisation de la vie économique) dans le respect de la Constitution.

Anicet Lepors, ministre communiste chargé de la fonction publique en 1981-83, créateur de cette Loi, pour que plus jamais un fonctionnaire ne dise « je ne pouvais rien faire, j’ai obéi aux ordres ».

Anicet Le Pors — Wikipédia (wikipedia.org)

« Le fonctionnaire traite de façon égale toutes les personnes et respecte
leur liberté de conscience et leur dignité. » (Art. 25, Loi dite Lepors no 83-634 du 13 juillet 1983).
Tout fonctionnaire, tout citoyen, qui impose à un autre citoyen, d’agir contre sa volonté ou le contraint à respecter une loi, surtout si cette « loi » est une mesure illégale et anticonstitutionnelle, viole la règle d’Égalité, apostasie le principe de droit et de justice et active le droit de légitime défense de celui sur lequel ou laquelle la contrainte est exercée.

En effet, l’article 122-5 du Code pénal stipule: « N’est pas pénalement responsable la personne qui, devant une atteinte injustifiée
envers elle-même ou autrui, accomplit, dans le même temps, un acte commandé par la nécessité de la légitime défense d’elle-même ou d’autrui, sauf s’il y a disproportion entre les moyens de défense
employés et la gravité de l’atteinte. »

ou article 122-7

« N’est pas pénalement responsable la personne qui, face à un danger actuel ou imminent qui menace elle-même, autrui ou un bien, accomplit un acte nécessaire à la sauvegarde de la personne ou du bien, sauf s’il y a disproportion entre les moyens employés et la gravité de la menace.»

Code de lois de la police, de la gendarmerie et des autres professions ayant trait à la sécurité, des Transports et des personnels de Santé


Code de la Sécurité Publique

https://www.legifrance.gouv.fr/codes/section_lc/LEGITEXT000025503132/LEGISCTA000025505851/#LEGISCTA000025507875

Chapitre IV : Déontologie de la police et de la gendarmerie nationales (Articles L434-1 A à
L434-1)
Article L434-1 A
Création LOI n°2021-1109 du 24 août 2021 – art. 2
« Préalablement à sa prise de fonctions, tout agent de la police nationale ou de la gendarmerie nationale déclare solennellement servir avec dignité et loyauté la République, ses principes de liberté, d’égalité et de fraternité et sa Constitution par une prestation de serment. »

Article R. 434-3 – Nature du code de déontologie et champ d’application
I. – Les règles déontologiques énoncées par le présent code procèdent de la Constitution, des traités internationaux, notamment de la convention européenne de sauvegarde des droits de l’homme et des libertés fondamentales, des principes généraux du droit, et des lois et règlements de la République.


Elles définissent les devoirs qui incombent aux policiers et aux gendarmes dans l’exercice de leurs missions de sécurité intérieure pendant ou en dehors du service et s’appliquent sans préjudice des règles statutaires et autres obligations auxquelles ils sont respectivement soumis. Elles font l’objet d’une formation, initiale et continue, dispensée aux policiers et aux gendarmes pour leur permettre d’exercer leurs fonctions de manière irréprochable.
II. – Pour l’application du présent code, le terme « policier » désigne tous les personnels actifs de la police nationale, ainsi que les personnels exerçant dans un service de la police nationale ou dans un établissement public concourant à ses missions et le terme « gendarme » désigne les officiers et
sous-officiers de la gendarmerie, ainsi que les gendarmes adjoints volontaires.
Article R. 434-14 – Relation avec la population
Le policier ou le gendarme est au service de la population.
Sa relation avec celle-ci est empreinte de courtoisie et requiert l’usage du vouvoiement.
Respectueux de la dignité des personnes, il veille à se comporter en toutes circonstances d’une manière exemplaire, propre à inspirer en retour respect et considération. »

Télécharger la suite de l’analyse en PDF, 133 pages

Catégories
Lutte pour la Liberté en France

Le « parakratos » ou Etat français infiltré par des milices

Le samedi 25 septembre dernier à 17 heures j’ai été enlevée par des milices bizarres (Agents de sécurité privée) de la RATP qui m’ont maintenue illégalement de force sur le quai du métro de la République sous pretexte de non port de masque.

Ils m’ont remis une convocation illégale pour outrage – alors que ce sont des agents de sécurité privée de la RATP et ils n’ont pas le droit de faire cela. J’ai envoyé une plainte au procureur de la République lundi.

Le Groupe Enquête Transporteurs qui me convoque est une entité juridique inconnue dont l’adresse n’existe pas comme le prouve la poste qui n’a pas pu leur délivrer mon courrier recommandé.

Aujourd’hui une femme agressive m’a appelée: elle a dit qu’elle est OPJ de cet organisme et elle voulait me convoquer au téléphone (vous avez déjà vu la police convoquer des citoyens par téléphone? ) et me menacer de m’amener de force…Au secours si jamais je suis enlevée vous saurez que c’est eux…

Monika Karbowska, le 30 septembre 2021

monikakarbowska@[ii]gmail.com

Monsieur/Madame le Procureur de la République

près le Tribunal de Grande Instance de Créteil
Rue Pasteur Vallery Radot
94011 CRETEIL Cedex

Lettre sur les événements survenu le 25 septembre 2021

Monsieur/Madame le Procureur de la République,

Je vous prie de prendre connaissance des faits suivants :

Samedi 25 juillet 2021, je me trouvais à 16h 45 dans le métro de Paris, dans une rame de la ligne 3, circulant en direction de Galliéni, entre la station Arts et Métiers et Temple. J’étais accompagnée par mon ami M. B.. Soudain, un homme de grande taille, vêtu d’un uniforme bleu marine et masqué est apparu dans la porte du métro tout à côté de nous lorsque la porte de la rame s’est ouverte à la station Temple.

Mon ami ne portant pas de masque, l’homme lui a ordonné de mettre un masque. M. Ba lui a signifié qu’il ne portait pas de masque en signe de protestation contre l’obligation vaccinale imposée à certaines professions et plus largement contre l’extorsion à la vaccination induite par les restrictions covid. Il a lu à haute voix le document qu’il avait sous les yeux :

Le Pacte international relatif aux droits civils et politiques reprend des principes du Code de Nuremberg. Voté par l’Assemblée générale des Nations Unies en 1966, signé par 150 pays, il a été ratifié par la France en 1984.

Article 7 : Nul ne sera soumis à la torture ni à des peines ou traitements cruels, inhumains ou dégradants. En particulier, il est interdit de soumettre une personne sans son libre consentement à une expérimentation médicale ou scientifique.

J’ai ajouté que l’obligation du masque est une violation des Droits fondamentaux de l’Homme, imprescriptibles, inaliénables, inaltérables, garantis par la Constitution de la République Française du 4 Octobre 1958 et par la Déclaration Universelle des Droits de l’Homme, garantis, eux, par la Charte de l’ONU car il s’agit du droit de respirer, donc de vivre et de rester en bonne santé.

L’obligation du port du masque est une violation du droit fondamental de la Dignité et de l’intégrité de la personne. C’est aussi un crime de discrimination tel que défini dans l’article 212-1-8 du code pénal :

« Constitue également un crime contre l’humanité et est puni de la réclusion criminelle à perpétuité l’un des actes ci-après commis en exécution d’un plan concerté à l’encontre d’un groupe de population civile dans le cadre d’une attaque généralisée ou systématique : La persécution de tout groupe ou de toute collectivité identifiable pour des motifs d’ordre politique, racial, national, ethnique, culturel, religieux ou sexiste ou en fonction d’autres critères universellement reconnus comme inadmissibles en droit international ».

Interdire l’accès à un lieu public quelle que soit sa nature (Transport collectifs, Gymnase, Restaurant, Bar, Banque, Assurance, Théâtre, cinéma, magasin, Hôpital, etc…) à un citoyen, priver une personne d’un emploi ou le suspendre de ses fonctions, interdire à un enfant, un adolescent ou à un étudiant l’accès à son établissement scolaire parce qu’il n’est pas en possession d’un « pass sanitaire » ou parce qu’il ne porte pas un masque ou parce qu’il refuse de se faire vacciner est un même crime de discrimination à l’encontre d’un groupe identifiable par un élément (pass sanitaire, masque, etc.) distinctif les désignant comme paria (« paria  = Individu n’appartenant à aucune caste, considéré comme un être impur dont le contact est une souillure et rejeté de ce fait par l’ensemble de la société. Personne méprisée, mise au ban de la collectivité. » https://www.cnrtl.fr/definition/paria).

Code Pénal. Des discriminations

(https://www.legifrance.gouv.fr/codes/section_lc/LEGITEXT000006070719/LEGISCTA000006165298/#LEGISCTA000006165298)

Article 225-2

Modifié par LOI n°2017-86 du 27 janvier 2017 – art. 177

La discrimination définie aux articles 225-1 à 225-1-2, commise à l’égard d’une personne physique ou morale, est punie de trois ans d’emprisonnement et de 45 000 euros d’amende lorsqu’elle consiste :

1° A refuser la fourniture d’un bien ou d’un service ;

2° A entraver l’exercice normal d’une activité économique quelconque ;

3° A refuser d’embaucher, à sanctionner ou à licencier une personne ;

Il est important de rappeler que la première discrimination sanitaire a été le fait des nazis.

« La quarantaine imposée à la population juive revêt un sens strictement médical. Sa nécessité est dictée par la virulence de la maladie : les Allemands agissent au mieux face à un fait morbide dont ils ne peuvent que constater l’existence, avant d’en induire les consé­quences. En effet, comme le Juif est quasiment le seul vecteur de l’épidémie et que, en cas de contamination d’un non-Juif, on remonte le plus souvent à une source d’infection juive, il est apparu urgent, aux fins de protection de la population, de restreindre la liberté de circulation des habitants juifs, de soumettre leur usage du train à une autorisation administrative médicale particulière, de les orienter vers des parcs désignés à leur seul usage (puisque, par exemple, la transmission des puces infectieuses est facilitée par l’usage commun des bancs), de leur interdire la fréquentation des omnibus et de leur réserver des compartiments particuliers dans les trams »

(« Éradiquer le typhus : imaginaire médical et discours sanitaire nazi dans le gouvernement général de Pologne (1939-1944) » par Johann Chapoutot (https://www.cairn.info/revue-historique-2014-1-page-87.htm)

L’imposition du masque est une torture et un traitement dégradant et inhumain imposés dans des prisons illégales comme la base états-unienne de Guantanamo car il s’agit de priver les humains de leur droit à oxygéner librement leur corps et leur faire perdre leur repères spatio-temporels.

« Convention contre la Torture »

Art. 1 Aux fins de la présente Convention, le terme « torture » désigne tout acte par lequel une douleur ou des souffrances aiguës, physiques ou mentales, sont intentionnellement infligées à une personne aux fins notamment d’obtenir d’elle ou d’une tierce personne des renseignements ou des aveux, de la punir d’un acte qu’elle ou une tierce personne a commis ou est soupçonnée d’avoir commis, de l’intimider ou de faire pression sur elle ou d’intimider ou de faire pression sur une tierce personne, ou pour tout autre motif fondé sur une forme de discrimination quelle qu’elle soit, lorsqu’une telle douleur ou de telles souffrances sont infligées par un agent de la fonction publique ou toute autre personne agissant à titre officiel ou à son instigation ou avec son consentement exprès ou tacite. Ce terme ne s’étend pas à la douleur ou aux souffrances résultant uniquement de sanctions légitimes, inhérentes à ces sanctions ou occasionnées par elles.

Art.2-2 2. Aucune circonstance exceptionnelle, quelle qu’elle soit, qu’il s’agisse de l’état de guerre ou de menace de guerre, d’instabilité politique intérieure ou de tout autre état d’exception, ne peut être invoquée pour justifier la torture.

3. L’ordre d’un supérieur ou d’une autorité publique ne peut être invoqué pour justifier la torture ».

Mon ami a lu aussi dans l’article 7 du Pacte Relatif aux Droits Civils Politiques et Sociaux qui interdit de soumettre une personne sans son consentement à une expérience médicale et scientifique.

Déclaration Universelle de la Bioéthique – Article 6 – Consentement

« 1. Toute intervention médicale de caractère préventif, diagnostique ou thérapeutique ne doit être mise en œuvre qu’avec le consentement préalable, libre et éclairé de la personne concernée, fondé sur des informations suffisantes. Le cas échéant, le consentement devrait être exprès et la personne concernée peut le retirer à tout moment et pour toute raison sans qu’il en résulte pour elle aucun désavantage ni préjudice.

2. Des recherches scientifiques ne devraient être menées qu’avec le consentement préalable, libre, exprès et éclairé de la personne concernée. L’information devrait être suffisante, fournie sous une forme compréhensible et indiquer les modalités de retrait du consentement. La personne concernée peut retirer son consentement à tout moment et pour toute raison sans qu’il en résulte pour elle aucun désavantage ni préjudice. Des exceptions à ce principe devraient n’être faites qu’en accord avec les normes éthiques et juridiques adoptées par les États et être compatibles avec les principes et dispositions énoncés dans la présente Déclaration, en particulier à l’article 27, et avec le droit international des droits de l’homme ».

L’imposition du masque au sein du service public de la RATP est donc une violation grave de la Constitution Française et de des Traités internationaux relatifs aux Droits de l’Homme, même et surtout si la direction de la RATP prétend que le masque obligatoire est un dispositif médical.

Imposer un dispositif médical à un citoyen est une violation des articles L.1110-10 et L1111-4 du code de la santé publique sur le consentement à un traitement médical.

« Toute personne a le droit de refuser ou de ne pas recevoir un traitement. Le suivi du malade reste cependant assuré par le médecin, notamment son accompagnement palliatif.

Le médecin a l’obligation de respecter la volonté de la personne après l’avoir informée des conséquences de ses choix et de leur gravité. Si, par sa volonté de refuser ou d’interrompre tout traitement, la personne met sa vie en danger, elle doit réitérer sa décision dans un délai raisonnable. Elle peut faire appel à un autre membre du corps médical. L’ensemble de la procédure est inscrite dans le dossier médical du patient. Le médecin sauvegarde la dignité du mourant et assure la qualité de sa fin de vie en dispensant les soins palliatifs mentionnés à l’article L. 1110-10 du Code de la Santé Publique. »

(https://www.legifrance.gouv.fr/codes/id/LEGIARTI000041721051/2020-10-01).

« Aucun acte médical ni aucun traitement ne peut être pratiqué sans le consentement libre et éclairé de la personne et ce consentement peut être retiré à tout moment. »

Article L1111-4 du Code de la Santé Publique

(https://www.legifrance.gouv.fr/codes/id/LEGIARTI000041721051/2020-10-01)

L’homme nous a ordonné à nous deux de mettre un masque en disant que c’est la Loi. J’ai répondu que ce n’était pas une loi mais une décision arbitraire violant les Lois et la Constitution et que même si une Loi ordonnait cela, elle serait illégale et anti-constitutionnelle car une Loi ne peut pas être contraire à la Constitution et aux Droits de l’Homme car toute loi contraire à la Constitution n’est plus une Loi.

L’homme a répondu être un employé de la RATP chargé de la sécurité et a dit que l’intérêt collectif primait sur les droits de l’Homme. J’ai répondu que les Droits de l’Homme étaient inaliénables et inaltérables, qu’aucun intérêt collectif ne justifiait leur suppression et que l ‘intérêt général ne peut qu’émaner du respect des droits individuels. L’idée qu’un prétendu intérêt collectif serait supérieurs au droits individuels est un concept du temps de l’Etat français de Vichy contraire aux valeurs de la République.

En plus l’Article 3 de la Déclaration Universelle de la Bioéthique de 2005 stipule : « 1. La dignité humaine, les droits de l’homme et les libertés fondamentales doivent être pleinement respectés. 2. Les intérêts et le bien-être de l’individu devraient l’emporter sur le seul intérêt de la science ou de la société ».

Au cours de cet échange d’idées philosophiques, l’homme nous a interdit de continuer notre trajet et nous a ordonné de sortir de la rame à la station République. Lorsque la porte de la rame s’est ouverte quelques secondes plus tard à cette station, l’homme a empoigné mon compagnon par le bras et l’a poussé sur le quai. 5 autres hommes sont apparus pour prêter main forte à l’agresseur de mon compagnon.

J’ai crié, je suis sortie de la rame et j’ai tenté de m’interposer pour empêcher les hommes de violenter mon compagnon. Je leur ai crié qu’ils n’avaient pas le droit de nous arrêter et de nous maintenir, car non seulement nous n’avions commis aucun crime ni délit mais en plus eux ne sont pas la police si la gendarmerie et n’ont donc pas le droit de l’arrêter et le maintenir.

Les six hommes (2 d’une soixantaine d’années, les 4 autres entre 25 et 35 ans) nous ont entouré et maintenu de force contre le mur de la station de métro. Ils étaient vêtus du même uniforme bleu marine, portant en dessous de leur épaule gauche un élément de tissu sur lequel était brodé « Sûreté RATP », ils ne portaient pas d’armes selon ce que j’ai pu voir. L’un d’entre eux portait en plus de cette inscription « Kheops Paris », nom d’une entreprise privée de sécurité dont le siège est à Soorts-Hossegor dans les Landes.

Ils ne portaient aucun badge avec leur nom ni avec un matricule, ni aucune carte professionnelle, ils n’étaient pas reconnaissable car leur visage à tous était dissimulé derrière un masque le recouvrant presque entièrement.

J’ai considéré que nous avons été enlevé, kidnappé selon l’article 241 -1 du Code Pénal par des agents de sécurité privés agissant pour l’entreprise RATP comme indiqué sur le site de l’entreprise publique RAPT 

https://www.ratp.fr/recrutement/metiers/nos-metiers-de-la-surete-des-reseaux

Article 241 -1- du Code Pénal

« Le fait, sans ordre des autorités constituées et hors les cas prévus par la loi, d’arrêter, d’enlever, de détenir ou de séquestrer une personne, est puni de vingt ans de réclusion criminelle. » 

https://www.legifrance.gouv.fr/codes/article_lc/LEGIARTI000027811104/

J’ai eu peur car ces personnes étaient irrespectueuses et leur attitude menaçante. Ils ont tenté de nous faire peur en brandissant un carnet estampillé « contravention RATP » mais je leur ai dit qu’un agent de sécurité privée n’avait pas le droit, selon le Livre 6 du Code de la Sécurité Intérieure de dresser des contraventions.

Selon les articles L613-1 et L613-2 il ne peut que procéder à une fouille visuelle de bagages et sac après consentement des personnes, à effectuer la surveillance de biens contre les intrusions et à procéder à des palpations de sécurité à l’entrée de lieux où se déroulent des manifestations sportives et récréatives après agrément et sous contrôle du Préfet.

Aucun agent de sécurité n’a le droit de maintenir par la force les personnes.

Selon l’article R631-4 du Livre 6 du Code de la Sécurité Intérieure, l’agent de sécurité doit d’abord respecter les Droits de l’Homme et la Constitution Française

« Respect des lois. Dans le cadre de leurs fonctions, les acteurs de la sécurité privée respectent strictement la Déclaration des droits de l’homme et du citoyen, la Constitution et les principes constitutionnels, l’ensemble des lois et règlements en vigueur, notamment le code de la route et la législation professionnelle et sociale qui leur est applicable ».

Section unique : Code de déontologie des personnes physiques ou morales exerçant des activités privées de sécurité (Articles R631-1 à R631-32) – Légifrance (legifrance.gouv.fr)

Il ne peut que faire usage d’aucune violence.

Article R631-10 du Livre 6 du Code de la Sécurité Intérieure

« Interdiction de toute violence.

Sauf dans le cas de légitime défense prévu aux articles 122-5 et 122-6 du code pénal, les acteurs de la sécurité privée ne doivent jamais user de violences, même légères.

Lorsqu’un acteur de la sécurité privée, dans l’exercice de ses fonctions, ne peut résoudre un différend de manière amiable avec un tiers qui ne veut pas se soumettre aux vérifications et contrôles légalement effectués, il doit faire appel aux forces de police ou de gendarmerie territorialement compétentes. Un acteur de la sécurité privée qui appréhende l’auteur d’un crime ou d’un délit flagrant puni d’une peine d’emprisonnement en application de l’article 73 du code de procédure pénale ne peut retenir la personne mise en cause sans en aviser sans délai les services de police ou de gendarmerie territorialement compétents »

L’agent de sécurité privée a uniquement les mêmes droits que tous les citoyens (Règle d’égalité), d’appréhender quelqu’un en flagrant délit selon l’article 73 du code de procédure pénale. Le flagrant délit ou crime est défini par l’article 53 du code de procédure pénale qui dit qu’une une clameur publique doit poursuivre l’incriminé, ou celui-ci doit porter des objets, traces ou indices du délit «qui se commet ou qui vient de se commettre ».

Aucune de ces descriptions ne définissait notre situation ! Nous n’étions pas poursuivi par la clameur publique ni ne portions aucun objet, trace ou indice d’un délit car nous n’avions commis aucun crime ou délit.

Article 73 du Code de procédure Pénale :

« Dans les cas de crime flagrant ou de délit flagrant puni d’une peine d’emprisonnement, toute personne a qualité pour en appréhender l’auteur et le conduire devant l’officier de police judiciaire le plus proche »

Article 53 du Code de procédure Pénale :

« Est qualifié crime ou délit flagrant le crime ou le délit qui se commet actuellement, ou qui vient de se commettre. Il y a aussi crime ou délit flagrant lorsque, dans un temps très voisin de l’action, la personne soupçonnée est poursuivie par la clameur publique, ou est trouvée en possession d’objets, ou présente des traces ou indices, laissant penser qu’elle a participé au crime ou au délit »

https://www.legifrance.gouv.fr/codes/section_lc/LEGITEXT000006071154/LEGISCTA000006151876/#LEGISCTA000006151876

https://www.apgs03-securite.com/images/codesecurite.pdf

Les hommes qui nous maintenaient de force ont répondu qu’ils avaient le pouvoir d’une force de police, qu’ils pouvaient nous arrêter et dresser des contraventions selon la Loi Savary. Je ne pouvais pas les croire car ils ne me montraient aucun document prouvant leur qualité, ni badge, ni nom, ni numéro de carte professionnelle ni numéro de policier assermenté. Ils refusaient obstinément de s’identifier.

Nous leur avons néanmoins montré nos titres de transports qui étaient en règle mais nous avons refusé de montrer nos pièces d’identité car les agents de sécurité privée n’ont pas le droit de contrôler l’identité de quiconque dans l’espace public, ils doivent appeler un OPJ pour cela. J’ai demandé alors de pouvoir voir et parler à un Officier de Police Judiciaire auquel je soumettrai volontiers ma carte d’identité.

Lorsque je demandais à voir la carte professionnelle de ces hommes, celui qui portait l’insigne « Kheops France » a sorti une carte professionnelle de loin de façon à ce que je ne puisse voir ni son numéro ni son nom. Il a exhibé dans le même étui que sa carte un écusson en métal avec l’inscription République Française, en violation flagrante de l’article L613-8 du livre 6 du Code de la Sécurité Intérieure ou il est stipulé très clairement qu’une entreprise de sécurité privée n’a pas le droit d’utiliser les emblèmes de la République et de se faire passer pour une force de police publique.

Je leur ai dit cela d’une voix forte, appelant à témoins les citoyens se trouvant autour, les appelant à l’aide et leur demandant d’appeler la police.

Au bout d’une heure que ces hommes nous maintenaient contre notre gré sur le quai, trois hommes habillés d’uniformes noirs et portant des cagoules noires se sont joint à eux. Ils leur ont prêté mains forte pour noua entourer et nous immobiliser alors que nous n’étions deux personnes de petits gabarit, pacifiques, non armées et désirants juste partir du métro. Nos titres de transport étaient en règle. L’uniforme de ces hommes portait le nom VOGUE (https://www.societe.com/societe/vogue-securite-mobile-830107058.html), une autre entreprise de sécurité privée qui n’a pas le droit de procéder ni à des arrestations ni des interpellations.

Voyant ces entreprises de sécurité privées violer nos Droits Fondamentaux et violer la Loi, j’ai dit plusieurs fois que la République était menacée lorsque des agences de sécurité privées se substituaient à la police et à la gendarmerie. J’ai dit également que ce genre de situation avait déjà eu lieu dans l’histoire de France sous l’Etat de Vichy, avec la constitution d’organisations comme la Milice et le Service d’Ordre Légionnaire et que cela avait très mal fini pour notre pays.

J’ai appelé, dès le début de l’enlèvement par ces hommes, notre amie Véronique Pidancet Barrière, présidente de l’Association de défense des Droits de l’Homme Wikijustice Julian Assange déclarée en Préfecture de Paris sous le numéro N°W751254170 qui me lisait les textes de Loi que ces hommes violaient.

Au bout d’une heure et demie de cette situation terrible pour nous, Véronique Pidancet Barrière a joint par téléphone la police de Perpignan où elle se trouvait en séjour. Selon elle, la police de Perpignan lui a donné le numéro de d’un service de police à Paris qu’elle a immédiatement appelé. L’OPJ auquel elle a expliqué la situation lui a expliqué qu’il était préférable que ce soit nous nous qui appelions soit le 17 à Paris, soit le commissariat du 11ème si voulions être secourus et porter plainte pour enlèvement. Mon compagnon a appelé le 17 mais la policier de garde lui a conseillé d’appeler le commissariat. Nous avons alors trouvé et commencé à composer le numéro du commissariat du 11ème arrondissement.

C’est alors que trois jeunes policiers en uniformes noirs sont venus vers notre groupe. Il n’était pas possible de lire sur leur uniforme à quelle force de police ils appartenaient. Comme ils ne parlaient qu’à ceux que nous considérions comme des agresseurs nous ayant kidnappés, j’ai demandé à celui qui semblait être le supérieur hiérarchique de pouvoir lui parler et de lui présenter notre situation car cela faisait une heure et demie que nous réclamions la présence d’un Officier de Police Judiciaire.

Le policier dont le numéro était le 1171647 m’a d’abord dit de mettre un masque, je portais un masque sous le menton, j’ai poliment fait valoir que mon droit à respirer, imprescriptible, inaliénable et inaltérable, garanti par la Constitution, était supérieur à sa demande qui ne se base que sur une coutume bizarre instaurée dans la société françaises brutalement en mai 2020. Je lui ai fait remarquer que, par ailleurs, il est interdit de voiler son visage dans la vie sociale de la République selon la devise fort justement affichée dans toutes les mairies « La République se vit à visage découvert ». Aucun voile ni cagoule ne doit donc couvrir l’identité d’un citoyen qui doit être reconnaissable par ses pairs et par les autorités, vivre à visage découvert.

« Nul ne peut, dans l’espace public, porter une tenue destinée à dissimuler son visage. » – Loi 210-1192 du 11 octobre 2010 interdisant la dissimulation du visage dans l’espace public – Art. 1 (https://www.legifrance.gouv.fr/loda/id/JORFTEXT000022911670/)

Le policier n’a pas insisté et n’a pas exigé que mon compagnon homme mette son masque. Il l’a exigé seulement de moi qui suis une femme. Cependant, il m’a écouté et a aimablement dit qu’il allait joindre par téléphone un Officier de Police Judiciaire. Pendant que ce policier téléphonait, les deux autres nous ont demandé nos noms et adresses et les ont noté sur un bout de papier, mais n’ont pas demandé nos pièces d’identité.

Les agents de sécurité privées restaient toujours à côté d’eux et de nous en surveillant la situation.

Au bout d’un quart d’heure, le policier qui s’était entretenu au téléphone avec, selon ses dires, l’OPJ, m’a dit « Vous allez nous suivre de votre plein gré et vous pourrez alors donner votre version car je dois faire mon procès-verbal. Vous serez reçu par un OPJ dans un lieu où vous pourrez porter plainte ».

Je lui ai bien sûr fait confiance car il n’y a à priori pas de raison de ne pas faire confiance à des policiers de la République, respectueux des Lois et de leur code de déontologie.

C’est avec soulagement que nous avons pu quitter le quai du métro en suivant les trois policiers. Nous sommes sortis sur la place de la République et les policiers ont alors enlevé leur masque. L’un d’eux nous a dit « Nous sommes des policiers de la Brigade Régionale Ferroviaire ». Je leur ai dit « alors c’est vous qui devriez patrouiller dans l’enceinte de la RATP et pas des agents de sécurité privée » ! Il a acquiescé en disant que malheureusement leurs unités n’étaient pas assez nombreuses.

Nous avons attendu une voiture de police. Est arrivée une voiture de type minibus blanche sans aucun insigne, à 6 places arrière, et les policiers nous ont demandé de monter sur la dernière banquette en mettant les ceintures de sécurité. Mis à part les 3 policiers, il y avait un conducteur.

Nous avons été emmenés par cette voiture au 32 rue de l’Evangile et nous avons été reçus dans une petite salle d’attente munie de quelques chaises, d’une machine à café, d’un poste d’accueil derrière une vitre et de quelques affiches contre les violences domestiques. Trois personnes, deux femmes et un hommes, jeunes et habillés en civil, se sont présentés à nous. Nous ne pouvions voir leurs visages à cause de leurs masques.

Ils se sont présentés comme étant des OPJ. J’ai demandé à l’homme qui nous parlait s’il pouvait me décliner son identité. Il m’a dit s’appeler M. Lambert. Ils nous ont demandé de bien vouloir leur raconter notre version des faits, de leur décrire ce qui s’était passé avec les hommes dits de la « Sureté RATP ». Je leur ai fait part de mon étonnement de ne pas être reçue dans un bureau et je leur ai dit que j’aurais préféré être reçue dans un bureau et pas devant une porte d’entrée au milieu d’aller et venues et où n’importe qui pouvait entendre ce que j’avais à dire. Une femme venait juste d’entrer et se tenait à ma droite. Elle a dit « ne vous inquiétez pas, nous sommes tous des OPJ ici ».

Alors nous avons raconté ce qui s’était passé. Nous exprimé notre sentiment d’avoir été enlevés par ces hommes de la sécurité privée travaillant pour la RATP et notre volonté de porter plainte contre ce que nous avons ressenti comme une agression. Les deux personnes, M. Lambert et une femme jeune se sont présentés comme des OPJ, ils nous ont dit cependant qu’ils ne pouvaient pas nous recevoir dans un bureau ni prendre notre plainte car nous ont-ils dit :«nous n’avons pas assez d’espace ». Pendant notre échange, des personnes, visiblement salariées du lieu qui ne semblait pas être un commissariat recevant du public, allaient et venaient dans cette salle d’attente et écoutaient ce que nous disions.

Une femme jeune blonde, vêtue d’un uniforme de police et masquée, est venue se joindre au groupe que nous formions avec les policiers qui nous auditionnaient et nous a menacé de « 6 mois de prison » pour un prétendu « outrage ». J’ai été très surprise. Personne ne m’avait dit que j’étais accusé de quoi que ce soit, au contraire, j’avais suivi les policiers volontairement pour rencontrer un OPJ et porter plainte pour des abus commis par trois agents de sécurité appartenant à deux entreprises de sécurité privées.

La femme qui nous a menacé de prison est partie avec celle qui se disait OPJ et qui n’a jamais décliné son identité. M. Lambert est resté avec nous pour discuter. Nous avons parlé librement de la situation sociale et politique dans notre pays.

Au bout d’une demi-heure la femme qui se disait OPJ nous a remis une feuille intitulée « Convocation » indiquant que je devais me présenter le 1 octobre au « Groupe Enquête Transporteurs » pour répondre « aux faits qui lui sont reprochés, à savoir des faits d’outrage à Agent d’Exploitation d’un Réseau de Transport de Voyageurs ».

J’ai été très surprise de me voir signifier cette accusation qui ne m’a, à aucun moment été notifié par quiconque, qui ne faisait suite à aucune audition contradictoire d’un quelconque outragé et de moi-même, et n’avait fait l’objet d’aucun procès-verbal signé par un policier. Je n’ai outragé aucun policier qui de toute façon ont été aimables avec nous bien qu’ils ne nous aient pas dit la vérité, puisqu’ils nous ont dit que nous pourrions porter plainte dans ce lieu alors que ce n’était pas le cas.

Par ailleurs, à aucun moment les policiers qui sont intervenus sur le quais de la station République ne m’ont dit que j’étais accusée d’outrage. Aucun agent de sécurité de la RATP n’a dit vouloir porter plainte pour outrage ni ne s’est plaint d’outrage. Ces agents de la RATP n’ont à aucun moment décliné leur identité et il était impossible de les identifier puisque leurs visages étaient masquées. Au contraire, c’est nous qui avons appelé la police 3 fois parce que nous nous sentions en danger et nous avons été soulagés de voir les policiers arriver !

Par ailleurs, il est impossible d’outrager un agent de sécurité privée car il n’est pas dépositaire de la loi et l’ordre public. Il est un simple employé d’une entreprise publique ou privée. Si un agent de sécurité s’estime lésé par un citoyen, il peut porter plainte pour insultes, menaces etc. mais doit signer la plainte de son nom et montrer son visage comme tout autre citoyen. Il ne peut être ni anonyme ni masqué par une quelconque cagoule dissimulant son visage.

J’ai demandé alors à M. Lambert ce qu’est le « Groupe Enquêtes Transporteurs », il m’a répondu que c’était un service judiciaire de la RATP.

Je ne me suis pas présentée à la convocation qui m’a été remise dans la salle d’attente du 32 rue de l’Evangile à Paris car :

  1. Je ne comprends pas cette accusation. Je n’ai outragé aucun policier ni gendarme, je n’ai pas non plus insulté les agents de sécurité privée de la RATP qui m’ont enlevée et maintenue sur le quai du métro pendant près de deux heures.
  2. La convocation ne décrit pas les faits, elle ne mentionne ni à quelle date, ni à quelle heure, ni à à quel endroit ils se seraient produits. Je ne peux répondre à une accusation aussi vague sans avoir des explications, sans avoir vu le procès-verbal des faits établis par les policiers siégeant au 32 rue de l’Evangile qui m’ont remis cette feuille.
  3. Le document ne mentionne pas quel article de Loi a été violé lors des faits qui me sont reprochés.
  4. Je ne comprends pas qui s’estime outragé par moi – la personne ne décline pas son identité, ne précise pas le lieu ou elle se trouvait aux moments des prétendus faits et ne mentionne pas son grade et sa qualité.
  5. Je ne sais pas ce qu’est l’organisme qui me convoque, le Groupe Enquête Transporteurs. Je n’ai jamais été en contact avec cette entreprise. Le 25 septembre 2021 j’ai acheté et utilisé un billet de la RATP pour voyager dans le métro.
  6. Je ne comprends pas sur quelle base juridique l’Etat a donné l’autorisation à cette entreprise de me convoquer et poursuivre.
  7. La convocation n’est pas signée, l’identité de l’OPJ qui est censé l’avoir signé et apposé le tampon de « la Sous-Direction de la Police des Transports » n’est pas mentionnée.

Si une personne s’estime insultée par moi, elle peut déposer une plainte auprès des autorités judiciaires ou policières et doit décliner son identité en signant la plainte. Naturellement je me présenterai alors à une convocation émanent de la police ou des autorités judiciaires établie selon les règles de la Loi.

Je m’estime victime d’une agression (une tentative d’enlèvement) par ces employés de la RATP et d’une manipulation des faits par ces mêmes employés. En effet, non seulement je n’ai pas insulté ni outragé des policiers mais encore j’ai suivi les policiers jusqu’au local 32 rue de l’Evangile car j’ai cru de bonne foi en leur assertion que je pourrai y porter plainte pour enlèvement. Je n’ai pas non plus insulté les employé de la RATP.

Je n’ai pas pu porter plainte pour enlèvement mais encore 32 rue de l’Evangile des personnes sans identité m’ont remis un document qui profère des accusations à mon endroits au nom d’une entité que je ne peux identifier Groupe Enquêtes Transporteurs.

Ces événements m’ont causé beaucoup de stress.

Il n’est pas admissible des employés de de la RATP se substituent à la police, violent les Droits Fondamentaux des voyageurs et de les séquestrent. J’espère néanmoins que ces hommes ont agis sans les ordres de la RATP car sinon la RATP sera aussi responsable de cet enlèvement.

L’état de terreur que l’action illégale et violente de ces hommes a entrainé en moi et chez les autres témoins des faits donne une image déplorable de Paris au moment où notre pays a un besoin urgent de retour des touristes étrangers après un an et demi d’absence du fait des restrictions diverses de voyager.

Je ne comprends pas la nature du document qui m’a été remis ni quelles sont les autorités dont il émane ni selon quels articles de Loi ce document a été établi.

Je vous demande de bien vouloir m’éclairer à ce sujet.

Je porte également plainte contre X pour enlèvement selon l’article 241 -1 du Code Pénal le 25 septembre 2021 dans la rame de la ligne 3 du métro de Paris circulant vers Galliéni à la hauteur de la station République et sur le quai de cette ligne à la Station République entre 16h50 et 17h30 environ.

Je vous prie de croire, Monsieur le Procureur, à l’assurance de mes sentiments distingués.

Monika Karbowska


Copie de la lettre au Groupe Enquêtes Transporteurs, au Ministère des Transports, à la Ligue des Droits de l’Homme et à Amnesty International

Envoi de courrier recommandé au procureur et au Groupe Enquête Transporteurs

Pour la Poste le Groupe Enquête Transporteurs n’existe pas

Catégories
Analyses géopolitiques

L’Entre deux Mers, un projet de souveraineté est-européenne entre l’Occident et l’Asie

Monika Karbowska

Hommage à Samir Amin pour la Conférence « La montée de l’Asie », Paris le Havre 13-15 mars 2019

THE RISE OF ASIA 2019 CONFERENCE REPORT – BANDUNG SPIRI

Je souhaite avant tout remercier les organisateurs de « L’Esprit de Bandung » de m’avoir invitée à cette importante rencontre internationale et naturellement, puisque c’est le lieu adéquat pour cet hommage, exprimer ma tristesse et ma douleur du fait de la disparition de Samir Amin – grand penseur, militant actif, ami exigeant et protecteur.

D’une certaine manière Samir Amin était notre « protecteur », nous militants anti-capitalistes de l’Europe de l’Est. Dans ses nombreuses interventions publiques, dans ses textes, tout comme dans son soutien en privé, Samir Amin a toujours déploré la catastrophe que fut l’imposition du capitalisme néolibéral à nos pays il y a 30 ans déjà. Il n’a jamais rendu coupables les peuples de l’Est de la « chute du monde soviétique », de la mondialisation et de la prolétarisation des peuples occidentaux. Alors que ce type critique est et a été formulé maintes fois par des analystes, des militants et des politiques de la gauche actuelle des pays occidentaux. Nous, les peuples de l’Est, nous serions responsables d’une révolution ratée, celle de 1917, de son dévoiement vers des régimes autoritaires, du goulag. Pour finir ce ne serait que justice que nous souffrions de la déchéance naturelle du système dont nous serions coupables et aurions été punis comme de juste par le retour du capitalisme sur nos terres. Alors que si nous avions laissé faire l’Occident, la Révolution aurait été si belle et si démocratique. Sans exagérer, j’ai entendu ce type de discours de nombreuses fois au cours de mon long militantisme dans le mouvement altermondialiste, de 2003 à 2018.

Samir Amin a combattu ces manifestations d’une simpliste « esto-phobie ». Au contraire, il a toujours mentionné le « monde de l’Est », l’Europe de l’Est entre et le monde Russe (Russki Mir) dans ses analyses de la situation mondiale. Il ne nous a pas caché, occulté, il n’a pas fait comme si ces 250 millions de personnes et ces territoires n’étaient que blanche terra incognita sans lien avec l’histoire de l’Europe et du monde et aussi sans avenir.

Samir Amin nous a correctement perçus comme des peuples de la périphérie du Centre capitaliste occidental. Cette théorie si juste n’a d’ailleurs pas été découverte par Immanuel Wallerstein en premier, mais par des historiens marxistes polonais tels que Witold Kula, Tadeusz Manteuffel, Jan Kieniewicz, Henryk Samsonowicz, Marian Malowist éminents médiévistes et spécialistes de l’histoire des classes dominées, collaborateurs scientifiques de l’Ecole Pratiques des Hautes Etudes sous la houlette de Fernand Braudel dans les années 1960. C’est de leur minutieuses analyses des raisons du développement divergent de l’Europe de l’Est par rapport à l’Europe de l’Ouest à la fin du Moyen Age que fut découvert le rôle joué par le second servage des paysans de l’Est dans l’avènement du capitalisme occidental. Les paysans de l’Est, en particulier les habitants des vastes plaines de la République Nobiliaire polonaise ont été mis en servage pour que l’aristocratie puisse fournir en blé et bois bon marché les villes d’Occident en expansion afin de nourrir l’accumulation primitive du capital et la mise en esclavage des peuples de l’Afrique et de l’Amérique par les Etats de l’Europe occidentale. Il s’avérait ainsi que les classes populaires mises en sevrage d’Europe de l’Est furent les premières ressources naturelles exploitées par ce capitalisme primitif au même titre que la main d’œuvre esclave des premières colonies. Il en a résulté pour l’Europe de l’Est l’arrêt du développement des villes, la misère des campagnes, la persistance des structures féodales jusqu’au 20 siècle, le retard technologique et économique par rapport à l’Ouest, la domination d’une noblesse de plus en plus arc-boutée sur ses privilèges et sourde à toute réforme. Politiquement cette structure de classes dominantes compradores fournisseuses de matières premières pour l’Occident a été dévastatrice : les classes dominantes des pays de l’Est se sont soumises aux Etats absolutistes occidentaux ou de types occidental comme la Russie tsariste, ont refusé la révolution industrielle et les révolutions bourgeoises du 19 siècle. Il a fallu des secousses violentes comme la Révolution bolchévique et la Seconde Guerre Mondiale pour mettre fin à 5 siècles d’une structure sociale et politique au service in fine de la domination occidentale.

C’est l’analyse de ce processus historique, du rôle de premier substrat des peuples de l’Est dans le développement du capitalisme européen qui a donné naissance à la théorie du Centre et de la Périphérie popularisée par Wallerstein. Aujourd’hui cette théorie est si ancrée dans les représentations que nous ne nous souvenons plus de l’histoire du cheminement de cette idée.

Samir Amin s’en souvenait, et c’est pourquoi il comprenait l’histoire des peuples d’Europe de l’Est. Pour lui, les peuples de l’Est avaient réussi à s’émanciper un tant soit peu par une « déconnexion sélective », en construisant des Etats souverains de 1945 à 1989. Ce furent des Etats qui prenaient soin de l’intérêt de leurs peuples, sous la responsabilités d’élites nouvelles issues du peuple ou de l’intelligentsia progressiste et incarnées dans les partis communistes au pouvoir. Le « socialisme réel » était avant tout un souverainisme populaire avec ses réalisations et ses faiblesses tout comme le fut la Chine maoiste. Cependant, contrairement à la Russie ou à la Chine, les pays d’Europe de l’Est de la Baltique à l’Adriatique n’ont pas réellement été capables d’une révolution autonome de grande ampleur. Etats vassaux de l’Occident avant 1939, le modèle de « souverainisme socialiste » de l’après 1945 ne fut pas un choix, mais une imposition par la puissance soviétique.

Cependant, pour Samir Amin, nous ne devions pas nous sentir coupables. Au contraire, nous avions fait le meilleur possible. Samir Amin ne nous renvoyait jamais de ces attitudes d’arrogance hautaine face à notre défaite qu’affichent à notre endroit bien des camarades de la gauche occidentale. Pour lui la destruction du Bloc de l’Est fut une catastrophe pour l’humanité entière car le déchainement du capitalisme prédateur occidental a obéré les possibilités d’émancipation des nations du Sud. Nous étions un rempart efficace pendant 45 ans et aussi un allié frère pour de nombreuses nations.

Samir Amin regardait avec empathie et bienveillance nos efforts pour reconstruire un mouvement anti-capitaliste en Europe de l’Est après 1989 dans un contexte très violent : destruction de nos industries, chômage de masse, misère, émigrations par millions vers l’Occident, mafias, prostitutions, guerres de destruction d’Etat et des peuples comme en Yougoslavie. Actuellement la situation et encore plus grave avec l’imposition de bases militaires des Etats Unis, les pressions américaines pour la guerre contre la Russie, les déstabilisations et guerre par proxy que les Etats Unis mènent aux frontières russes comme la guerre contre le Donbass en Ukraine. Les gouvernements des pays de l’Est, quels que soient leurs couleurs, se soumettent en vassaux aux appétits américains et obéissent aux pression pour poursuivre et emprisonner les opposants au système. En Pologne par exemple, le souverainiste de droite Mateusz Piskorski a été en prison sans jugement 3 ans et l’opposition de gauche est menacée de prison pour « opinions totalitaires ». La guerre est de retour en Europe de l’Est avec les massacres d’opposants à Odessa le 2 mai 2014 et avec les bombardements de l’armée de Kiev contre les villes de Donetsk et de Lougansk.

Forum Social de l’Europe de l’Est et de Coopération avec le Sud, Wroclaw, 11-13 2016

J’avais rencontré Samir Amin alors qu’il était un leader du mouvement altermondialiste naissant, au Forum Social Européen de Paris en 2003. J’étais alors une simple militante dans le mouvement féministe puis dans la campagne critique du Traité Constitutionnel Européen en 2005. Après l’épuisement du processus des forums sociaux en Europe, dont la coupure culturelle et politique Est-Ouest fut à mon sens un des facteur, je me suis immédiatement intéressée aux révolutions des pays du Sud dès le soulèvement de Tunisie et le Forum Social Mondial au Sénégal en 2011. J’ai soutenu à la mesure de mes moyens les jeunes en révolte dans les pays africains – en Tunisie, au Burkina Faso. Mais alors que les mouvements de protestations ont franchi la Méditerranée et essaimé en Espagne, en Grèce, puis en Croatie et en Serbie, j’ai noué immédiatement des contacts avec le Forum des Balkans en 2012, avec le mouvement social bulgare en 2013 et avec les initiateurs du mouvement des plénums en 2014 en Bosnie. J’ai écrit des articles et popularisé la luttes des Bulgares anti-capitalistes et des syndicalistes de Bosnie et de Serbie . Ensemble avec des amis de la gauche polonaise, hongroise, tchèque et ukrainienne nous avons créé le réseau des Peuples de l’Est et avons organisé le Forum Social de l’Europe de l’Est et de Coopération avec le Sud à Wroclaw, le 11-13 mars 2016.

Sonia Lokar de Yougoslavie, Judit Morva de Hongrie, Piotr Szumlewicz, Bruno Drweski, Beata Karon de Pologne, Daniela Penkova de Bulgarie, 12 mars 2016 à Wroclaw
Avec Les camarades ukrainiens d’Odessa
Konstantina Kouneva, députée européenne et syndicaliste bulgare et Savvas Matsas, chef du Parti Grec des Travailleurs EEK, à l’ouverture du Forum, Wroclaw, 11 mars 2016

Wrocław przytulił lewicę – Portal informacyjny STRAJK

600 personnes ont participé à cette événement politique ainsi qu’à la manifestation contre les bases américaines, témoignant de la volonté des militants de gauche d’Europe de l’Est de renaître et de travailler avec les camarades de la périphérie du Sud. La périphérie de l’Est donne ainsi la main au Sud en révolte anti-impérialiste pour reconstituer la Tricontinentale, le Mouvement des Non-Alignés ou mieux, une nouvelle Internationale des peuples et nations opprimés. Malgré nos difficultés et notre pauvreté, nous avons réussi à inviter des révolutionnaires tunisiens, des militants de la Coalition pour une Afrique Alternative maliens, du mouvement du Balai Citoyen du Burkina Faso. Bernard Founou a représenté le Forum du Tiers Monde et Samir Amin a participé par Skype à la cérémonie d’ouverture. C’est suite à cette action qu’il m’a invitée à travailler avec lui sur le projet d’Internationale des Travailleurs et des Peuples. J’ai eu le bel honneur de co-rédiger avec lui la « lettre d’intention » pour une première rencontre fondatrice. Nous devions envoyer dès août 2018 ce document à des personnalités politiques de gauche des cinq continents. Le Destin ne nous en a pas laissé le temps. Samir est parti et nous sommes seuls face à son immense héritage.

(20+) Facebook

La Chine au Congrès Mondial du Marxisme « Marxisme et humanité, une destinée partagée »  par Monika Karbowska | histoireetsociete (wordpress.com)

J’ai eu l’honneur de participer grâce à son invitation au Deuxième Congrès Marxiste Mondial à Pékin en mai 2018 et de pouvoir comprendre le socialisme chinois. J’ai pu comprendre également l’ampleur du déclin de l’Occident et exprimer ce que nous les peuples d’Europe de l’Est mais aussi de l’Afrique nous vivons et combien nous luttons. Samir Amin m’a permis donc de me comprendre comme héritière de la Pologne Populaire. Face à sa question sur mes origines, fille de diplomates communistes, exilée en Occident en 1992 pour refus de capitalisme, je me croyais un « produit » de la culture communiste. C’est sous le regard perçant de Samir que j’ai assumé être « une héritière de la Pologne Populaire ». Car la Pologne Populaire ne fut pas un échec, puisque nous, les militants de gauche nous sommes ses enfants. Je ne suis pas un échec. Nous sommes plus que jamais déterminés à reconstruire le socialisme dans notre périphérie parce que nous le méritons !

Comment l’Europe de l’Est peut-elle s’émanciper et trouver sa place entre l’Occident et l’Eurasie

L’Europe de l’Est est une région formant une unité culturelle historique. Avant que l’historiographie du temps des démocraties populaires découvre les raisons du « second servage » des paysans d’Europe de l’Est, Rosa Luxemburg a théorisé l’accumulation particulière dans cette région d’Europe. Rosa Luxemburg était originaire de Zamosc, ville du Sud de la Pologne, pays de grands propriétaires féodaux régnant sur une masse de paysans esclaves des domaines jusqu’à 1861 date de l’abolition du servage et de commerçants et artisans juifs habitants des petites villes misérables. Les habitants juifs des villes servaient de boucs émissaires politiques lorsque la noblesse cherchait à détourner la colère et le désespoir des paysans vers un exutoire stérile. Rosa Luxemburg a analysé dans sa thèse « Le développement industriel du Royaume de Pologne» [1] la nécessité par le capitalisme d’exploiter et de spolier des formes de travail et d’organisation sociale et culturelle non-capitaliste, ce que qu’étaient justement la coopération de survie des villages paysans de cette région du Sud. Rosa Luxemburg a rapproché cette spoliation de l’appropriation des biens et de l’exploitation des ressources et des humains des pays du Sud colonisés par les impérialistes occidentaux (MB :49) [2]. C’est ce que plus tard Samir Amin a appelé « l’accumulation par la dépossession » qui malheureusement est violemment à l’œuvre à notre époque du néolibéralisme mondialisé triomphant.

Il est intéressant de voir que pour Rosa Luxemburg les révolutions authentiques sont toujours menées par des formes d’organisations sociales non ou pré-capitalistes. Ainsi, c’est de cette périphérie de l’Occident qu’est partie la seule Révolution réussie du 20 siècle en Europe – de la Russie. Mais la Russie tsariste englobe à l’époque les régions les plus féodales de Pologne comme Zamość. Zamość est donc le théâtre d’une République des Conseils en 1917-1920 et reste la patrie de communistes et futurs résistants anti-fascistes comme Jozef Epsztein, réfugié politique en France dans les années 30 et fondateur des Francs-Tireurs Partisans, assassiné par les nazis.

Mais le cœur de cette Pologne féodale fut surtout secoué par la République de Tarnobrzeg, véritable mouvement révolutionnaire qui aboutit à la création d’une république paysanne autonome dans les villages entourant cette petite ville de la vallée de la Vistule et du San, et appartenant encore en quasi fief à la famille noble des Tarnowski. Pendant 6 ans, de 1918 à 1923 les paysans sans terres tiennent des assemblées deux fois par semaine sur la place de la ville, gèrent la région, luttent pour une réforme agraire anti-féodale et envoient leurs leaders en tant que députés élus à la première Diète polonaise[3].

http://republique-tarnobrzeg.over-blog.com/2019/03/la-republique-de-tarnobrzeg-une-republique-paysanne-autogeree-a-l-aube-de-la-pologne-independante.html

Tarnobrzeg le 6 novembre 1918

L’un de ces députés, Tomasz Dąbal, sera le fondateur du Parti Communiste Polonais KPP ; le premier prisonnier politique de la Pologne indépendante et, suite à son expulsion en URSS, le responsable du Comité des Questions Agraires au sein de l’Internationale Communiste.

La structure sociale de cette région, dont je suis personnellement originaire, était composée du « dwór », le manoir féodal du noble et de villages à l’organisation collective traditionnelle bousculés par l’économie capitaliste. L’économie capitaliste était d’ailleurs plus matérialisée par l’émigration vers les Etats Unis et par la diffusion de la presse et du chemin de fer que par une industrie inexistante. Les citadins juifs vivaient de la même façon que les paysans avec lesquels ils partageaient la même pauvreté. Il est effectivement intéressant de constater que les idées socialistes radicales et souverainistes fleurirent dans cette structure sociale et restèrent vivaces malgré la répression et l’hécatombe de la Seconde Guerre Mondiale. Après 1945 la Pologne communiste réalisa une grande partie de ce programme progressiste mais c’est paradoxalement à ce moment que s’amorça le virage idéologique conservateur et patriarcal qui dure jusqu’à aujourd’hui.

Zamosc
Rosa Luxemburg

L’émancipation de l’Europe de l’Est progresse grâce à la radicalité de cet agrarisme égalitaire. C’est ainsi que le leader paysan et premier ministre de la Bulgarie Alexandre Stamboliyski mène une réforme agraire de grande ampleur et une modernisation sociale de son pays avant qu’en 1925 les fascistes ne réussissent à l’assassiner et réimposer une royauté dictatoriale. La République des Conseils de Hongrie, dirigée par des idéalistes comme Bela Kun, dont nous venons de fêter le 100ème anniversaire, fut de mars à août 1919 plus novatrice en matière de culture, d’éducation et de planification de l’économie que la Révolution bolchévique à la même époque. C’est le socialisme yougoslave qui mena à la création de la Yougoslavie avec comme objectif la réunification politique et sociale de la région dans la « Fédération Balkanique » par la réunification des partis socialistes slovènes, croates et serbes. La France impérialiste se sert de cette création en mettant au pouvoir les monarchistes serbes. Mais la base sociale paysanne est prête et organisée pour sa renaissance lors de la Seconde Guerre Mondiale avec la création du mouvement des partisans de Tito et l’expansion du Parti Communiste Yougoslaves. Les Yougoslaves ont pu se libérer du joug nazi presque sans aide extérieure grâce à la force de cette structure sociale et politique ancienne. La Yougoslavie de 1945 ne fut ni un erreur qui une création artificielle comme le prétendait la propagande occidentale des années 90 du 20ème siècle, mais le logique aboutissement de deux siècles de luttes paysannes indépendantistes. C’est cette même base sociale rurale associée à l’intelligentsia progressiste qui a été en Grèce à l’origine du puissant mouvement communiste avec l’armée des partisans ELAS et EAM contre les nazis puis contre l’Occident dans la guerre civile de 1945-1949.

Ferme traditionnelle à Dzikow un des village épicentre de la République de Tarnobrzeg

Certes dans les années 1920-1939 l’Occident parvient à reprendre la main et imposer des régimes fascistes et royalistes autoritaires. Certains de ces régimes basculeront dans le camps nazis avant et pendant la Guerre Mondiale. Ainsi le Bloc de l’Est de 1945 à 1989 ne fut donc pas une une création hasardeuse mais une entité géographique tangible (de la Mer Baltique à la Mer Adriatique et Noire), historique (peuples soumis à des empires féodaux s’émancipant sous l’influence des idées de la Révolution française et du marxisme), socio-politique et économique – peuples à dominante paysanne, à l’économie en retard technologique par rapport à l’Occident, non encore alphabétisés et non industrialisés. Le socialisme réel aura pour tâche de construire les structures d’un Etat moderne, des frontières, des écoles, des universités, des infrastructures de transports, des logements, une culture populaire et nationale de masse. Ce fut un souverainisme que Samir Amin a si bien décrit comme une « déconnexion sélective » du système capitaliste mondial, nécessaire à cette période historique.

Ma grand mère Czeslawa Gronek née en 1920 a vécu toute sa vie à Tarnobrzeg. Elle a connu la République autogérée paysanne et ses conséquences. Elle a passé la plus grande partie de sa vie en Pologne Populaire qui a été la plus belle période de sa longue vie.

Ce ne fut pas un socialisme autarcique et fermé au monde : les pays du « bloc de l’Est » coopèrent entre eux au sein du COMECON et avec l’Union Soviétique, avec l’Asie, Chine, Vietnam et Corée du Nord, mais aussi avec le monde arabe souverainiste (Syrie, Irak, Egypte, Lybie, Algérie, Tunisie, Yemen du nord), et avec les Etats africains nouvellement indépendants. Les coopérations sont militaires, économiques, culturelles et scientifiques. Les coopérants, techniciens et ingénieurs construisent, gèrent des usines et forment le personnel des pays du Sud. Les coopérants polonais dans l’industrie restent en Irak jusqu’en janvier 1991, jusqu’à ce que les Etats Unis exigent leur retrait par la nouvelle Pologne capitaliste. Les médecins et infirmières travaillent dans le monde arabe et en Afrique. Personne à l’Est ne s’est étonné de voir des infirmières bulgares travailler en Libye jusque dans les années 2000 – c’était la suite logique de cette coopération historique. Même la Tunisie et le Maroc ont envoyé des étudiants étudier la médecine dans les pays d’Europe de l’Est dans le cadre de la coopération scientifique et éducative, formations financées par les pays socialistes. Cette coopération et la présence d’étudiants du Sud dans les universités techniques et médicales des pays de l’Est est célèbre et fait partie de la saga positive de l’histoire du socialisme réel, même si peu de recherche historique est menée à ce sujet, car les nouveaux pouvoirs cherchent à en gommer le souvenir[4]. Les écoles supérieurs techniques du Donbass restent réputées pour l’accueil des étudiants du Sud. En Afrique de l’Ouest, au Mali, en Guinée les anciens diplômés des pays de l’Est sont prisés même par le système néolibéral comme cadres dans les structures des Etats, des ONG et des organisations de gauche.

Étudier à l’Est. Expériences de diplômés africains | EHESS

Dans les années 80 l’unité culturelle des pays de l’Est via le COMECON et les échanges culturels et touristiques est de plus en plus évidente. La conscience de cette unité déborde le cadre de l’Etat socialiste et gagne les milieux des dissidents aux régimes communistes. Au sein des mouvements dissidents commence une réflexion sur l’avenir de l’Europe de l’Est et notamment sur la possibilité de la région de s’émanciper collectivement de la suprématie de l’URSS et de trouver sa place entre la puissance de l’Est et le monde occidental.

Le projet de l’Entre deux Mer, « Miedzymorze », dans les écrits de l’opposition de gauche à la fin des années 80

J’étais étudiante en première année à l’Institut d’Histoire de l’Université de Varsovie en 1988. Active dans le mouvement étudiant anti-régime j’ai rassemblé une importante documentation d’écrits – journaux périodiques, tracts, magazines divers- de tout le spectre politique de la dissidence polonaise, de l’extrême droite nationaliste chrétienne à la gauche se réclamant de la tradition marxiste polonaise. J’ai participé à des réunions d’obédiences politiques diverses, ce qui n’était pas toujours facile puisque ces réunions étaient en droit illégales et qu’il n’y avait à l’époque pas d’autres moyens de communication que les tracts, les affiches volantes et le bouche à oreille – le téléphone était surveillé et, est -il nécessaire de rappeler, il n’y avait pas encore d’internet. Le pouvoir d’Etat contrôlait strictement l’usage des photocopieuses et empêchait le tirage de photos en limitant aux laboratoires publics l’accès aux indispensables produits chimiques. Mais l’Institut d’Histoire de l’Université de Varsovie, qui était un important centre de l’opposition, possédait son propre laboratoire et développait les photos utilisées par l’Agence de Presse dissidente PAW. Cependant les différents groupes politiques vendaient leur littérature (photocopiée, ronéotée mais parfois imprimée par des imprimeries d’Etats soutenant l’opposition) à l’entrée dans l’enceinte de l’Université, tolérés par le pouvoir qui ne pouvait ni ne voulait empêcher la soif de liberté d’expression qui caractérisait la société polonaise de l’époque. Les opinions les plus diverses s’épanouissaient ainsi, à l’abri aussi bien de la censure du système local que de l’influence occidentale.

La lecture de cette presse protéiforme renvoie à une période passionnante des années 1980-89 ou tout semblait neuf et possible, et surtout la création d’une « troisième voie » entre le système soviétique et le capitalisme occidental. Une troisième voie qui aurait pu être la création unique et originale d’une Europe de l’Est souveraine. C’est cette indépendance en devenir qui a enthousiasmé mes 18 ans et que la « stratégie du choc » sauvage a brutalement détruite, laissant ma génération soumise totalement au système ou orpheline, exilée et traumatisée. Ce qui est flagrant à la lecture même superficielle de cette presse, est l’absence totale des notions qui à peine 2 ans plus tard, en 1991, seront littéralement importées par l’armada médiatique occidentale : marché libre, économie de marché, privatisation, libéralisation, dérégulation… D’autres concepts marquent au contraire une pensée originale centrée sur les besoins et intérêts propres de cette région particulière qu’est l’Europe de l’Est.

Pour les besoins de cet article nous présenterons trois magazines réalisés par des dissidents et  datant de 1988. Les articles sont prudemment signés de pseudonymes, mais la plume et le style révèlent des intellectuels polonais vivant en Pologne, probablement universitaires ou étudiants.

La revue « Europa pismo Instytutu Europy Wschodniej », («Europe, magazine de l’Institut d’Europe Orientale»), éditée par l’Organisation Solidarnosc Walczaca[5] (Solidarité Combattante, la partie radicalement anti-régime de Solidarnosc clandestine regroupée autour de Joanna et Andrzej Gwiazda), malgré sa tendance nationaliste, est tout à fait imprégneé de cette idée d’unité culturelle de l’Europe de l’Est. Certes, ce numéro commence par un article de Hanna Arendt sur la « révolution hongroise écrasée par l’impérialisme totalitaire ». Puis l’analyse de Karol Sauerland (professeur de philosophie à Torun membre de Solidarnosc) donne une large place à une interprétation très anti-communiste de la philosophe avant d’enchainer sur des fragments de correspondance entre Arendt et Karl Jaspers. Le magazine fustige le « totalitarisme » qui aurait rendu « apathiques » et « aliénés » les citoyens de Hongrie, Pologne, Tchécoslovaquie, Roumanie et Bulgarie. Mais dans les articles de dissidents russes, tchèques, roumains et hongrois, cette «idéologie de la liberté »basée sur les idées de Karl Jaspers et Karol Polanyi situe de fait l’Europe de l’Est entre la « Russie Soviétique » et « l’Occident », un Occident dont la présence parait fort lointaine.

L’article de l’auteur tchécoslovaque commence même par une belle ode à « notre » Europe : « Nous sommes habitués à entendre que nous sommes le cœur de l’Europe et nous savons qu’à notre porte se trouve le vaste monde. Mais si nous avons l’idée agréable que l’Europe puisse être un orchestre, du moins notre Europe centrale, dans laquelle nous avons notre partition, hélas aujourd’hui cette idée n’est qu’une folle utopie. Mais nous persistons à croire au vaste monde et en réalité, celui-ci ne nous a pas rejeté »[6]. Suit une description détaillée des nationalités occidentales qui déjà font du tourisme de masse à Prague, les Cubains et les Vietnamiens qui y travaillent et les peuples arabes et africains qui y étudient. On est bien loin de l’Europe de l’est pauvre, soumise et provinciale à laquelle le capitalisme a fini par nous habituer!

La revue finit avec l’interview du plus célèbre des dissidents polonais sous le titre évocateur « Au Chili on m’aurait emprisonné pour communisme »[7] dans lequel Adam Michnik, refuse un capitalisme « à la Pinochet » . On croit rêver quand on connait la suite de l’Histoire : le soutien absolu aux politiques sociales destructrices du néolibéralisme d’un Michnik devenu un oligarque propriétaire du plus grand consortium de presse de Pologne avec le quotidien « Gazeta Wyborcza ». Ce qu’il importe de souligner est que pour les rédacteurs anti-communistes le marqueur culturel de cette Europe de l’Est unie est cette soif de liberté, de justice et de liens avec les autres nations qui la caractérise[8].

La revue « Przedświt – Solidarność robotnicza», «L’Aurore – Solidarité Ouvrière» porte le sous-titre « revue du Parti Social-démocrate polonais»[9]. Elle se présente, pour un numéro de 1988, comme un livret de 16 pages modeste, ronéotypé. Le symbole de la rose au poing orne sa une. La revue s’ouvre sur un texte de « Thèses politiques de 1988 de la Social-démocratie polonaise » daté du 1 octobre 1988 et d’un communiqué « du Secrétariat du Comité Exécutif du Parti Polonais Social-démocrate portant sur les négociations de la table ronde », daté du 5 octobre.

Ces documents ainsi que les analyses qui le suivent critiquent la « faillite économique et sociale du Parti Ouvrier Unifié Polonais au pouvoir » ainsi que son autoritarisme, l’absence de liberté de réunion, d’association et d’expression. Mais les auteurs sont offensifs contre le nationalisme qu’il soit polonais ou propres aux autres pays du bloc de l’Est. Il est encore plus intéressant en ce qu’ils révèlent des aspirations des classes moyennes polonaises de la fin des années 80 orientées à gauche. En effet, les articles prônent comme modèle politique le « socialisme occidental » – la Suède notamment, riche et pacifique fait figure d’idéal absolu. Ce n’est pas un nouveauté, le modèle suédois était un lieu commun des discussions libres et « nocturnes des Polonais » avant 1989. Il est frappant de lire que le Parti Social-Démocrate propose de « garder la structure sociale de la Pologne Populaire » mais en améliorant l’égalité des citoyens dans le système. En 1988 le régime communiste prétendument sans classe est critiqué pour ses inégalités sociales !

Cette égalité ne pourrait s’épanouir que dans une forme de « mondialisation culturelle » que prône la revue. Le mot n’existe pas encore, mais dans les écrits de la gauche dissidente il n’est question que de voyages de personnes et d’idées, d’échanges et d’ouvertures culturelles avec le monde entier. Il est tragique que l’entrée réelle de la Pologne en la mondialisation s’est finalement soldée par un enfermement des classes populaires dans le conservatisme de l’Eglise et le nationalisme occidental anti-Lumières, l’exact contraire de ce à quoi aspiraient les auteurs de ces textes produits et achetés à l’Université, et donc lus par les étudiants, future élite du pays.

La revue dissidente qui théorise le mieux l’avenir commun est-européen est justement « Miedzymorze », « L’Entre Deux Mers », revue de la « Section Est du Parti Socialiste Polonais PPS ». Ce parti clandestin dirigé par les jeunes Piotr Ikonowicz et Józef Pinior[10] édite également « Robotnik », « l’Ouvrier », un nom par ailleurs prestigieux repris de la presse d’avant-guerre.

« Robotnik » rejette assez violemment l’hégémonie du POUP et Pinior sera un temps emprisonné. Mais le PPS ne prévoit nullement le retour du capitalisme en Pologne, plutôt une évolution et une réforme du système économique existant, avec une plus large place pour les coopératives et une autogestion ouvrière dans les grandes entreprises publiques. Le PPS se bat pour la liberté  d’expression et d’association mais ce afin que la classe ouvrière polonaise puisse défendre ses intérêts. La Pologne Populaire est donc ici aussi critiquée comme un Etat inégalitaire qui ne se soucie pas des intérêts des travailleurs. Ce programme est publié en détails dans le texte « Nowa Lewica », « La Nouvelle Gauche » en une de l’hebdomadaire « Robotnik »du 13 novembre 1988[11].

L’analyse la plus exhaustive de ce que pourrait être une Europe de l’Est souveraine s’intitule « L’Entre Deux Mers, ce qu’il est et ce qu’il pourrait être » et est signé de Jan Łukaszów[12].

La question de l’unité civilisationnelle de l’Europe de l’Est y est présentée d’emblée comme politiquement centrale. « Chacun qui s’intéresse à l’histoire est conscient, même intuitivement, de l’existence d’une unité des pays situés entre l’Allemagne, La Russie, la Scandinavie et la Turquie ; une unité qui ne peut être réduite à la problématique de l’asservissement par le communisme ».[13] L’auteur préfère le terme d’« Entre Deux Mers », plutôt que celui de l’Europe Centrale, malgré l’histoire de ce concept utilisé par l’impérialisme polonais avant la guerre pour la conquête de territoires ukrainiens et biélorusses.

De l’Estonie à la Grèce, ce territoire entre les Trois Mers Baltique, Noire et Adriatique (ou entre Deux, Nord et Méditerranée) comprend en 1982 200 millions d’habitants, 35% de la population européenne jusqu’à l’Oural et 20% de son territoire. Le point commun de ce territoire pour l’analyste de 1988 est le nationalisme basé sur un ressentiment anti-germanique, légitimant ou « gelant » un ressentiment anti-russe ou anti-soviétique, variable selon les pays. A 80% slave, cette « Europe du Centre a comme spécificité de ne pas être jusqu’au bout ni l’Est ni l’Occident, considérant comme Occident l’Allemagne et l’Italie et comme Orient la Turquie »[14].

Mélange de toutes les trois religions d’Europe (christianisme orthodoxe, catholique mais aussi influence de l’islam depuis le Moyen Age) la caractéristique majeure de cette Europe est « l’agrarisme », la domination économique et idéologique de la « campagne » sur la « ville »[15]. Le servage tardif n’a pas éliminé les cultures paysannes dominantes qui ont aussi influencé fortement l’éthos de lutte nationale contre les domination étrangères. Enfin, l’intelligentsia est dans ces pays issue de la paysannerie ou de la noblesse et pas de la bourgeoisie. Ces spécificités sont encore perceptibles à la fin des années 1980 malgré ou grâce – ?- à l’industrialisation communiste. L’auteur de l’analyse cite enfin la domination politique des partis communistes comme facteur d’unité de la région, imposant partout la même structure socio-économique et le pouvoir de la bureaucratie du parti, dite « nomenclature ».

Il utilise même le terme d’« Etats communistes nationaux »[16] et inclut la Yougoslavie dans ce concept. Pour caractériser l’Ukraine et la Biélorussie Jan Łukaszów cite évidemment l’héritage légué par la République « Des Deux Nations » du 15 au 19 siècle. Il décrit la Pologne, avec sa résistance civile massive face à « l’empire soviétique » et la haute conscience politique de sa population comme un « Etat non souverain mais Etat national »[17]. Puis, passant à l’analyse des forces en présence en URSS, Jan Łukaszów présente l’Ukraine comme le pays le plus riche, le plus doté en ressources naturelles, en industries modernes, une agriculture dont les terres « débarrassées de l’incurie communiste »[18] pourrait tripler les récoltes. Clé de l’économie soviétique qui bride son développement en dirigeant les investissements modernes vers la Sibérie, une Ukraine indépendante deviendrait vite une super puissance. Avec un population bien éduquée, une culture originale et une langue en expansion la nation ukrainienne est « pleinement épanouie »[19]. Bien sûr, l’auteur ne cache pas que l’Est de l’Ukraine est russe ou « russifiée » et qu’il n’est pas possible de prédire le comportements de ces populations au moment du « démontage » de l’URSS[20] – nous sommes en 1988 et le mot est déjà employé. Mais contrairement à une Biélorussie marginalisée, l’Ukraine a toutes les chances de devenir une locomotive des Etats qui se détacheraient alors de l’URSS.

Le clou de la stratégie serait de permettre à l’Ukraine de rentrer dans une alliance avec les Etats de l’Entre Deux Mers et donc dans « un système européen de sécurité collective »[21]. Ainsi l’Europe de l’Est serait mise à l’abri de l’impérialisme russe qui se déchainera inévitablement à la dissolution de l’URSS car le nationalisme russe y a trop été bridé par l’idéologie communiste. Comme l’Allemagne réunifiée deviendrait rapidement une super puissance, il n’est pas certain que ce système de sécurité collectif paneuropéen verrait le jour. Les Etats de l’Europe de l’Est devraient donc élaborer une Alliance, y compris militaire, entre eux, excluant la Russie, mais aussi l’Occident.

Pour l’auteur de 1988, la réunification de l’Allemagne mènerait à la dissolution du Pacte de Varsovie et alors les USA se retireraient de l’Europe. Aucun pays ne voulant de guerre pour ne pas perdre ses acquis civilisationnels, il est exclus que l’Ukraine et l’Allemagne fassent cause commune contre la Pologne. L’Alliance de l’Entre Deux Mers serait une réponse suffisamment attractive pour attirer vers elle tous les pays de la région. L’émancipation pacifique de la Pologne est la clé de voute de cette vision stratégique d’unité de la région. Au passage l’auteur critique les théories de l’URSS vue comme une puissance coloniale et cette émancipation comme une décolonisation. Selon lui l’URSS n’est dominante que militairement et les Etats de l’Europe de l’Est possèdent le même degré qu’elle de développement culturel et économique. Par ailleurs il serait irresponsable de détruire le COMECON qui au contraire devrait servir comme base pour la construction d’une Europe de l’Est unie, conçue comme une coopération d’Etats Nations car les idées de fédération resteraient rejetées par les peuples et pourraient même mener à une dangereuse abdication face aux nationalismes russes et allemands toujours présents.[22]

Ce qui frappe dans cette vision est l’ignorance de l’existence d’une domination occidentale. Lorsque l’auteur évoque ce programme de démilitarisation de l’Europe du « Centre Est », cette vision n’inclut aucune participation des Occidentaux dans ce processus. Les intellectuels de la gauche polonaise sont en 1988 souverains en leur conscience et ne ressentent aucun besoin d’appeler l’Occident à l’aide. Aujourd’hui, alors que nous sommes habitués à la soumission des élites de l’Europe de l’Est aux actes et dires de l’Occident, nous ne pouvons qu’être frappés par cette attitude naturelle, frisant l’inconscience, puisque la possibilité d’une domination politique de n’importe quel Etat de l’Ouest, France, Grande Bretagne, Allemagne n’est même pas prise en compte. Les élites polonaises dissidentes partagent ainsi avec Gorbatchev la croyance naive en une dissolution de l’OTAN au moment de la disparition du Pacte de Varsovie.

La surestimation des capacités de l’Ukraine fait partie de cette naïveté. Aujourd’hui les élites ukrainiennes ont mené leur Etat à la faillite économique, sociale et morale tandis qu’une modeste Biélorussie s’est avérée bien plus solide qu’à première vue. Ce que nous voulons retenir c’est que la Pologne communiste a généré une première génération d’intellectuels capables d’élaborer une pensée géopolitique stratégique sans directives de l’Est ou de l’Ouest. Que cette pensée ait été incomplète, incapable de prendre en compte les changements économiques et sociaux – en 1988 l’informatisation est en marche y compris dans le bloc de l’Est[23] -, erronée dans sa sous- et surestimation des forces de chaque pays, c’est un fait. Mais il apparait aussi que cette pensée est ouverte vers les pays voisins, que ces intellectuels ont l’ambition de transformer leur région d’Europe et qu’ils identifient bien le potentiel souverainiste porteur par l’unité civilisationnelle forgée par une histoire de luttes. Evidemment, ces intellectuels n’ont pas prévu l’impensable, la vassalisation de leur propre pays, la Pologne, à l’Occident, et notamment à l’Allemagne réunifiée à peine les élections « libres » du 4 juin 1989 achevées.

Pourquoi alors l’Europe de l’Est n’a -t-elle pas réussi son saut vers l’indépendance ? Pourquoi s’est-elle abîmée dans une occidentalisation chaotique avec la destruction des industries, mise en chômage et émigrations des travailleurs, perte de compétences et de savoir faires, disparition de nombreuses institutions culturelles…Sans parler de la guerre de destruction de la Yougoslavie avec 150 000 morts et plusieurs millions de déplacés. Chaque pays dirigé par les nouvelles élites occidentalisées s’est positionné dans une mise en concurrence des uns contre les autres pour plaire aux puissances occidentales sur le mode du « qui est le plus soumis aux règles imposées par l’Occident ». La gauche communiste souverainiste a été éliminée des structures de l’Etat et du paysage culturel et dans certains pays carrément criminalisée. Sur la place politique subsiste un nationalisme ethnique de plus en plus fermé et autoritaire générateur de dislocation sociale et parfaitement compatible avec le capitalisme. Jusqu’au démembrement de l’Ukraine dont les élites actuelles se situent dans le sillage du fascisme d’avant-guerre glorifié par l’idéologie officielle.

Pourquoi les intellectuels de la fin des années 80 n’ont – ils pas prévu ces événements ? Une indication serait le fait suivant : « L’Entre Deux Mers » publie juste avant l’analyse théorique précédemment citée un article sur la situation politique en Ukraine intitulée « la résistance en Ukraine après la deuxième guerre mondiale »[24]. L’opposition ukrainienne y est présentée comme une galaxie de partis et de journaux illégaux regroupés autour du Comité Helsinski dirigé par Youri Choukhevitsch. L’information parait anodine en 1988 et il est fort probable que l’auteur polonais l’ignore que cet homme est le fils de Roman Choukhevitsch, chef de l’OUN UPA, organisation nationaliste ukrainienne collaboratrice et coupable du génocide des Juifs et des Polonais sous l’occupation nazie. Aujourd’hui Youri Choukhevitsch est le chef historique du Pravy Sektor, organisation para-militaire fasciste au pouvoir et responsable de crimes de guerre contre les populations civils en Ukraine de l’Est et du Sud. A l’époque un dissident polonais socialiste le considère comme un homme respectable et défenseur de libertés.

L’article brosse un tableau négatif de la situation en Ukraine et rend évidemment, selon la rhétorique nationaliste, l’URSS responsable de la crise économique, des pollutions industrielles et de Tchernobyl. Il comporte aussi une description des mouvements sociaux dans le Donbass et de la création d’un syndical illégal à Donietsk dirigé par Wlodzimierz Klebanowicz. Le habitants du Donbass se sentent abandonnés par un pouvoir central qui investit dans l’industrie sibérienne et néglige l’Ukraine. Ce ressentiment va alimenter l’indépendantisme ukrainien jusqu’à la dissolution active de l’URSS en 1991.

Ce texte est clairement une justification et une relativisation des crimes du nationalisme bandériste. Nous n’avons pas la preuve sur la manière dont l’éditeur polonais est entré en contact avec l’opposition ukrainienne. Mais il parait évident qu’il ignore qui est l’auteur de l’article : Myroslav Prokop est en fait le chef de la diaspora nationaliste au Canada, un ancien lieutenant de Bandera, un collaborateur nazi. Sachant cela, le éditeurs socialistes de l’Ente Deux Mers n’aurait jamais publié un tel texte. S’ils le font, c’est par ignorance et naïveté dont nous payons tous le tribut aujourd’hui.

Un espoir est – il permis aujourd’hui après 30 ans de déstructuration des Etats et des sociétés ? Depuis les mouvements sociaux de 2011-2014 une certaine lassitude et un manque de foi dans le système capitaliste apparait au sein des populations. Dans quelques pays les élites en tiennent compte à contre-coeur. Subrepticement, des gouvernements slovaques, tchèques et bulgares ont renoué avec une russophilie traditionnelle et critiquent la russophobie agressive de l’Occident. Le projet chinois des autoroutes de la Soie attire les oligarques et les élites politiques comme possibilité d’enrichissement alternative. Il se peut que l’Europe de l’Est retrouve une nouvelle identité en tant que région de l’Eurasie en construction. Le réveil des peuples en quête de souveraineté et de reconstruction sociale et identitaire peut conduire à des retournements majeurs. L’Occident risque d’en être surpris mais nous en percevons les prémisses dès maintenant.

Bibliographie succincte

Michael Brie, Rosa Luxemburg neu endecken  (Découvrir à nouveau Rosa Luxemburg), VSA Hamburg 2019

Rosa Luxemburg Die industrielle Entwicklung Polens, (Le développement industriel de la Pologne)

Paulina Codogni, Afrykanczycy w Warszawie w latach 1945-75 ( Les Africains à Varsovie de 1945 à 1975 ), in Afryka w Warszawie – dzieje afrykanskiej diaspory nad Wisla, (L’Afrique à Varsovie- l’histoire de la diaspora africaine au bord de la Vistule), sous la direction de Pawel Sredzinski et Mamadou Diouf, Fundacja Afryka inaczej ; Varsovie 2010,

Monika Karbowska Le rôle du Manifeste du Comité de Libération National Polonais dans la fondation de la République Populaire de Pologne, in De la Pologne Populaire à l’hiver capitaliste, Textes d’histoire et d’espoir, Delga, Paris 2018 ;

Archives

[1] Europa  – pismo Instytutu Europy Wchodniej, février 1988, Volume 4, Varsovie

Przedświt  – Solidarnosc Robotnicza, Nr 18 /88, Varsovie

Robotnik – Centralne Pismo PPS, (L’ouvrier, revue centrale du PPS Parti Socialiste Polonais), Nr 138 ; 13 novembre 1988, 4 pages ronéotypées

Miedzymorze Pismo Sekcji Wschodniej PPS (L’Entre Deux Mers, revue de la Section Orientale du Parti Socialiste Polonais),  Volume 2 ; 3, mars et avril 1988


[1]http://ciml.250x.com/sections/german_section/rosa_karl_spartakusbund/luxemburg_die_industrielle_entwicklung_polens.pdf

[2] Michael Brie « Rosa Luxemburg neu endecken » (« Découvrir à nouveau Rosa Luxemburg »), VSA Hamburg 2019

[3] http://republique-tarnobrzeg.over-blog.com/2019/03/la-republique-de-tarnobrzeg-une-republique-paysanne-autogeree-a-l-aube-de-la-pologne-independante.html

[4] Voir «Le rôle du Manifeste du Comité de Libération National Polonais dans la fondation de la République Populaire de Pologne », in Monika Karbowska « De la Pologne Populaire à l’hiver capitaliste Textes d’histoire et d’espoir », Delga, Paris 2018 

Monika Karbowska: Le bilan du Manifeste PKWN (Comité Polonais de Libération Nationale ») et des réalisations de la Pologne Populaire – une première tentative de construction d’un Etat socialiste polonais | histoireetsociete (wordpress.com)

Paulina Codogni « Afrykanczycy w Warszawie w latach 1945-75 » (« Les Africains à Varsovie de 1945 à 1975 »), in « Afryka w Warszawie – dzieje afrykanskiej diaspory nad Wisla », (« L’Afrique à Varsovie- l’histoire de la diaspora africaine au bord de la Vistule »), sous la direction de Pawel Sredzinski et Mamadou Diouf, Fundacja Afryka inaczej ; Varsovie 2010, https://dokumen.tips/documents/afryka-558f2f621635a.html

[5] « Europa  – pismo Instytutu Europy Wchodniej, février 1988, Volume 4, archives de l’auteure. Il est à noter que les dirigeants de Solidarnosc Walczaca Andrzej et Joanna Gwiazda vont refuser les accords de la Table Ronde et l’installation capitaliste à partir toujours de positions souverainistes. Ils seront progressivement marginalisés puis diffamés par les nouveaux médias pro-occidentaux à partir de 1994-95

[6] « Bambino di Praga, étiudy dzieciece o nas i o swiecie za miedza” („Bambino di Praga études enfantines sur nous et le monde à notre porte »), ibid, page 85

[7] Ibid page 124

[9] « Przedświt   Solidarnosc Robotnicza», Nr 18 /88, archives de l’auteure

[10] Piotr Ikonowicz restera toute sa vie  jusqu’à aujourd’hui fidèle aux idéaux socialistes et deviendra le leader de la gauche et dirigeant du Mouvement de Justice Sociale défendant les Polonais les plus pauvres.  A contrario Jozef Pinior fera des compromis avec les Sociaux Libéraux, deviendra sénateur dans les années 90 et sera marginalisé après 2000

[11] « Robotnik – Centralne Pismo PPS”, („L’ouvrier, revue centrale du PPS Parti Socialiste Polonais »), Nr 138 ; 13 novembre 1988, 4 pages ronéotypées, archives de l’auteure.

[12] Nom ou pseudonyme ? A de rare exceptions près les journalistes dissidents sont inconnus du grand public en 1988.

[13] « Miedzymorze Pismo Sekcji Wschodniej PPS » („L’Entre Deux Mers, revue de la Section Orientale du Parti Socialiste Polonais »),  Volume 2 ; 3, mars et avril 1988. Page 29, archives de l’auteure. A noter que Allemagne se dit « Niemcy » en Polonais, au pluriel. Dans la langue polonaise les Allemagnes sont toujours plurielles, ce qui permet d’ignorer la question de la réunification et la problématique de l’appartenance de l’Allemagne à l’Est ou à l’Ouest. Pour un Polonais en 1988, l’existence d’une partie occidentale et d’une autre orientale de l’Allemagne est naturelle.

[14] Ibid page 32

[15] Ibid page 33

[16] Ibid page 36

[17] Ibid page 42

[18] Ibid page 45

[19] Ibid page 45

[20] Ibid page 48

[21] Ibid page 55

[22] Ibid page 61

[23] L’entreprise public yougoslave Iskra, leadeur des telecommunications en Europe du Sud Est participe avec les entreprises occidentale en 1983 au consortium international créant l’internet. L’entreprise polonaise ERA produit des serveurs et des ordinateurs personnels à la fin des années 80. Les informaticien/nes polonais partent en stage dans les universités occidentales ou leurs compétences sont très appréciées.

[24] « Miedzymorze », page 2